Menu
Mateo

Niesamowita remontada i zwycięski rzut Rudy’ego

Królewscy pokonali Panathinaikos

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Real Madryt w niesamowitych okolicznościach wywalczył zwycięstwo z Panathinaikosem. Królewscy rozegrali fatalną pierwszą kwartę, sprawiając wrażenie kompletnie nieobecnych. Później jednak wzięli się do roboty i systematycznie nadrabiali dużą stratę z początku meczu. Ostatecznie o wygranej zdecydował rzut Rudy’ego równo z końcową syreną, z dosyć karkołomnej pozycji. Podobać się mogła wola walki madrytczyków, którzy przecież nie potrzebowali wygranej tak jak chociażby Panathinaikos, który dalej nie jest pewny udziału w play-offach. Takie zwycięstwo z pewnością pomoże zawodnikom odzyskać pewność siebie po dwóch porażkach z rzędu. W sezonie zasadniczym do rozegrania pozostał im jeden mecz – z Žalgirisem u siebie.

Panathinaikos walczący o awans do play-offów i Real Madryt, który swoje cele już osiągnął. Na początku na parkiecie dało się wyczuć różnicę nastawienia. Gospodarze wyszli na parkiet z dużym animuszem, natomiast Królewscy nie chcieli się przemęczać. Przewaga Greków rosła błyskawicznie, ale trudno się temu było dziwić, ponieważ w defensywie nie napotykali na zbyt wielki opór. 32:14 po pierwszej kwarcie… Kompromitujący wynik dla Realu Madryt. W drugiej kwarcie nastąpiła ogromna poprawa gry w obronie, chociaż może lepiej byłoby napisać, że Blancos w ogóle zaczęli pracować nad zatrzymywaniem akcji rywali. Skuteczności nadal brakowało, jednak pewną część strat udało się odrobić. Mimo wszystko na przerwę gospodarze schodzili z wynikiem więcej niż zadowalającym – prowadzili 45:33.

Po zmianie stron dalej Real Madryt starał się dogonić rywali. Drugą kwartę z rzędu pozostawił Panathinaikos z niewielkim dorobkiem punktowym, odrobił kolejne sześć punktów, ale strata ciągle istniała. To było dowodem na to, jak fatalnie podopieczni Pabla Laso zagrali w pierwszych dziesięciu minutach. W ostatniej kwarcie dosyć długo Panathinaikos utrzymywał bezpieczną, wydawać by się mogło, przewagę. Na pięć minut przed końcem prowadził 71:60. Jednak od tego momentu rozpoczął się pościg Realu Madryt, oparty głównie na skutecznym wykonywaniu rzutów wolnych. Grecy mogli przypieczętować zwycięstwo, ale Papajanis zmarnował dwa rzuty wolne, a następnie Langford spudłował z dystansu. Ostatnia akcja należała do Królewskich. Nie poszła ona zgodnie z planem i Rudy musiał rzucać z niewygodnej pozycji równo z końcową syreną, ale… trafił, zapewniając madrytczykom zwycięstwo. Jego rzut można zobaczyć tutaj.

73 – Panathinaikos OPAP (32+13+14+14): Thomas (8), Papajanis (9), Papapetru (7), Kilpatrick (8), Calathes (14), Langford (14), Gist (1), Vogiokas (6), Lekavičius (2), Lojeski (2), Andetokunmbo (2).

74 – Real Madryt (14+19+20+21): Randolph (5), Rudy (13), Tavares (14), Llull (12), Taylor (2), Causeur (0), Campazzo (5), Ayón (4), Yusta (3), Carroll (6), Kuzmić (0), Thompkins (10)

Statystyki | Tabela

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!