Ponad cztery godziny przed tym, jak zawodnicy Realu Madryt dotarli we wtorek do hotelu w Montrealu, japońscy dziennikarzy stali już przed wejściem do Ritz Carlton i czekali na pojawienie się Takefusy Kubo. To właśnie reporterzy z Kraju Kwitnącej Wiśni stanowią w Kanadzie większość. Mnóstwo kamer i piętnastu dziennikarzy z Japonii, niemal cztery razy więcej niż tych z Hiszpanii. To wyjaśnia, kim stał się Kubo w momencie transferu do Realu.
Większość Japończyków dotarła do Kanady prosto ze Stanów Zjednoczonych, ale nie tylko. W Montrealu pojawili się również dziennikarze i fotoreporterzy, którzy przylecieli tam prosto z Azji. Szybko zaczęli dopytywać, jak będzie wyglądała przyszłość ich rodaka w Madrycie. Z jakim będzie grał numerem? Co będzie robił w Castilli? Kiedy zadebiutuje w drużynie Raúla? A może dostanie szansę od Zidane'a?
Hiszpanie tłumaczyli i odpowiadali na pytania Japończyków, ale najbardziej ciekawiło ich to, kiedy spotkają się ze sobą rezerwy Barcelony i Realu, ponieważ Katalończycy są blisko pozyskania Hirokiego Abe. Na taki mecz będzie trzeba jednak poczekać przynajmniej rok, ponieważ zespół z Katalonii gra w innej grupie trzeciej ligi i do ewentualnego starcia może dojść dopiero w fazie play-off.
Szaleństwo na punkcie Kubo
W Kanadzie jest więcej dziennikarzy z Japonii niż z Hiszpanii
REKLAMA
Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania
Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.
- Aktualności+
- Bez reklam
- Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+
od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.