Menu
El Jarek / France Football

Operacja Mbappé

Wszystkie informacje z <i>France Football</i>

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Wczorajsze informacje France Football były zaledwie wstępem do tematu wydania tygodnika, jakie dzisiaj trafiło do francuskich kiosków. Sekcja dotycząca planów Realu Madryt podzielona jest na artykuły o sytuacji Kyliana Mbappé, technikach transferowych Florentino Péreza oraz innych nazwiskach, jakie mają być celami Królewskich.

„Kochanek jest zawsze tym, który czeka, powiedział Roland Barthes. Druga strona nigdy nie czeka. W przypadku Kyliana Mbappé i Realu Madryt tożsamość kochanka jest mglista, a historia miłości tej dwójki jest zapisana na wieki. Zapisana i bezwzględnie wzajemna. Obie strony tego chcą i chcą tego od 14. roku życia atakującego, gdy ten spędził tydzień w ośrodku treningowym Królewskich. Wtedy obecny piłkarz PSG natknął się na Cristiano, a szczególnie na Zidane'a. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Także początek wielkiego oczekiwania”, w taki sposób magazyn rozpoczyna tekst o 20-letnim atakującym.

Zidane został architektem nowego budynku, którego budowa miała rozpocząć się dzień po porażce z Ajaxem. Po trzech latach rządów w Europie drużyna Realu jest wypalona, stara i martwa. France Football pisze, że Florentino Pérez może nie czekał na taką katastrofę, ale odpowiednia ocena zdarzeń nie odbiega daleko od takiego stwierdzenia. Prezes szybko przekonał do powrotu człowieka, który opuścił go 9 miesięcy wcześniej. Cel jest jasny: samo zwycięstwo nie jest zadowalające – Real Madryt musi być atrakcyjny i być obiektem pożądania oraz tematem wszystkich rozmów. Zizou ma ruszyć na zakupy i dostanie praktycznie nieograniczony budżet.

W sumie Florentino ma przekazać trenerowi do dyspozycji 500 milionów euro: 400 milionów ma być już zabezpieczone, a kolejne 100 milionów oczekiwane jest ze sprzedaży Garetha Bale'a jednemu z angielskich klubów. Co więcej, prezes Królewskich ma tego lata pójść na całość. Zidane dostaje za zadanie zbudowanie nowej ekipy po tym, jak swój dramatyczny koniec zanotował zespół tworzony i odnawiany kolejno przez Mourinho, Ancelottiego, Beníteza i właśnie Francuza. Nowa ekipa będzie już jego autorskim projektem i to on weźmie na siebie całe ryzyko. To on ma nakreślić plan transferowy na lato i plan piłkarski na najbliższe sezony. Real chociaż w poprzednich trzech sezonach triumfował, to na końcu był więźniem własnego sukcesu. Zwycięskiego składu się nie zmienia, nawet w Madrycie.

Zidane będzie nie tylko architektem drużyny, ale także magnesem dla nowych gwiazd, który zyskał maksymalny prestiż najpierw jako zawodnik, a potem także jako trener. France Football stwierdza, że Mbappé pewnie gryzie się teraz w język przypominając sobie, że dosłownie kilkanaście godzin przed ogłoszeniem powrotu Zizou zapewnił w programie Téléfoot, że w następnym sezonie będzie grać w PSG. Jednak decyzja Zidane'a o powrocie oraz wynik francuskiego klubu w Lidze Mistrzów całkowicie zmieniają przebieg tej gierki.

Powiedzieć, że Kylian źle zniósł upokorzenie ze strony potężnie osłabionego Manchesteru United, to nie powiedzieć nic. Francuz do dzisiaj kiwa z niedowierzaniem głową, gdy przypomina sobie o rewanżu z angielską ekipą. Jako młody człowiek nienawidzi czekać, a tym bardziej opóźniać wejście na szczyt, na który ostatecznie wdrapują się tylko najwięksi. Męczyć go ma też brak wyzwań w Ligue 1, gdzie brakuje mu rywalizacji i przeciwnika. Najtrudniejszym zadaniem jest teraz dla niego skończenie meczu ligowego bez siniaków i bez zareagowania na kolejne prowokacje. 20-latek aspiruje do dużo bardziej dojrzałego projektu, który miałby też wyraźniejsze podstawy. Problem jest też z trenerem Thomasem Tuchelem, który czasami ma próbować pokazać swój autorytet w bardzo niezdarny sposób. France Football stwierdza: w Realu Madryt byłby kapitanem statku, figurą i odnośnikiem. Cristiano nie ma od kilku miesięcy, a Bale już się pakuje. Korona czeka na księcia. Czeka na niego też Zidane.

