Menu
Kristobal

Tak się wraca do gry!

Pewne zwycięstwo nad Gironą

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Real Madryt wygrał z Gironą 4:2. Gole dla Królewskich strzelali Ramos (dwie), Lucas i Benzema. Podopieczni Solariego, poza kilkoma krótkimi epizodami, w pełni kontrolowali spotkanie i nie pozwolili rywalom z Katalonii na zbyt wiele. Co prawda dwa stracone gole mogą martwić w kontekście rewanżu, ale bramka Benzemy w końcówce pozwoliła złapać większy oddech i pojechać na Montilivi z większą zaliczką, która, miejmy nadzieje, pozwoli awansować do półfinałów.

Pierwsza połowa zaczęła się słabo. Królewscy niby się przy piłce utrzymywali, niby dominowali, ale przez pierwsze 10 minut nie oddali nawet strzału. Gironie zaś wystarczyła jedna kontra, brak krycia na skrzydle i dośrodkowanie. Gdy Lozano wykańczał tę akcję, nie było kryjącego go Marcelo nawet w pobliżu. Można jednak spóźnionemu Brazylijczykowi to wybaczyć, ponieważ akurat zamawiał podwójnego kebaba na grubym cieście i z zamyślenia dotyczącego preferowanego sosu otrząsnął go właśnie Lozano.

Królewscy jednak bardzo dobrze zareagowali po straconej bramce i ruszyli z atakami pod pole karne Iraizoza. Bardzo dobrze prezentował się Ceballos, rozgrywający dwójkowe akcje z Benzemą, ale na prawdziwe pochwały zasłużył Vinícius. Młody Brazylijczyk rośnie z meczu na mecz i cały czas błyszczy w ofensywie Realu Madryt, raz po raz stwarzając zagrożenie. Wyrównanie przyszło jednak po akcji drugą stroną. Fantastycznym podaniem Benzema obsłużył Odriozolę, a ten przy obrońcach Girony wyglądał jak TGV przy pociągach TLK. Hiszpan wyłożył piłkę Lucasowi, a ten dopełnił formalności. Być może niezauważalnym, ale jednak znaczącym detalem była reakcja Los Blancos na tego gola. Żaden z nich go specjalnie nie celebrował, tylko szybko chwycili oni piłkę i pobiegli wznowić grę.

Królewscy dalej dominowali i wydawało się, że kwestią czasu są kolejne gole. Znów motorem napędowym był Vini i to właśnie on wywalczył rzut karny chwilę po sytuacji, w której sędzia znów się nie popisał i nie podyktował „jedenastki” za faul na Modriciu. Do piłki poszedł Ramos i ponownie podcinką pokonał bramkarza. Jeszcze kilka rzutów karnych i panenka zawiedzie kapitana Królewskich, miejmy nadzieję, że nie będzie to na Metropolitano. Druga część spotkania zaczęła się spokojnie, a po kwadransie na boisku pojawił się długo oczekiwany Marcos Llorente. Hiszpan wniósł spokój do gry, ale na pewno nie we własnym polu karnym. Bardzo źle zachował się przy rzucie rożnym i po jego zagraniu ręką sędzia podyktował „jedenastkę” dla Girony. Marcos był w tej sytuacji popychany przez Nacho, więc nie można na niego zrzucać całej winy, ale powinien był zachować się lepiej. Karnego na bramkę oczywiście zamienił Granell i znów był remis.

Wtedy jednak Królewscy na dobre się obudzili i w zaledwie trzy minuty załatwili sprawę. Najpierw po kolejnej akcji lewą stroną Vini oddał piłkę Marcelo, a ten, jednym z niewielu dobrych zagrań w tym meczu posłał idealną piłkę do Ramosa. Kapitan Królewskich w polu karnym takich okazji marnować nie zwykł, więc z zimną krwią wpakował piłkę do siatki. Realizator jeszcze pokazywał powtórki tego gola, gdy ponownie piłkę na lewej stronie dostał Vinícius. Tym razem wziął odpowiedzialność na siebie i idealnie wypatrzył wbiegającego w pole karne Benzemę, któremu pozostało tylko dołożyć nogę.

Real Madryt więc z dość sporą, dwubramkową zaliczką uda się za tydzień na Montilivi, gdzie powalczy o awans do półfinałów. Dzisiejszy mecz jednak, wraz z tym ostatnim, przeciwko Sevilli, budzi w sercach madridistas duży optymizm. Po raz kolejny fantastycznie zagrał Vinícius, a z pewnością cieszą też powroty Toniego Kroosa czy Marcosa Llorente. Wraca również skuteczność, więc najprawdopodobniej możemy zacząć nieśmiało przebąkiwać o powrocie starego Realu Madryt. Oby tak dalej!

Real Madryt – Girona FC 4:2 (2:1)
0:1 Choco Lozano 7' (asysta: García)
1:1 Lucas Vázquez 18' (asysta: Odriozola)
2:1 Sergio Ramos 42' (rzut karny)
2:2 Alex Granell 66' (rzut karny)
3:2 Sergio Ramos 77' (asysta: Marcelo)
4:2 Karim Benzema 80' (asysta: Vinícius)

Real Madryt: Courtois; Odriozola, Nacho, Ramos, Marcelo; Casemiro (59' Llorente), Ceballos (70' Isco), Modrić (63' Kroos); Lucas, Vinícius i Benzema

Girona FC: Iraizoz; Alcalá (46' Bernardo), Juanpe, Muniesa; Ramalho, Douglas Luiz, Granell, Carnero; Borja García (59' Seung-Ho Paik), Choco Lozano (78' Portu); Doumbia

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!