Do wyjazdowego meczu z Eibarem przygoda Santiago Solariego na czele Realu Madryt przebiegała bez zastrzeżeń – cztery zwycięstwa z rzędu, piętnaście zdobytych i tylko dwie stracone bramki. Na passę tę wpływ miał pewien dosyć istotny fakt – słupki i poprzeczki za każdym razem były po stronie Realu Madryt. Wystarczy wspomnieć, że w czterech pierwszych meczach argentyńskiego trenera rywale obijali obramowanie bramki Królewskich czterokrotnie (dwa razy Real Valladolid, raz Viktoria Pilzno i raz Celta Vigo). I to zawsze przy wyniku 0:0. Sytuacja ta powtórzyła się dzisiaj w Eibarze – przy wyniku 0:0 rywal ponownie trafił w słupek (już po raz piąty od momentu przejęcia drużyny przez Solariego).
Powyższe oznacza, że Real Madryt aż pięć razy mógł być zmuszony do odrabiania strat, ale dosłownie centymetry sprawiały, że (prawie) każdy mecz potoczył się zupełnie inaczej... Aż do pojedynku z Eibarem. Dzisiaj rywale ponownie trafili na początku spotkania tylko w słupek bramki Królewskich, ale to ich nie podłamało. Wręcz przeciwnie, Baskowie w żadnym momencie meczu nie odpuścili i ostateczne zaaplikowali przyjezdnym z Madrytu trzy bramki. Wśród nich także tę drugą właśnie od słupka…
Koniec szczęśliwej „słupkowej” passy Solariego
Eibar zaczął od trafienia w słupek, a i tak wygrał
REKLAMA
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się