REKLAMA
REKLAMA

Valverde pokazał, na co go stać

Urugwajczyk bardzo obiecująco w debiucie
REKLAMA
REKLAMA

Aż do 13. meczu sezonu musiał czekać Federico Valverde, ale zdecydowanie było warto. Zadebiutował w pierwszej drużynie Realu Madryt i do tego w ramach Ligi Mistrzów. Dostał od Julena Lopeteguiego prawie pół godziny, więc miał naprawdę sporo czasu, by zaprezentować Bernabéu swoje umiejętności. Te, które przecież przekonały podczas pretemporady zarówno Lopeteguiego, jak i Florentino, by włączyć go do kadry na sezon 2018/19.

Nie był to na pewno łatwy debiut dla Valverde, który na boisku pojawił się przy wyniku lekko premiujących jego ekipę. Jednak już chwilę po wejściu zagrał świetną piłkę do Bale'a, ten uruchomił Marcelo, a Brazylijczyk podwyższył prowadzenie Królewskich. To trafienie nieco uspokoiło nastroje w Madrycie, a Real nabrał dużo większego spokoju w grze.

Valverde najczęściej pojawiał się na pozycji lewego skrzydłowego. Piłka go nie parzyła, nawet kiedy Viktoria zdobyła bramkę kontaktową i demony z ostatnich tygodni wychynęły ze swoich nor na Bernabéu. Zawsze zagrywał dobre piłki i pomagał w defensywie Marcelo, a wszyscy wiemy, że Brazylijczykowi z reguły ta pomoc jest potrzebna. Widać, że Fede nie był stłamszony ani debiutem, ani dzieleniem murawy ze światowymi gwiazdami, ani nawet przeskoczeniem w hierarchii Lopeteguiego Viníciusa. Pod każdym kątem Valverde przeszedł oczekiwania w swoim debiucie.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (4)

REKLAMA