Menu
El Jarek / MARCA

Carvajal: Czystka po takim sezonie na końcu jest logiczna

Wywiad dla dziennika <i>MARCA</i>

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Dani Carvajal udzielił wywiadu dziennikowi MARCA. Przedstawiamy pełne tłumaczenie opublikowanej rozmowy z obrońcą Realu Madryt.

Wyobrażam sobie, że dla ciebie mecz na Butarque zawsze jest wyjątkowy…
Tak, dla mnie to jak powrót do domu. Wyjątkowo czułem się już wtedy, graliśmy tam w trampkarzach czy juniorach… Obyśmy wygrali, ale życzę całego możliwego szczęścia Leganés, to jest jasne. Bilety? Tak, było sporo próśb i spróbuję pozyskać jakieś bilety od kolegów.

Powiedziałeś, że to jest gówniany sezon. Masz wytłumaczenie na to, co się stało?
Byłem zagrzany w tamtym momencie, to było tuż po zakończeniu meczu z Ajaxem. Wytłumaczenie? Nie wyszło nam, taki jest futbol, ale też nie zaprezentowaliśmy naszej najlepszej dyspozycji, jaką mogliśmy mieć. Z powodu X czy Y, nie potrafię powiedzieć, moim zdaniem żaden z nas nie grał na optymalnym poziomie. Gramy ze sobą od wielu lat i znamy się. To był taki klucz, że w tym sezonie powalczyliśmy o nic.

Zmiany trenera miały na was wpływ?
Takie były decyzje, ale na boisko wychodzimy my. Nie ma co zrzucać tego na kogokolwiek. To piłkarze muszą wygrywać i popychać wszystko do przodu.

Modrić z kolei powiedział, że mieli pojawić się zawodnicy, którzy może nie mieli strzelić 50 goli za Cristiano, ale dołożyć ich więcej ze swojej strony… Zgadzasz się?
Jasne jest, że gdy odchodzi zawodnik strzelający 50 goli, to trzeba spróbować je zebrać w inny sposób. Były momenty w sezonie, gdy zdobywaliśmy wiele bramek, ale w innych mieliśmy dwa spotkania bez gola i do drużyny wkradała się nerwowość. Wiedza o tym, że nie mamy tego zawodnika, który z niczego pakował piłkę do bramki, wprowadzała nerwowość i to kosztowało nas wiele punktów.

Jaką ocenę sobie wystawiasz?
Nie jestem fanem wystawiania sobie ocen. Wystawiłbym sobie 4 [w skali do 10], czyli ocenę niedostateczną. Wiążę to z grupą i razem nie poradziliśmy sobie dobrze.

Czy to były najtrudniejsze miesiące w twojej karierze?
Tak. Od zostania profesjonalistą, tak. Jest dziwnie, gdy od marca nie walczysz o żaden tytuł, a jedynie o dumę i za herb na tej koszulce. To dziwna i niekomfortowa sytuacja.

Jesteś madridistą od małego. Czy przez to cierpisz w takiej sytuacji wyjątkowo mocno? Jak przeszedłeś przez te tygodnie?
Pierwsze 2-3 tygodnie po odpadnięciu faktycznie wiele mnie kosztowały. Wracałem do domu i byłem drażliwy. Nie miałem humoru, to było bardzo dziwne uczucie. Teraz minął już jakiś czas i godzisz się z tą sytuacją. Starasz się wygrać wszystkie mecze ligowe, jakie pozostają i skupić się na kolejnym sezonie.

A kto musi cię znosić w takiej sytuacji? Jakie jest twoje schronienie?
Dziewczyna, przyjaciele, rodzina… Wtedy wytrzymać ze mną musi otoczenie… a ja z nimi, że tak powiem. Jestem człowiekiem, którego otworzenie się w takich chwilach wiele kosztuje. Gdy nie mam dobrego momentu, wolę być sam, przemyśleć to. W tym sensie nie jestem otwartą osobą.

