Menu
Leszczu

Przykre odliczanie czy wreszcie coś więcej?

Zapowiedź meczu z Realem Sociedad

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Nowy rok zaczął się bez większego zaskoczenia, co wcale nie znaczy, że madridismo nie ma prawa do wściekania się. Zawodnicy Realu Madryt rozpoczęli nowy etap od tych samych błędów. Fatalne wejście w mecz i całkowity brak koncentracji oraz niezrozumiałe zachowanie w drugiej połowie doprowadziły do tego, że 3 stycznia z ust wielu kibiców Królewskich padły symptomatyczne słowa: „liga jest już przegrana”.

Swoje trzy grosze dorzucił też Santiago Solari na konferencji prasowej, czym wywołał niemałą burzę. „Nie należy też nie doceniać remisów”, powiedział wczoraj Argentyńczyk i… trzeba mu przyznać rację. Ostatecznie 2:2 z Villarrealem jest lepsze niż 0:3 z CSKA czy Eibarem. Dogonienie czołówki rzeczywiście miało miejsce – jak zauważył trener – ale w pewnym momencie zatrzymało się i Solari zdaje się tego nie dostrzegać. Barcelona ma już siedem punktów przewagi, a Królewscy za chwilę będą mogli tradycyjnie krzyknąć „sajonara” i wypisać się z wyścigu do walki o mistrzostwo.

Czy nie jest na to za wcześnie? Nie jesteśmy jeszcze na półmetku sezonu, a już chcemy się wypisywać z walki o wygraną w lidze? W najnowszej historii nie jest to jednak żadna nowość. Na co dzień, co weekend, irytujemy się na postawę Realu Madryt, który w lidze zachwyca jedynie raz na jakiś czas. Zupełnie inaczej niż w Lidze Mistrzów – ale ten temat może na razie zostawmy. W Primera División potknięcia są oczywiste, nikt bez Football Managera i możliwości wczytywania sejwów nie wygra bowiem 38 meczów. Królewscy nie potykają się jednak w pojedynczych meczach, lecz w całych sezonach. Po raz kolejny bowiem pytanie na drugą część sezonu brzmi: „Czy to już? Czy już można powiedzieć, że nie ma szans na mistrzostwo?”. A matematycy i statystycy do maja będą powtarzać: „Dopóki mamy matematyczne szanse…”.

I teraz znowu walka polega tylko na tym, żeby słowa o przegranym mistrzostwie odłożyć w czasie, bo gdzieś podskórnie czuć, że Barcelona nie zaliczy tak słabej drugiej rundy (w pierwszej zdobywa na razie 2,18 punktu na mecz). Problem polega na tym, że do tego przyzwyczaili nas Królewscy mocniejsi kadrowo, z pewniejszym trenerem, ze strzelającym 50 bramek w sezonie crackiem, a my próbujemy się oszukiwać, że teraz już na pewno będzie inaczej.

Dzisiejszy rywal Królewskich również ma ostatnio wielkie kłopoty. Po czterech porażkach z rzędu pożegnano się z Asierem Garitano, a na ławce trenerskiej dziś usiądzie Imanol Alguacil, dotychczasowy szkoleniowiec Realu Sociedad B. Warto też przyjrzeć się temu, jak wyglądał ostatni rok tego pana. W marcu ubiegłego roku Eusebio Sacristán został zwolniony, a do końca sezonu pierwszy zespół miał prowadzić właśnie Imanol Alguacil. Przejął więc drużynę, dokończył z nią rozgrywki, a latem zatrudniono Garitano. Imanol wrócił do drugiego zespołu, ale szybko ponownie poproszono go o pomoc. Jak możecie się spodziewać, zmiana trenera w grudniu oznacza, że drużynie szło naprawdę fatalnie. W 17 meczach zdobyła 19 punktów i zamiast o puchary walczy o utrzymanie. Ekipa Garitano wygrała tylko pięć meczów w lidze, czyli tyle samo co od marca do maja pod okiem Imanola. Ale wtedy obecny trener potrzebował do tego zaledwie dziewięciu spotkań.

Na Santiago Bernabéu zmierzy się dwóch rannych. Atmosfera wokół drużyny Solariego i samego szkoleniowca nie jest dobra, ale jest też trochę miejsca na pozytywy. Pod skrzydłami Argentyńczyka Los Blancos zagrali trzy mecze w lidze, wszystkie wygrali i nie stracili nawet bramki. Przynajmniej tutaj jest powód do uśmiechu i do tego, by jeszcze włączyć telewizor, nie mówiąc pod nosem: „nie wiem po co to oglądam, skoro i tak już wszystko wiadomo”. Ale można też dalej zaufać „ciągłej wierze” i tradycyjnie na drugą część sezonu zostać matematykiem i statystykiem.

Potknięcie Realu Madryt z Villarrealem wpłynęło na notowania bukmacherów. Kurs na wygraną gospodarzy u legalnego bukmachera TOTALbet jest dość wysoki – 1,36, a przecież Real Sociedad historycznie jest wygodnym rywalem, który na dodatek ostatnio gra po prostu słabo. Remis wyceniono na 5,40 (okazja dla tych, którzy spodziewają się kolejnego rozczarowania), a wygraną gości na 7,80.

Początek meczu o 18:30. Transmisję przeprowadzi CANAL+ Sport dostępny na platformie Player.pl.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!