Menu
El Jarek / MARCA

Trener Villarrealu nakazał atakowanie Marcelo

Wraca temat problemów z flanką Brazylijczyka

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

„Real ma wielkie zalety, jest ich dużo więcej niż wad, ale pracowaliśmy nad wykorzystaniem ich problemów. Marcelo obok Alby jest najlepszym ofensywnym bocznym obrońcą na świecie, ale z tyłu…", mówił po meczu Królewskimi trener Luis García zapytany o naciskanie na lewą flankę rywali. Nie jest to pierwszy szkoleniowiec, który się na tym skupił.

Piłkarze Villarrealu mieli tworzyć na swoim prawym skrzydle przewagi i próbować wykorzystywać zostawiane tam miejsce. Zaczęło się już od pierwszej akcji, gdy zagrano za plecy Marcelo, ale Thibaut Courtois uratował ekipę w sytuacji sam na sam z Samu Chukwueze. Po dwóch minutach znowu akcja na tym samym boku: tym razem Brazylijczyk popełnił błąd, atakując Nigeryjczyka na raz, ten odwrócił się i na końcu dograł do Santiago Cazorli, który był niepilnowany wobec wymuszonych rotacji defensywy i pokonał dobrym strzałem Courtois.

Luis García skupił się na tej flance nie tylko z powodu szansy na wykorzystanie błędów Marcelo. Hiszpan chciał też wyłączyć połączenie między Brazylijczykiem a Garethem Bale'em, które działało tak dobrze na klubowym mundialu. Villarreal w standardowym schemacie rozpoczynał akcje poprzez swoją lewą flankę, gdzie Cazorla i Fornals mieli skupiać na sobie uwagę Casemiro. W pewnym momencie szybko przerzucano ciężar gry na prawy bok, gdzie Chukwueze mógł nacierać na osamotnionego Marcelo, którego nie wspierał Bale ani potem Isco, który wolał schodzić i szukać gry w środku.

Dyspozycja i zachowania Marcelo przykryły w tym sezonie nawet błędy Rafy Varane'a. Wszystko zaczęło się już od pierwszego meczu o Superpuchar Europy z Atlético, kiedy Brazylijczyk zupełnie niepotrzebnie uratował nieważną piłkę przed wyjściem na aut, co pozwoliło rywalom na zdobycie wyrównującej bramki. Kilkanaście dni później obrońca zostawiał takie dziury w obronie w meczu z Gironą, że Lopetegui zdjął go po godzinie gry, by móc uratować zwycięstwo. Piłkarz stwierdził, że nie rozumie zmiany i po raz kolejny nerwowo zareagował na krytykę, co wywołało też mały kryzys w szatni. W kolejnych tygodniach nie było o wiele lepiej, a Solari w grudniu odsunął nawet Marcelo na 3 mecze, by ten złapał lepszą formę fizyczną. Na klubowym mundialu wydawało się, że sytuacja poprawia się, ale w czwartek wróciły typowe demony z tego sezonu.

Pozostaje czekać czy Solari w temacie Brazylijczyka zareaguje po raz kolejny. Różnica względem ostatnich tygodni jest taka, że w pełni gotowi są Sergio Reguilón i Nacho, czyli obaj zmiennicy Marcelo. Ten pierwszy jednak ostatni raz zagrał 1 grudnia w spotkaniu z Valencią, a ten drugi 11 listopada w starciu z Celtą.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!