Menu
El Jarek / as.com

Jesé: Miałem w szatni Realu przyjaciół, ale oni przestali nimi być

Wywiad z wychowankiem Królewskich

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Jesé Rodríguez w 2016 roku został sprzedany przez Real Madryt za 25 milionów do Paris Saint-Germain. Po problemach zdrowotnych, osobistych i wypożyczeniach dzisiaj trenuje z pierwszą ekipą Les Parisiens, chociaż nie jest zgłoszony jako jej gracz do żadnych rozgrywek. Przedstawiamy wywiad z wychowankiem Królewskich, który w pierwszej ekipie Los Blancos rozegrał w sumie 95 spotkań, w których zdobył 18 goli.

Jak się masz?
Jeśli mam powiedzieć ci prawdę, bardzo tęsknię za graniem w piłkę. Chcę jak najszybciej do tego wrócić. Spędzam dnie czekając na otwarcie rynku transferowego. Czuję się dobrze i mocno się do tego przygotowuję.

Pamiętasz swój ostatni mecz?
Chyba niedługo będzie z rok… Nie wiem, chyba w kwietniu… I to nie rozegrałem całego spotkania, a końcówkę. Nie pamiętam dokładnej daty, ale to będzie prawie rok. Długi czas.

Ciężko jest być piłkarzem i nie grać.
Bardzo ciężko. Znosiłem to źle, ale staram się wyciągać pozytywne rzeczy z tych negatywnych sytuacji. To było dla mnie przygotowanie psychologiczne i docenienie tego, czego faktycznie potrzebuję w życiu i futbolu. Otoczyłem się ludźmi, których naprawdę kocham. Zmieniłem też nawyki życiowe.

Co zmieniłeś?
Zmieniłem przyjaciół. Uważam, że miałem przyjaźnie, które nie były dobre i wyrzuciłem je z mojego życia. Zbliżyłem się do rodziny. Kiedy grasz i cały czas podróżujesz, masz mało czasu dla dzieci. W tym sezonie bez grania spędziłem wiele czasu z moimi bliskimi. Wróciłem też do pracy nad aspektem fizycznym z człowiekiem, z którym robiłem to zanim doznałem tej poważnej kontuzji w Realu i która pomogła mi wtedy w rehabilitacji. Poza trenowaniem z zespołem każdego dnia mam też z nim trening personalny i jeszcze jedną sesję w domu. Zrzuciłem 7 kilogramów.

Aż 7?
Tak, teraz mam wagę sprzed kontuzji kolana i taką, której nie miałem nigdy. To moja waga idealna. Do zimowego okienka podchodzę w dyspozycji sprzed kontuzji.

Dlaczego nigdy nie odzyskałeś tej wagi po kontuzji?
Myślę, że z powodu nastawienia, by mocno chronić kolano, za bardzo wzmocniłem nogi i ogólnie moją muskulaturę. Popełniłem ten błąd, bo uznałem, że w ten sposób lepiej ochronię się przed wejściami rywali i upadkami. Ja potrzebuję być w formie na górze i wyżyłowanym na dole. Tak wyglądam teraz.

Bardziej dbasz też o dietę?
Już wcześniej nadawałem temu znaczenie i dbałem o siebie, ale teraz to poprawiłem. Lepiej rozumiem te sprawy. Praktycznie oszalałem na punkcie tego, co jeść lub nie jeść zależnie od treningu, jaki właśnie wykonałem. Wgłębiłem się w ten temat. Codziennie jem śniadania o godzinie 9, jadę potrenować, jem obiad, mam podwieczorek, kładę też nacisk na odpoczynek i pracuję z maszynami przeznaczonymi do regeneracji…

Czy rodzina zostaje odstawiona na bok przez te negatywne przyjaźnie, o jakich wspomniałeś?
Kiedy jesteś młody i widzisz, że jesteś sławny i masz pieniądze, to myślisz o sprawach, które naprawdę nie mają znaczenia. Ja nauczyłem się tego z czasem i złymi doświadczeniami. Teraz dużo lepiej widzę, co jest rzeczywistością i kiedy trzeba pozostać na ziemi. Nie mówię, że wcześniej na niej nie stałem, ale teraz jestem dużo dojrzalszy.

Czy młody zawodnik Realu Madryt automatycznie zyskuje przyjaciół?
Tak właśnie jest. Wierzysz, że to prawdziwe przyjaźnie i że dadzą dla ciebie wszystko, ale w godzinie prawdy nie pomagają ci, gdy coś robisz źle. Na końcu jedyni ludzie, jacy cię nie zawiodą, to rodzina. Usiadłem z nimi do rozmowy i powiedziałem, że chcę coś zmienić. Zrobiłem ten klik.

Czy skorzystałeś z pomocy psychologa, o której w swoim przypadku opowiadał Morata?
Nigdy. Ale wierzę, że to pomogło Álvaro. Nie jest łatwo przejść przez to, przez co przechodzimy. Możemy popełniać błędy: jesteśmy młodzi, sławni, mamy pieniądze…

Czy duże pieniądze potrafią zdezorientować 20-letniego piłkarza?
Wcześniej wydawałem dużo pieniędzy, a teraz zarządzam tym inaczej. Też się tego nauczyłem. Kiedy jesteś młody, wchodzisz do bańki i wierzysz, że wszystko robisz dobrze, a rzeczywistość jest taka, że praktycznie każda twoja decyzja jest zła. Popełniłem swoje błędy i myliłem się. Nie mam problemu, by to przyznać.