Rozumiesz decyzję Ramosa o wymuszeniu kartki w meczu z Ajaxem?
Na końcu on przyznał, że się pomylił. Wynik 1:2 na wyjeździe byłby fantastyczny w jakimkolwiek dwumeczu i on uznał, że to jest najlepsze dla niego i dla zespołu. On sam powiedział, że to nie było odpowiednie, ale nigdy nie wiadomo, co się wydarzy… Jeśli wygralibyśmy z Ajaxem, przeszedłby czysty do ćwierćfinałów. Takie decyzje się podejmuje… i nie należy ich podważać.

W trakcie meczu z Ajaxem był taki moment, gdy faktycznie pomyślałeś, że możecie odpaść?
Kiedy zeszliśmy na przerwę przy wyniku 0:2, w szatni wszyscy wiedzieli, że czas się obudzić i zrobić krok do przodu. Myślę, że gol na 0:3 nas wykończył. W tamtym momencie trzeba było wyrównać stan dwumeczu, ale to nie było łatwe. Nie znajdowaliśmy miejsca do gry, ale nawet przy tym złym meczu mieliśmy chyba z 4-5 klarownych okazji, by wszystko odwrócić. Nic jednak nie wychodziło, a oni trafili wszystko, co mogli. Taki jest futbol, byli lepsi i dlatego grają w ćwierćfinałach.

Po meczu w tym wywiadzie było widać, że ledwo powstrzymujesz łzy. Widać, że przeżywasz to wszystko też jako kibic…
Emocjonalnie w takich chwilach jestem trochę słaby… Tak, boli mnie to, bardzo. Moja głowa nie przyjmuje porażki, tak szybkiego odpadnięcia. Wtedy odczuwałem taki kontrolowany gniew. Tamtej nocy mało spałem przez mecz i to, co się stało.

Skończyłeś też mecz z kontuzją.
Tak, obie kontuzje w tym sezonie miałem przez uderzenia rywali. Wtedy wcześniej w weekend w Klasyku dostałem w mięsień i on pozostał wrażliwy. Odczułem go koło 60. minuty, ale to był mecz, by podjąć takie ryzyko. Jeśli nie ryzykujesz w takim spotkaniu, to gdzie masz to zrobić…

Nie uważasz, że to, iż tak mocno przeżywasz mecze i w każdej akcji grasz na granicy, ma też efekt w twoich problemach fizycznych?
Być może. Dużo o tym rozmawiam z rodzicami, że powinienem podchodzić do meczów spokojniej, bez tego impetu i bez tej adrenaliny. Na końcu mięśnie też się napinają i to prawda, że wtedy ryzyko odniesienia kontuzji jest większe.

Co myślisz, gdy media mówią o rewolucji, czystce i tym, że spadnie kilka głów?
Jestem madridistą od wielu lat i zawsze gdy się nie wygrywa czy dochodzi do czegoś takiego jak w tym sezonie, gdzie od marca nie mamy nic w grze, to wydaje się, że trzeba wszystkich wyrzucić, że trzeba dokonać czystki… i na końcu to jest logiczne. Zawsze ktoś przychodzi i ktoś odchodzi, a tym bardziej, jeśli nic nie wygrywasz. Kiedy wygrywasz wszystko, jest bardzo pięknie i nikt nie chce odchodzić.

Czujesz, że jednak otrzymujecie za dużą krytykę, gdy od ponad 1000 dni jesteście mistrzami Europy?
Uważam, że zapisaliśmy się w historii futbolu. Nie wierzę, że to się powtórzy, a przynajmniej będzie bardzo trudno o coś takiego. Jednak futbol nie ma pamięci. Piłka to teraźniejszość i w niej możesz odkuć się w sobotę, jeśli przegrałeś w środę. Masz szansę na zapomnienie o tym, a wcześniejsze dokonania nie mają znaczenia. Krytykowano nas i kwestionowano za sezon, jaki rozegraliśmy, który nie był dobry.

A ty wierzysz, że zespół potrzebuje nowych twarzy?
To muszą już ocenić trener z prezesem. Oni muszą zobaczyć jacy zawodnicy i na jakich pozycjach mogą nam pomóc.

