Yvan Le Mée jest agentem Ferlanda Mendy'ego, na którego sprowadzenie ma naciskać Zinédine Zidane. Z okazji zainteresowania obrońcą ze strony Juventusu i Napoli jego reprezentanta o obecną sytuację wypytało turyńskie Tuttosport. Przedstawiamy jego najważniejsze wypowiedzi.
– Mendy był jednym z bohaterów świetnego sezonu Lyonu. Ma 23 lata, zadebiutował w seniorskiej reprezentacji i teraz jest w centrum spekulacji: chce go pół Europy. Jakościowi boczni obrońcy to coraz rzadszy produkt. Pomyślcie o Lucasie Hernándezie, którego Bayern kupił za 80 milionów euro. Mendy jest nawet bardziej kompletny od niego: jest efektywny i w dryblingu, i w dośrodkowaniu.
– Cena Mendy'ego to 40-50 milionów euro? Dobry lewy obrońca to obecnie rzadka i droga rola. Lyon nie wystawił Mendy'ego na rynek, a prezes Aulas chce się nim cieszyć jeszcze przez jeden sezon. Wszystko będzie zależało od ofert: jeśli nadejdzie ta odpowiednia, szczególnie pod względem projektu sportowego, poszukamy porozumienia z Lyonem, które zadowoli wszystkich. W sprawie Mendy'ego decyzja będzie też sportowa, a nie tylko finansowa, bo w takim przypadku poszlibyśmy do Chin.
– Ferland to francuski Marcelo, gdy atakuje, ale w obronie można go porównywać do Alexa Sandro czy Chivu z jego złotych czasów. Mendy jest lewonożny, ale ma też dobrą prawą nogę, co pozwala mu często schodzić i szukać gry w środku.
– Oferty? Dotychczas mieliśmy tylko zapytania. Powiem tak, że w Anglii i Hiszpanii widać większe możliwości finansowe, ale Serie A jest atrakcyjne dla Francuzów. Alex Sandro to ważny zawodnik i jeśli Juventus go sprzeda, trudno będzie go zastąpić. Mendy ma na pewno profil, który odpowiada ich zapotrzebowaniu, ale to dotyczy wszystkich wielkich nazwisk. Przyjaźń między Agnellim a Aulasem może pomóc, ale na końcu dla każdego liczą się liczby.
„Mendy to francuski Marcelo, gdy atakuje, ale w obronie to Chivu”
Agent obrońcy o jego sytuacji
REKLAMA
Komentarze (17)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się