Menu
Piwwwko / marca.com

Tak nie wygra się niczego

<i>MARCA</i> o sytuacji w drużynie

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Real Madryt wyeliminował Leganés i awansował do ćwierćfinału Copa del Rey, ale odczucia wciąż pozostają fatalne. Królewscy awansowali, ale przegrali. I to już 10. porażka w bieżącym sezonie. W całej poprzedniej kampanii Los Blancos przegrali 9 spotkań. Ta i kilka innych statystyk sprawiają, że myślenie o wygraniu jakiegokolwiek tytuły staje się coraz mniej realne.

Królewscy rozegrali w tym sezonie 32 spotkania. Ich bilans to 19 zwycięstw, 3 remisy i aż 10 porażek. To bardzo słabe wyniki dla takiego zespołu jakim jest Real Madryt, który w każdym sezonie aspiruje do wygrania wszystkiego, ale w bieżącym, przy takich statystykach, wydaje się to niemożliwe. Sezon się rozkręca, a madrytczycy wciąż nie potrafią wejść na właściwe tory. Lopetegui przetrwał na ławce 14 spotkań, spośród których 6 zakończyło się porażkami. Solariemu idzie nieco lepiej (4 porażki w 18 spotkaniach), ale to wciąż daleko od oczekiwań madridismo.

W ubiegły sezonie z Zidane'em, zakończonym zdobyciem Ligi Mistrzów, drużyna zanotowała 9 porażek w 62 grach. W tym roku zespół już więcej razy schodził z boiska pokonany, chociaż rozegrał 30 spotkań mniej. Te liczby niepokoją kibiców, którzy z meczu na mecz widzą słabo grający Real, który z wielkim trudem sięga po dobre wyniki. Wczoraj jedynym pozytywem było uzyskanie awansu, ale kolejna porażka ponownie budzi w klubie wiele wątpliwości. Na tym samym etapie rozgrywek w ubiegłym roku, przed dwumeczem z PSG, Królewscy również nie zachwycali, a Zidane określił sezon jako „zły”. Niemniej, drużyna nie notowała tak katastrofalnych wyników, jakie widzimy w bieżącej kampanii.

Wczoraj Los Blancos ponownie nie potrafili wpisać się na listę strzelców. To już 8. taki przypadek w tym sezonie. W ubiegłym, w 62 rozegranych spotkaniach, drużyna tylko 6-krotnie kończyła mecz bez żadnej zdobyczy bramkowej. Z kolei w sezonie 2016/2017 ekipa Zizou strzelała gole w każdym spotkaniu. To jasne, że Realowi Madryt brakuje skuteczności. Wczoraj, poza słupkiem Brahima, zespół praktycznie nie kreował sytuacji. Po meczu Solari przyznał, że brakowało mu napastnika. Oczywiście, Argentyńczyk miał rację, ponieważ nie miał do dyspozycji ani Benzemy, ani Mariano, ani Bale'a, jednak prawdą jest również to, że brak gola to obrazek, który na stałe wpisał się w poczynania Królewskich w tym sezonie.

Jednak jeśli w ataku jest źle, to w obronie jest jeszcze gorzej. Wczoraj zespół Solariego stracił jedną bramkę, ale równie dobrze mógł stracić dwie lub trzy, gdyby nie bardzo dobra postawa Keylora Navasa. W sumie w 32 spotkaniach Królewscy stracili 37 goli. Spośród wszystkich ekip La Ligi gorsza jest tylko Huesca, która straciła 44 bramki. W defensywie Los Blancos prezentują taki sam poziom co Levante i Rayo.

Poza porażkami, brakiem skuteczności, dziurawą obrony i złą grą należy wspomnieć o braku kontroli w ostatnich starciach. O ile na początku sezonu Real Madryt miał całkowitą kontrolę nad piłką, to teraz ją stracił. Mecz z Betisem Królewscy zakończyli z posiadaniem na poziomie 26%, a Luka Modrić zanotował tylko 29 celnych podań i był pod tym względem najlepszym zawodnikiem w zespole. Wczoraj najwięcej celnych zagrań miał Marcelo (48).

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!