REKLAMA
REKLAMA

Skąd biorą się te wszystkie problemy mięśniowe?

Klub próbuje znaleźć przyczyny zaistniałej sytuacji
REKLAMA
REKLAMA

Rozegrał czternaście spotkań przez półtora roku. W tym sezonie udało mu się zagrać tylko przeciwko CSKA Moskwa i Melilli. Nie wystąpił jeszcze w La Lidze. Ci, którzy go znają, mówią, że Jesús Vallejo żyje w tak dużym stresie związanym z (nie)reprezentowaniem barw Realu Madryt, że napięcie rozrywa mu nogi. Wczoraj nabawił się czwartej kontuzji mięśniowej w ciągu siedmiu miesięcy.

Uraz stopera oznacza, że od początku roku zawodnicy Los Blancos złapali już sześć kontuzji mięśni. Wszystko zaczęło się od Marcosa Llorente, następnie z gry wypadł Javi Sánchez, który wrócił już do treningów z Castillą, a także Bale, Kroos i Courtois. Na dodatek podczas Klubowych Mistrzostw Świata kontuzji doznał Asensio, a a Mariano wciąż ma problem z podrażnieniem nerwu kulszowego. Jakby tego było mało, Benzema złamał mały palec na Villamarín. Niebawem ktoś naprawdę może uwierzyć w to, że stworzono voodoo ubrane w koszulkę Realu Madryt.

Polowy szpital, który przypomina teraz klub, będzie mógł jednak wypisać niebawem kilku pacjentów. Courtois i Mariano walczą z czasem, aby wyrobić się już na najbliższe starcie z Sevillą. Llorente i Asensio liczą na to, że 27 stycznia będą mogli zagrać z Espanyolem. Kroos i Bale również celują w podobny termin. Sytuacja Benzemy jest zaś uzależniona od tego, czy Francuz będzie musiał poddać się zabiegowi chirurgicznemu. Wszyscy muszą być w dobrym stanie, ponieważ mecz przeciwko Ajaxowi zbliża się już wielkimi krokami.

Dlaczego jednak Królewskich dopadła plaga urazów mięśniowych? Klub stara się zdefiniować przyczyny zaistniałej sytuacji. Pierwszą z nich jest złe zaplanowanie sezonu w lipcu. Drugą jest bardzo napięty kalendarz i konieczność rozgrywania spotkań średnio co trzy dni. A trzecią próba uratowania sytuacji przez Pintusa. Trener od przygotowania fizycznego starał się poprawić kondycję fizyczną całego zespołu, która od września była w opłakanym stanie i zmuszał zawodników do maksymalnego wysiłku w minimalnym czasie, ponieważ brakowało wolnych terminów na pracę nad szybkością, siłą i wytrzymałością, czego nie wytrzymały nogi Bale'a czy Kroosa, a także Llorente i Asensio.

Wyzwaniem dla wszystkich kontuzjowanych jest odbycie zimą swoistej pretemporady, aby podejść w odpowiedniej formie do kluczowych momentów w sezonie. Vallejo opuszczał wczorajszy trening z łzami w oczach i pocieszany przez Solariego. Wspierali go także koledzy, ale dzisiaj środkowy obrońca przejdzie szczegółowe badania i pozna kolejny werdykt, dowiadując się, jak długo będzie zmuszony ponownie przebywać poza boiskiem.

W Realu mają jeszcze w pamięci, że dekadę temu Fernando Gago również nie wytrzymywał stresu i cierpiał na podobne problemy co Vallejo. Argentyńczyk miał jednak obsesję tego, aby nigdy się nie poddawać i nawet kosztem zdrowia dawać z siebie wszystko. Probówał odkryć, co się z nim dzieje, ale nie był w stanie i ostatecznie musiał opuścić Madryt.

Vallejo boryka się zaś z problemami mięśniowymi od czasów, gdy grał jeszcze w Saragossie. Potem te same kłopoty doskwierały mu, kiedy występował w Eintrachcie. Niektóre z jego dolegliwości stały się chronicznym problemem, naznaczonym pragnieniem jak najszybszego powrotu na boisku. Nie pozwalają mu jednak na to jego nogi. Myślał, że jutro uda mu się rozegrać trzeci mecz w tym sezonie, ale nie ma na to żadnych szans.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (9)

REKLAMA