Zizou kocha profil, jaki posiada Francuz. I nie chodzi tylko o ich wspólne pochodzenie, o czym ostatnio mówił sam Florentino Pérez i co miałoby zostać podstawą całej operacji. Jak dobry polityk, prezes Realu Madryt zawsze dba o relacje międzyludzkie. Hiszpan po straceniu Kyliana na rzecz PSG dwa lata temu nie odpuścił. Wtedy wydawało mu się, że piłkarza i jego otoczenie skusi sama historia klubu i jego atrakcyjność po obronie Pucharu Europy. Francuzi uznali jego zachowanie wręcz za trochę aroganckie i niewystarczające, ostatecznie stawiając na pozostanie w ojczyźnie. Florentino przegrał, ale nie poddał się. Przez ostatnie dwa lata wykorzystywał prywatnie i publicznie każdą okazję, by zbliżać się do Mbappé. Przesłania Péreza trafiają do Kyliana, który dobrze widzi, że ostatnie 5 z 6 Złotych Piłek trafiło do muzeum Królewskich. Prezes Los Blancos rozumie, że 20-latek żyje rywalizacją i wyzwaniami, a jego ostatecznym celem jest zostanie tym bezwzględnie najlepszym.

Priorytetem atakującego nie są pieniądzem, a tytuły – po zdobyciu mistrzostwa świata szczególnie Złota Piłka i Liga Mistrzów, które zdobywała tylko piłkarska śmietanka. Wśród takich wybrańców jest Zidane. Ten nie tylko uznaje Mbappé za napastnika z elity, którego chce dołączyć w ataku do Benzemy czy Hazarda, ale także za zwycięzcę i człowieka maksymalnie konkurencyjnego. I nawet jeśli ten diament jeszcze trzeba doszlifować, bo jego margines rozwoju jest spory, to ten fakt tylko cieszy nauczyciela, jakim stał się Zidane.

Chociaż Florentino wciąż w prywatnych ocenach wyżej stawia Neymara, to tego lata kurs ma wyznaczać Zidane. Już niedługo prezes Królewskich może wystosować pierwszą ofertę za Mbappé, która ma sięgnąć 280 milionów euro. Nawet jeśli Nasser Al-Khelaifi powtarza, że nie zamierza sprzedawać żadnej ze swoich gwiazd, to taka kwota zmusza do myślenia każdego. Sportowy Sąd Arbitrażowy zamknął kwestię potencjalnego łamania Finansowego Fair Play przez PSG do sezonu 2016/17 włącznie, ale to nie znaczy, że Les Parisiens mają już spokój. Kolejne szybkie odpadnięcie z Ligi Mistrzów wpływa na budżet klubu, a do tego dochodzi fakt, że od 2017 roku, gdy pozyskano Francuza i Brazylijczyka, klub musi co roku znajdować 150 milionów euro na zamortyzowanie ich pensji i rat dotyczących transferów. Wszystkie te fakty mogą sprawić, że prezes PSG zacznie analizować swoje opcje, na końcu zgadzając się na sprzedaż, by uratować swoje finanse w długim okresie.

Real będzie spokojnie czekać na swoją szansę i nie zamierza podejmować żadnych radykalnych kroków. Wszystko z powodu wizerunku dżentelmeńskiej organizacji, na którym także zależy Florentino. Trudno też spodziewać się buntu Mbappé, który czuje się związany z Paryżem i jeśli ma odchodzić, to tylko przy dobrych stosunkach i podaniu sobie ręki. Żadna z trzech stron nie ma interesu w tworzeniu konfliktu – i z powodu swoich wizerunków, i z powodu przyszłości każdego z podmiotów.

Pewne jest jedno: Mbappé to część ogromnego planu Realu, który od dawna próbuje odmładzać swój starzejący się zwycięski skład. Francuski mistrz świata, w przypadku przejścia do Madrytu, stanąłby na czele grupy, która miałaby powoli przejmować światowy futbol, czyli 18-letniego Viníciusa, 19-letniego Brahima czy 18-letniego Rodrygo. Już potwierdzono pozyskanie za 50 milionów euro 21-letniego Militao, który wzmocni defensywę.

***

W sekcji dotyczącej innych celów Królewskich podaje się, że na liście klubu za Mbappé znajduje się Eden Hazard. Zidane naciskał na jego transfer już w 2017 roku, ale oczekiwania Chelsea i letnia operacja kostki odstraszyły Królewskich. Teraz na horyzoncie pojawił się inny problem. Anglicy dostali roczny zakaz transferowy i puszczenie Belga w takiej sytuacji byłoby sygnałem słabości. Z drugiej strony, pozwolenie mu za rok na odejście za darmo, bo wtedy wygasa jego umowa, byłoby samobójstwem.

