Menu
Klatus / marca.com

Trudne dni dla Brahima

Hiszpan może zostać wypożyczony

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

7 stycznia Brahim Díaz został zaprezentowany jako nowy piłkarz Realu Madryt. Królewscy dopiero co przegrali na Bernabéu z Realem Sociedad, a Hiszpan miał być transferem na przyszłość, ale dołączał też do zespołu, który był trapiony plagą kontuzji i znajdował się w kolejnym kryzysie. Pomocnik miał pomóc drużynie w trudnej sytuacji. Tak się jednak nie stało.

Brahim już w listopadzie tamtego roku doszedł do porozumienia z Los Blancos. Początkowo planowano jednak, że Hiszpan pojawi się w Madrycie dopiero latem i trafi do klubu za darmo. Ostatecznie zdecydowano się pozyskać go już zimą, aby pomocnik uniknął półrocznej przerwy w grze. Na prośbę samego piłkarza i jego ojca, aby nie popaść w konflikt z Manchesterem City, postanowiono zapłacić za niego 12 milionów euro i sprowadzić do stolicy już w styczniu.

Na kilka dni przed ogłoszeniem transferu, do Realu zgłosiło się wiele klubów, między innymi Betis, które były zainteresowane wypożyczeniem go do końca tego sezonu. Ale ani Real, ani pomocnik nie zgodzili się na takie rozwiązanie. W klubie wierzono, że Brahim wskoczy do składu ze względu na problemy w ataku, a sam Solari obiecywał mu, iż będzie na niego stawiał.

Hiszpan zadebiutował w barwach Królewskich już dwa dni po swojej prezentacji. 9 stycznia wystąpił w pucharowym spotkaniu przeciwko Leganés. Brahim wszedł na boisko z ławki rezerwowych, gdy Real prowadził już 3:0. Grał przez dwanaście minut, ale pozostawił po sobie dobre wrażenie i wydawało się, że może odegrać ważną rolę w kolejnych meczach. Ale był to tylko miraż.

Cztery dni później doczekał się debiutu w La Lidze i zagrał przez osiem minut z Espanyolem. Pojawił się na murawie w momencie, gdy Królewscy remisowali 1:1, ale ostatecznie mecz na korzyść Realu rozstrzygnął Dani Ceballos. Spodziewano się, że w rewanżowym spotkaniu z Leganés wybiegnie w wyjściowej jedenastki, ale Solari dał mu pograć jedynie przez cztery minuty. I tam, na Butarque, gdzie Los Blancos ponieśli ostatnią porażkę, zakończyła się gra Brahima, który w trzech meczach uzbierał łącznie 24 minuty.

W dwóch ostatnich spotkaniach nie otrzymał nawet powołania i dzisiaj rano nie wsiadł do samolotu, który odleciał do Girony. Królewscy odzyskali już kontuzjowanych zawodników i wydaje się, że teraz o minuty dla Brahima będzie jeszcze trudniej. Zdrowi są Benzema, Bale, Lucas, Asensio i Vinícius. A na dodatek w drużynie jest jeszcze Mariano.

Brahim nie rozpacza i spogląda w przyszłość. Wciąż się uśmiecha, ponieważ trafił do drużyny, której kibicował od dziecka. Ale sam klub, jak i piłkarz, myślą już o strategii, jaką należy obrać, gdy nadejdzie lato. Obietnica otrzymywania minut jest praktycznie niemożliwa do spełniania i wypożyczenie Hiszpana wydaje się być teraz najlepszym rozwiązaniem.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!