Po zwolnieniu Lopeteguiego powiedziałeś, że to najlepszy trener, jakiego miałeś. Dlaczego?
Zawsze staram się wyróżniać dobre rzeczy każdego trenera, te czy inne sprawy. Jednak taka jest prawda, że Julen najbardziej przemawiał do mnie od zawsze, od czasów wspólnej pracy w kadrze U-18. To trener, który żyje piłką w podobny sposób do mojego, z tym impetem i emocjami… Całkowicie się z nim łączę, podzielam sposób patrzenia na piłkę, na to jak atakować i jak bronić… Jednak to bardziej kwestia podobieństwa niż porównywania trenerów.

Czego twoim zdaniem mu zabrakło?
Zabrakło nam, chociaż brzmi to dziwnie, szczypty szczęścia. Były mecze, w których zasługiwaliśmy na wygraną 2-3 golami, a przegrywaliśmy. Piłka nie chciała wpaść, a w Realu rządzą wyniki.

Po nim przyszedł Solari. Uważasz, że on pomylił się, „odsuwając” ważnych zawodników od gry?
Trener podjął takie decyzje. Nie uważam, że robił to, by kogoś, że tak powiem, wkurzyć. Starał się robić to, w co wierzył, co jego zdaniem było najlepsze dla zespołu i trzeba to uszanować z naszej pozycji, bo on był naszym szefem.

Bałeś się, że wróci Mourinho?
Nie, człowieku [śmiech]. Było wielu kandydatów na stole, gdy było czuć, że Solari nie zostanie. Gdyby przyszedł Mourinho, trzeba byłoby zebrać się i walczyć razem na maksa o cele. Nie należało bać się nikogo.

Ale wrócił Zidane. To było najlepsze, co można było zrobić?
To było idealne w tym konkretnym momencie i było najlepszym, co mogło się nam zdarzyć. To akt wielkiej odwagi, że trener znowu przejął ekipę i to w takim momencie. Wiedząc, że nie da się grać tak samo, że pewność zawodników jest niska… Wykazał się wielką odwagą przy przejęciu ekipy teraz. Trener doskonale nas zna, wie, jak działa klub i uważam, że jest najbardziej odpowiedni do tego wszystkiego.

Czy wasza szatnia przeżyła w tym roku sytuacje, których nigdy wcześniej nie miała?
Tak, myśląc tu o tym, że od marca zostajemy bez niczego w grze. To sytuacja, której nigdy nie miałem, ale w środku mamy zdrową grupę. Kiedy nie wygrywasz, uśmiechy nie są takie same, ale to coś logicznego.

Jesteście zranieni czy pozostajecie zjednoczeni?
Grupa pozostaje zjednoczona i wszyscy jesteśmy świadomi, że musimy wyjść z tego razem. Chcemy dokończyć sezon, wygrać pozostające mecze, oczyścić umysły i wrócić z pełną siłą w następnym sezonie.

Jesteś już ważną postacią w szatni. Podchodzisz teraz do swojej roli z większą odpowiedzialnością?
To już mój szósty sezon tutaj, lata lecą, chociaż wydaje się, że czas stoi… Tak, ci grający dłużej muszą zajmować się nowymi i pokazywać im, ile znaczy ten herb i ta koszulka… I trzeba to robić szczególnie na boisku.

Gdybyś był kibice, chodziłbyś teraz na Santiago Bernabéu? Czy rozumiesz dlaczego straciliście tylu fanów na meczach w ostatnich miesiącach?
To jest zrozumiałe, jeśli nie tworzysz nadziei i nie ma niczego w grze… Szanujemy to, takie są decyzje każdego socio, ale ja chodziłbym na stadion jako madridista, bo lubię oglądać piłkę i uwielbiam oglądać zawodników Realu. Chciałbym zachęcić fanów do przychodzenia na stadion, zapewniając, że damy z siebie wszystko, by wygrać pozostające mecze i by przede wszystkim podziękować im za wsparcie w tym sezonie.

Jeśli zapytam jaki Real wyobrażasz sobie w 2020 roku, co widzisz jako pierwsze w swojej głowie?
Zwycięski Real z chęciami, pożerający wszystko i walczący w kwietniu o wszystkie tytuły.

Co sądzisz o nowym stadionie?
Będzie zaje**sty. Obym mógł na nim zagrać. To będzie futurystyczna przebudowa i wyjątkowy obiekt.

