Menu
Leszczu / elconfidencial.com

Manchester City chce wyciągnąć, ile się da

Choć ze stratą Brahima jest pogodzony

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Od dziś okienko transferowe w Hiszpanii jest otwarte. Każdego roku coraz więcej drużyn wykorzystuje ten czas, by wzmocnić swoją kadrę i walczyć o jak najwyższe cele. Wiele wskazuje na to, że pasywność Realu Madryt także dobiegła końca. Tej zimy Królewscy myślą o wzmocnieniach, a na pierwszy plan wysuwa się Brahim Díaz, 19-letni pomocnik Manchesteru City.

Od kilku tygodni hiszpańskie media przewidują, że Hiszpan wróci na Półwysep Iberyjski i jeszcze zimą dołączy do pierwszego zespołu Królewskich. Według El Confidencial obie strony – Real Madryt i Manchester City – są przekonane o tym, że uda się domknąć ten transfer jeszcze w styczniu. Los Blancos chcą go jeszcze tej zimy, zawodnik chce odejść już teraz, a The Citizens nie chcą tracić go latem, kiedy nie otrzymaliby za niego choćby funta.

Ostatnia oferta Królewskich miała opiewać na około 13,5 miliona euro, jednak Manchester City naciska na różne klauzule, które mogłyby zwiększyć wartość transferu. Obywatele chcą zawrzeć w umowie cele i zmienne, przez które Real mógłby zapłacić za Brahima nawet 20 milionów euro. W nich zawarte byłyby między innymi debiut w reprezentacji, wygrana w lidze, wygrana w Lidze Mistrzów czy liczba meczów w pierwszej drużynie. Co oczywiste, intencją klubu z Anglii jest maksymalizacja przychodu.

Nie ulega wątpliwości, że Brahim Díaz porozumiał się z Realem Madryt. Pomocnik miałby otrzymywać 3,5 miliona euro rocznie (netto), a umowa obowiązywałaby przez sześć najbliższych sezonów. Klauzula to formalność, nie jest bowiem tajemnicą, że Królewscy działają na zasadzie „antyszejk” i w kontraktach padają wirtualne kwoty, jakich nawet wspierane zagranicznymi pieniędzmi kluby nie byłyby w stanie zapłacić. Piłeczka jest po stronie Los Blancos. Czas nie działa na korzyść Realu i Brahima, a im szybciej pomocnik trafi do klubu, tym lepiej. Piłkarz już wybrał numer i czeka na sfinalizowanie swojej przeprowadzki do stolicy Hiszpanii.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!