Menu
Klatus / abc.es

Królewscy wierzą w Rodrygo

Brazylijczyk ma od przyszłego sezonu grać w pierwszej drużynie

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

20 lipca ubiegłego roku Vinícius Júnior został zaprezentowany na Santiago Bernabéu jako nowy piłkarz Realu Madryt. Królewscy zapłacili za młodego zawodnika 45 milionów euro, ponieważ ten uznawany był za jedną z największych perełek brazylijskiej piłki w ostatniej dekadzie. Był to jego pierwszy dzień w barwach Los Blancos, ale już wówczas plany kluby były jasne: „Najlepszym rozwiązaniem dla Viníciusa będzie pozostanie tutaj, w pierwszym zespole. Jeśli nie będzie mógł otrzymywać wielu szans, może grać w Castilli, aby nie hamować jego rozwoju, ale decyzja już zapadła”, mówiono wówczas w klubie.

Takie same słowa dobiegają teraz z biur Santiago Bernabéu na temat Rodrygo Goesa. „Nie będzie wypożyczany do Santosu, nawet jeśli poprosi o to prezes tego klubu. Decyzja została już podjęta. Od 1 lipca formalnie będzie piłkarzem Realu, spędzi z nami okres przygotowawczy, a pomysł na niego jest podobny, jak na Viníciusa. Chcemy, żeby był w pierwszej drużynie i nigdzie się nie przenosił”, mówią dziś te same źródła. Idea jest więc klarowna i podoba się też Zizou.

Królewscy ogłosili transfer Rodrygo w czerwcu ubiegłego roku, kończąc tym samym kolejną transferową telenowelę, w której swoje role odgrywał też Liverpool, a zwłaszcza Barcelona. Real uprzedził Katalończyków, ponieważ chciał uniknąć tego, co stało się w przeszłości w przypadku Neymara. Przekazanie Rodrygo połowy praw do wizerunku było kluczem do pomyślnego zakończenia całej operacji, a na dodatek Los Blancos wyłożyli na stół aż 45 milionów euro za raptem 17-letniego gracza.

Rodrygo urodził się w Osasco, piątym co do wielkości mieście w stanie São Paulo. Zaczął bawić się z piłką, gdy miał zaledwie osiem miesięcy i wciąż uczył się jeszcze chodzić. Genetykę odziedziczył po swoim ojcu, Ericu, który również był piłkarzem i występował na prawej obronie. Grał dla skromnych brazylijskich klubów, jak Mirassol, Criciúma czy Guaraní, ale został ojcem Rodrygo już w wieku 16 lat, co sprawiło, że musiał wcześniej odejść na piłkarską emeryturę, by w pełni skupić na przyszłości syna. Rodrygo sam żartował swego czasu, że jego tata musiał to zrobić, ponieważ szybko zorientował się, iż jego syn jest lepszy od niego.

Wielkie firmy szybko dostrzegły jego potencjał marketingowy. Już w wieku 11 lat podpisał pierwszą umowę z Nike, choć nie był nawet jeszcze zawodnikiem Santosu, do którego trafił rok później. Rodrygo błyszczał wówczas głównie na halowych boiskach, jak swego czasu Neymar. I właśnie tam Santos zdał sobie sprawę, jaki piłkarski diament ma na wyciągnięcie ręki. W wieku 16 lat zadebiutował w pierwszej drużynie tego klubu, a kilka miesięcy później został najmłodszym brazylijskim zawodnikiem, który zdobył bramkę w Copa Libertadores.

Paulo Henrique Xavier, jeden z asystentów Juniego Calafata, cały czas podąża za Rodrygo niczym cień, ponieważ jego kontrakt podpisano już dziesięć miesięcy temu. Xavier nadzoruje codzienne życie gracza Santosu, a wszystko po to, żeby młody Brazylijczyk pozostał skupiony tylko na tym, co dzieje się na boisku. Za 120 dni ma stawić się w Madrycie i nikt nie chce dopuścić do żadnych nieoczekiwanych wydarzeń.

Rodrygo zdążył już poznać nieco miasto, w którym niebawem przyjdzie mu zamieszkać. W grudniu przyjechał do Madrytu na tydzień z rodzicami i swoim agentem, Nickiem Arcurim. Dopinali pierwsze sprawy i pojawili się też na Bernabéu, gdzie w loży honorowej oglądali pucharowy mecz z Melillą w towarzystwie Florentino Péreza. Już wówczas Rodrygo mówił, że było to jego marzeniem, by pojawić się na stadionie Realu, ale już za kilka miesięcy przyjdzie mu na nim grać i marzenie spełni się całkowicie.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!