Liczba widzów na Santiago Bernabéu jasno pokazuje, że choć Real Madryt ciągle ma matematyczne szanse na mistrzostwo czy wicemistrzostwo Hiszpanii, kibice nie wierzą w sukces. Na trybunach z meczu na mecz jest coraz więcej pustych krzesełek, a jedynym wyjątkiem jest jedna trybuna za północną bramką.
Nie było to jednak nic, czego nie można było się spodziewać. Pogoda w Madrycie nie dopisuje, duże prawdopodobieństwo opadów deszczu i pierwsza porażka po powrocie Zidane'a w Walencji… Do tego dochodził mało atrakcyjny rywal, który właściwie nie walczy już o nic i który nie wzbudza w madridismo praktycznie żadnych odczuć.
W tym sezonie na pierwszym miejscu pod względem najgorszej frekwencji zajmuje pucharowa potyczka z Leganés. Wtedy na trybunach pojawiło się 44 231 osób. Na kolejnych miejscach są mecze z Getafe (48 346) i Huescą (49 293). Czwartym spotkaniem w tej niechlubnej klasyfikacji jest właśnie to z Eibarem (50 284). Tylko raz na Bernabéu było więcej niż 80 tysięcy widzów – w Pucharze Króla z Barceloną (80 472).
Real Madryt stracił w ciągu trzech ostatnich lat około 10 tysięcy widzów, jeśli chodzi o średnią liczbę widzów. Na to złożyły się przede wszystkim złe wyniki drużyny, a także utrata cracka, jakim był Cristiano Ronaldo i brak odpowiedniego zastępstwa. Trudno oczekiwać, by ta wartość poszła w górę w tym sezonie. Los Blancos zagrają u siebie jeszcze z Athletikiem, Betisem i Villarrealem. W następnym sezonie główni aktorzy mogą być już zupełnie inni…
Bernabéu ciągle prawie puste
Tylko trzy mecze w tym sezonie zgromadziły mniej widzów
REKLAMA
Komentarze (23)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się