Czegoś żałujesz?
Żałuję, że nie wykorzystałem momentów, jakie miałem w Realu po kontuzji. Myślę dzisiaj tak: gdybym pracował wtedy tak, jak robiłem to przez ostatnie trzy miesiące… Potem przeszedłem do PSG, miałem zapalenie wyrostka, dwa miesiące nie grałem i potem nie złapałem już regularności. Gdybym był restrykcyjny wobec siebie po kontuzji w Realu, może wszystko potoczyłoby się inaczej.

Czy nie uważasz, że skupienie się na muzyce zaszkodziło twojemu wizerunkowi?
Każdy piłkarz ma swoje sposoby na relaks. To moje hobby. Zająłem się tworzeniem muzyki zamiast graniem, bo czułem się bardzo samotny. Miałem wiele osób dookoła siebie, ale czułem się samotny. To była dla mnie ucieczka. Dlatego pisałem piosenki.

Wejście do szatni Realu w młodym wieku i mając charyzmę jest trudne.
Jest, ale wtedy jesteś szczęśliwy i zadziwiony tym, co masz dookoła. Chcesz wtedy pożreć świat. Problem nadchodzi, gdy się do tego przyzwyczajasz. To właśnie dotknęło mnie: poczułem się komfortowo. Na tym poziomie nigdy nie możesz tego zrobić. Doszedłem do Realu Madryt, w wieku 16 lat zdobyłem bramkę w pierwszej ekipie, dano mi kontrakt i do kontuzji wszystko szło dobrze. Kiedy wróciłem, dostosowałem się do tego, co było. Zawsze musisz jednak walczyć oraz chcieć więcej i więcej.

Koledzy z ekipy, na przykład tamtego Realu, pamiętali o tobie?
Nie. Wtedy wiele zaczynasz rozumieć. To nie jest krytyka, naprawdę, bo każdy robi, co chce. Myślałem, że mam w szatni Realu przyjaciół, ale oni przestali nimi być, bo nie martwili się moją sytuacją, a nawet nie odpisywali na wiadomości. Mam do dzisiaj dwóch przyjaciół, z którymi grałem od małego i którzy byli ze mną zawsze. Jeden gra w La Lidze, a drugi w niższych ligach.

Czy media stworzyły wokół ciebie za duże oczekiwania?
Dziennikarze i ogólnie ludzie zawsze wyrabiają swoje zdanie na podstawie tego, co widzą z zewnątrz. Stworzyliście te oczekiwania, bo tak mnie ocenialiście. Niczego nie wymyśliliście. Mam tylko nadzieję, że jeszcze zdążę je spełnić… Jestem zmotywowany bardziej niż kiedykolwiek.

Oglądasz piłkę?
Tak, uwielbiam ją. Nie tylko mecz Realu czy Barcelony, ale nawet spotkania Segundy. Czasami puszczam swoje spotkania w Realu czy Las Palmas, bo to pomaga mi przypomnieć sobie, jak grałem i coś poprawić.

Czujesz, że dostajesz drugą szansę na zatriumfowanie?
Zgadza się i moi bliscy też w to wierzą. Oni wiedzą, że mogę to zrobić. Szczególnie moi bracia Misael i Israel, ale też cała rodzina, na to naciskają.

Jak bardzo na twój poprzedni sezon wpłynęła choroba syna?
Znosiłem to źle i dalej znoszę źle. Nie życzę nikomu, by jego dziecko było chore i do tego nieuleczalnie. To jednak też mnie motwyuje. Kiedy jestem zmęczony po treningu, myślę sobie: „Nie mogę czuć bólu ani zmęczenia, muszę walczyć dla syna”. Dla niego i pozostałej dwójki, jaką mam.

David Silva przeżył coś podobnego.
Tak, pisał do mnie i zadawał pytania. Wyrażałem swoje opinie. On naprawdę znosił to źle, chociaż teraz chyba jest już lepiej. Powiedziałem mu, że po prostu padło na nas i trzeba to zaakceptować. Wtedy futbol schodzi na drugi plan, bo przede wszystkim jesteśmy ludźmi.

Co mówią ci koledzy z PSG i trener Thomas Tuchel?
Praktycznie wszyscy powtarzają, że nie wytrzymaliby, gdyby byli w mojej sytuacji! Mam świetne stosunki z Cavanim i on powiedział mi, że czasami to ja motywuję ich do pracy, gdy widzą jak trenuję. Od zamknięcia letniego okienka wiedziałem, że nie będę grać i że pozostanie mi tylko taka rola. Miesiąc temu Tuchel na odprawie powiedział przed wszystkimi, że jestem wzorem z powodu mojej sytuacji i tego, jak na to reaguję. Podziękował mi.

Czy wszystko ci jedno, do jakiej ekipy trafisz w styczniu czy masz jakieś oczekiwania?
Oczekiwania, jakie miałem, to już przeszłość. Chcę po prostu grać. Chcę znowu cieszyć się grą przez te 6 miesięcy, jakie zostają w tym sezonie. Chcę po prostu pracować na boisku. Będę musiał kontrolować głód piłki, jaki powstanie u mnie w momencie powrotu. Chcę znowu poczuć to, co czujesz, gdy wchodzisz na murawę.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!