Menu
Klatus / MARCA

Po meczu z Gironą piłkarze obawiali się tego, co nadchodzi

I ich obawy się potwierdziły

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Wydawało się, że Real Madryt już fruwa, a wtedy nadszedł mecz z Gironą, który podciął drużynie skrzydła i sprowadził wszystkich na ziemię. Tamtego dnia szatnia wiedziała już, że o mistrzostwie można zapomnieć i liga jest przegrana. „Wyrzuciliśmy wszystko za burtę”, dało się usłyszeć, bo trudno było oszukać matematykę. Strata do lidera powiększyła się z sześciu do dziewięciu punktów i bez względu na wynik Klasyku trudno byłoby wciąż walczyć o tytuł.

Remis na Camp Nou, wygrana w derbach Madrytu i przywiezienie zwycięstwa z Amsterdamu. Wszystko to sprawiło, że zespół odzyskał wiarę i podchodził z dużym optymizmem do kolejnych spotkań. Sytuacja, biorąc pod uwagę to, co było wcześniej, wydawała się być wręcz idealna, aby stawić czoła nadchodzącym wydarzeniom. Jednak w momencie, gdy spodziewano się tego najmniej, na własnym boisku i przeciwko przeciętnej drużynie, pojawiła się wpadka, która spowodowała kolejny upadek.

Właśnie w meczu z Gironą wszyscy zauważyli, że coś tu jednak nie gra. Solari w końcu dał odpocząć kilku graczom, a Marcelo znów zawiódł, Asensio nie brał na siebie odpowiedzialności, zastąpienie Modricia się nie powiodło, a bez Viníciusa nic nie działo się w ataku. To spotkanie pozostawiło za sobą bardzo złe odczucia, które potwierdziły się tylko w kolejnym meczu z Levante. Tam zagrała już praktycznie najsilniejsza jedenastka, a zespół znowu wyglądał źle i wygrał tylko dzięki karnym oraz systemowi VAR. I był to kolejny powód do obaw.

Dzisiaj, dwa tygodnie po tamtej klęsce, potwierdziły się najgorsze symptomy. Barcelona niemal przypieczętowała zdobycie mistrzostwa i wyeliminowała Real z Pucharu Króla. Dwie przygnębiające porażki sprawiły, że na początku marca Królewskim pozostała już tylko walka o Puchar Europy. Drużyna ma świadomość, że utraciła moc w ataku i jakość w grze. Kilku zawodników liczyło na to, że latem do klubu dołączy jakiś crack, ale nie było wzmocnień ani w sierpniu, ani w styczniu. Zimą trafił tu tylko Brahim, który dotychczas uzbierał na swoim koncie… 24 minuty.

Odejście Cristiano oznaczało, że nieuchronnym stało się spoglądanie w kierunku Bale'a i wielu zawodników obawiało się takiego scenariusza. „Żyje we własnym świecie”, da usłyszeć się w szatni. Nie jest w stanie wziąć na siebie odpowiedzialności, a nawet wywalczyć na stałe miejsca w składzie, choć jest pierwszym, który jest gotów się buntować i obrażać na wszystkich dookoła. A już jutro mecz z Ajaxem…

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!