Zidane jest też fanem Harry'ego Kane'a, który zaimponował całej Hiszpanii występem w październikowym meczu w Lidze Narodów i pokonaniem La Rojy 3:2 na jej terenie. Napastnik skończy w lipcu 26 lat i nie zdobył w karierze jeszcze żadnego tytułu drużynowego. Chociaż ma kontrakt z Tottenhamem do 2024 roku, to sam zaczyna zastanawiać się czy nie czas na opuszczenie Londynu. Koguty są na to otwarte tylko w jednym przypadku: przy wpłaceniu za atakującego 350 milionów euro. To odstrasza Real szczególnie z powodu słabej aklimatyzacji w Hiszpanii wielu Brytyjczyków, wśród nich takich graczy jak Owen, Woodgate czy nawet Bale.

W stałym kontakcie z Realem poprzez swojego ojca pozostaje Neymar, który jednak nie jest już na szczycie listy życzeń. Wyżej dzisiaj znajduje się na przykład Paul Pogba, który też zawsze był chwalony przez Zidane'a. Latem 2016 roku prowadzono w tym temacie rozmowy, ale nie było szans na powodzenie tej operacji z powodu złych stosunków między Florentino a Mino Raiolą. Hiszpan obiecał jednak Zidane'owi, że zapomni o tym wszystkim, jeśli tylko Zidane ostatecznie będzie chciał ponownie postawić na francuskiego pomocnika. Wciąż byłaby to jednak bardzo trudna operacja i w tym względzie dużo łatwiej prezentuje się opcja z pozyskaniem Christiana Eriksena, któremu pozostaje rok kontraktu w Tottenhamie. Duńczyk jest przedstawiany często jako następca Modricia i jawi się Królewskim jako doskonały wybór w miejsce starzejącego się zdobywcy Złotej Piłki. Chorwat nawet po tym transferze mia łby jednak zostać jednak w klubie i dzielić się minutami, bo Zizou zamierza zbudować też silną ławkę, pamiętając, że to właśnie szerokiej kadrze wygrano dublet w sezonie 2016/17. Jedną z opcji w tym aspekcie pozostaje także Adrien Rabiot, który 1 lipca będzie wolnym zawodnikiem. W temacie wzmocnienia ławki interesowano się też Timo Wernerem, ale Niemiec miał ostatecznie wybrać Bayern Monachium.

***

Ostatnia część poświęcona Realowi Madryt to dossier dotyczący transferowych metod Florentino Péreza. Tekst rozpoczyna się od znanej anegdoty, która dobrze obrazuje nastawienie Hiszpana. Sierpień 2000 roku, gala UEFA, prezes Realu podsuwa Zidane'owi serwetkę z napisanym pytaniem: „Chcesz grać w Realu?”. Można bez obaw ocenić, że twierdząca odpowiedź Francuza zmieniła historię futbolu. Metoda wydaje się niekonwencjonalna i godna filmów akcji, a jest tylko jedną z wielu.

Kiedyś Florentino poprosił Raúla, by pomógł mu z transferem Joaquína. Wytyczne były proste: napastnik miał zaprosić kolegę do miejsca, gdzie na pewno nikt nie zobaczy ich razem – do toalety – gdzie czekać miał prezes. Skrzydłowy ostatecznie odmówił. Pérez podchody pod Kuna Agüero robił po derbach Madrytu, pytając czy skoro ma na sobie białą koszulkę, to czy podoba mu się ten kolor, a pod Davida Silvę prosząc go o zrobienie sobie zdjęcia z jego bratankami, którzy mieli być fanami zawodnika. Najczęściej jednak Florentino i jego ludzie proszą zawodnika, by to on publicznie wykonał pierwszy krok. Królewscy nigdy nie chcą wyjść na agresora, by zachować wizerunek dżentelmenów, ale także próbować obniżyć w ten sposób cenę transferu. Z tej praktyki korzystano przy sprowadzaniu Zidane'a, Beckhama, Ronaldo Nazario czy Ramosa.

Ta taktyka ma jednak też pewne granice. W 2017 roku Chelsea zrozumiała, że Hazard bardzo chce przejść do Realu, ale klub Abramowicza ustalił sztywną cenę za Belga – 200 milionów euro. Dla Realu było to za dużo, także ze względu na poważny uraz kostki Belga. Daniel Levy też zaakceptował rozmowy w sprawach Modricia i Bale'a, ale przeciągał je do samego końca okienka transferowego, ostatecznie wyciągając za obu zawodników w sumie 140 milionów euro, co na końcu uznał za swój sukces.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!