Widzisz siebie grającego na nim? Zostają cztery lata.
Słuchaj, mam nadzieję, że tak. Mam 27 lat… Myślę, że mogę dojść do tego momentu. Zobaczymy czy uda się to osiągnąć przy szczęściu i pracy.

Przegapiłeś trzy ostatnie zgrupowania reprezentacji.
Tak, przez łydkę straciłem te w październiku i listopadzie, a teraz nie pojechałem też w marcu. Wracam z mocą i postaram się znaleźć na kolejnej liście.

W jakim momencie znajduje się kadra?
Myślę, że trener z nikim się nie wiąże i powołuje zawodników na bazie ich gry. Uważam, że to najlepsze, co może zrobić, bo wszyscy czują się częścią grupy, ale nikt nie czuje się pewniakiem. To czas na testy zawodników i różnych rozwiązań w poszukiwaniu jedenastki i 23 graczy, którzy powalczą o występ na EURO i zwycięstwo.

Widzisz siebie grającego w Realu przez całą karierę?
Tak, prawda jest taka, że tak. Jeśli klub tego zechce, skończę karierę w białej koszulce. To prawda, że powiedziałem w jakimś wywiadzie, że chciałbym spróbować swoich sił w Premier League i faktycznie to mnie przyciąga, ale jeśli ktoś dałby mi wybór zakończenia kariery tutaj, nie miałbym żadnych wątpliwości.

Otrzymałeś oferty czy zapytania? Wysłuchiwałeś tych propozycji?
Nie, nie słuchałem żadnych ofert, bo w żadnym momencie nie myślałem o odejściu. Klub zawsze zachowywał się wobec mnie dobrze w kwestii odnawiania i przedłużania kontraktów… Więc nie.

A myślałeś czym zajmiesz się po zakończeniu kariery?
Ciągle do tego daleko, ale to jest pytanie za milion. Ciężko jest wstawać każdego ranka i nie jechać na trening. Chciałbym być trenerem i pozostać związanym z piłką, ale nie stawiam sobie jeszcze tego pytania, bo nie mogę przez nie spać.

Co najmniej podoba ci się w futbolu?
Uważam, że obecnie strona biznesowa jest trochę wyolbrzymiona i za mocno ubóstwiana. Wszystko zostało wystrzelone, od transferów po prowizje dla tych czy tamtych. To trochę mętna strona piłki, która w ogóle mi się nie podoba. Uważam, że powinna istnieć dużo większa przejrzystość. Co do reszty, dla mnie jest cudowna.

Patrzysz na głosy kibiców w ankietach czy oceny występów zawodników? Dotyka cię ta krytyka? Zgadzasz się z nią?
Tak, czasami spojrzę na te oceny. Nie zgadzam się z nimi ani ich nie podważam. Po prostu patrzę na opinie i przyjmuję je. Nie dotyka mnie to ani pozytywnie, ani negatywnie. Nie możesz żyć patrząc na to, co myślą ludzie. Sam wiesz najlepiej, kiedy grasz dobrze, a kiedy grasz źle i kiedy pomagasz drużynie, a kiedy nie.

Odpisałeś na Twitterze aktorce i prezenterce Evie Hache, która skrytykowała jeden z protestów politycznych, pisząc: „Jesteście gównami”. [Carvajal odpisał jej: „Nie potrzeba obrażania tych, którzy nie myślą jak pani. Mamy wolny z kraj z wielką różnorodnością i każdy z nas szuka tego, co uważa najlepsze dla wszystkich. Niech żyje Hiszpania”] Dlaczego to zrobiłeś?
By wyrazić swoje zdanie czy sposób myślenia, nie musisz obrażać tych, którzy myślą inaczej. Możesz wyrazić swoją opinię i należy to szanować. Ja szanuję zdanie wszystkich. Nie poczułem się zaatakowany osobiście, ale zobaczyłem jej wiadomość i po prostu nie podobają mi się takie rzeczy. Jeśli pisze to ktoś anonimowy, nie odpowiadam, ale to osoba publiczna, która ma za sobą wielu ludzi, którzy ją śledzą i czytają… Moim zdaniem obrażanie kogokolwiek nie jest odpowiednie.

Pójdziesz głosować w wyborach?
Będę głosować, oczywiście. I wiem na kogo, ale zachowam to dla siebie.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!