Realowi Madryt bardzo ciężko jest wejść w mecz. Można nawet powiedzieć, że najciężej spośród wszystkich drużyn La Ligi. W tym sezonie ligowym Królewscy zdobyli w pierwszych połowach zaledwie cztery bramki, a jednocześnie stracili ich aż dziesięć. Pod tym względem są najgorsi w całych rozgrywkach i zajmują ostatnie miejsce razem z Huescą i Eibarem (oba kluby mają dokładnie takie same statystyki w pierwszych połowach jak Real Madryt).
W sześciu ze wszystkich jedenastu meczów Królewscy stracili w pierwszej połowie chociaż jedną bramkę. Sevilla wbiła Realowi Madryt przed przerwą trzy bramki, natomiast po dwa trafienia zanotowali Levante i Barcelona. Po jednej bramce dołożyli Athletic, Girona i Leganés. Jeszcze większy niepokój wzbudza zdobycz bramkowa po stronie Królewskich. Do tej pory nie było ligowego meczu, w którym zdobyliby chociaż dwie bramki w pierwszej połowie. Jedynymi zawodnikami, którzy wiedzą, jak smakuje ligowy gol przed przerwą, są Gareth Bale, Marco Asensio, Sergio Ramos i Dani Carvajal.
Porównując te statystyki do poprzednich sezonów, to chociaż Królewscy tracą w tym momencie do Barcelony o jeden punkt mniej niż rok temu na tym samym etapie rozgrywek, różnica względem bramek w pierwszych połowach jest wręcz miażdżąca. Rok temu ekipa Zinédine'a Zidane'a po jedenastu kolejkach miała na koncie czternaście zdobytych i cztery stracone bramki w pierwszych połowach. Innymi słowy dziesięć bramek zdobytych więcej i sześć bramek straconych mniej niż teraz.
Królewscy przesypiają pierwsze połowy
Najgorsze wyniki w całej La Lidze
REKLAMA
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się