Giovanni Mauri przez ponad 20 lat pracował u boku Carlo Ancelottiego. Obaj panowie poznali się w Parmie i wspólnie odnosili największe sukcesy, nie licząc etapu w Juventusie. Ich współpraca oficjalnie zakończyła się po objęciu przez Carletto Napoli, choć w sztabie szkoleniowca klubu z południa Włoch znajduje się syn Mauriego, Francesco. Sam Giovanni podkreśla, jednak, że mimo wszystko cały czas doradza Ancelottiemu. Trener przygotowania fizycznego udzielił ostatnio obszernego wywiadu dla Tuttonapoli, analizując w nim między innymi swój etap w Realu Madryt. Poniżej przedstawiamy fragmenty tej rozmowy.
– Wygraliśmy nie tylko Décimę, ale i Puchar Króla, Superpuchar oraz klubowy mundial. Wspomnienia są wspaniałe, nawet pomimo tego, jak zakończyła się ta przygoda.
– Z niewidocznego geniusza stałem się jednym z głównych winowajców. Wszystko przez działaczy. Tak czy inaczej tamte sezony były najbardziej satysfakcjonującymi w mojej karierze. Szkoda, że tak się to skończyło. Mogliśmy zostać i dalej wygrywać, jak potem robił to Zidane.
– Mówiono, że odpadnięcie w półfinale z Juventusem było winą złego przygotowania fizycznego. To jednak kłamstwo. Wiemy, co działo się naprawdę. W tamtym roku byliśmy bardzo mocni, zwyciężyliśmy w 22 meczach z rzędu. To mówi wszystko o tamtym sezonie.
– Cristiano to z pewnością najsilniejszy gracz, z jakim pracowałem. Miałbym jednak trudność z wybraniem trójki najlepszych. Podam więc nazwisko tylko jednego: Paolo Maldini. Profesjonalizm, powaga, jakość. Dzięki temu był w stanie grać do 41. roku życia. To mój idealny kandydat do Złotej Piłki. Brak tej nagrody w jego kolekcji jest skandalem.
– W Monachium spodziewaliśmy się otwartej mentalności, a była ona zamknięta. Niemcy chcieli, żebyśmy rozkazywali, demokratyczne rozwiązania ich zdaniem dowodziły tego, że nie jesteś dobry.
– W Bayernie wyznawali w pracy zasadę, że liczy się ilość, a nie jakość. Dla nich ważnym było, by pracować dużo, dla nas – by robić to dobrze. Po porażce w Paryżu robiono wszystko, by nastawić piłkarzy przeciwko nam. Sam jednak byłem zawodnikiem i wiem, że to normalne.
– W Neapolu Ancelotti ma wszystko i nie musi stawiać sobie żadnych granic. Miał pecha w Champions League. Carlo był przekonany, że może awansować. Znał Kloppa i Tuchela. Odpadł przez szczegóły. Szkoda, ponieważ mógł zrobić coś wielkiego. Kiedy Ancelotti się rozpędza, jest nie do zatrzymania. W Lidze Europy zobaczymy jednak także wielkie Napoli.
„Złe przgotowanie fizyczne w sezonie 2014/15 to kłamstwo”
Wywiad z członkiem sztabu Carlo Ancelottiego
REKLAMA
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się