Zatamowanie krwotoku, jakiego w tym sezonie nabawił się Real Madryt, nie jest najłatwiejszym zadaniem, ale w prosty sposób można określić, z jakich miejsca tryska krew. Z dala od Santiago Bernabéu. Królewscy rozegrali dotychczas jedenaście spotkań i o ile bilans domowych starć prezentuje się przyzwoicie, o tyle tego samego nie można powiedzieć o wyjazdowych potyczkach. Na własnym stadionie Los Blancos zanotowali cztery zwycięstwa i jeden remis, lecz z dala od domu wygrali tylko raz, raz też podzielili się punktami, a czterokrotnie musieli zaznać smaku porażki.
Realowi udało się wygrać jedynie w wyjazdowym meczu z Gironą. Królewscy musieli za to uznać wyższość Atleti w spotkaniu o Superpuchar Europy, które rozegrano w Tallinnie. Tylko remis udało ugrać się z Athletikiem w Bilbao, ale w pozostałych spotkaniach było jeszcze gorzej. Wysoka porażka z Sevillą na Ramón Sánchez Pizjuán i dwie ostatnie wpadki, kolejno w Moskwie i Vitorii. W samej La Lidze na wyjazdach udało się zdobyć tylko cztery na dwanaście możliwych punktów.
Wydaje się to szczególnie dziwnie, gdy przypomnimy sobie dwa ostatnie sezony. W ubiegłych rozgrywkach Real zdobył prawie tyle samo punktów poza domem (36), co na własnym stadionie (40). Z kolei w sezonie 2016/17, gdy udało się zdobyć mistrzostwo, Królewscy uzbierali więcej oczek na wyjeździe (47) niż na Bernabéu (46). Aby przypomnieć sobie równie kiepską sytuację, w której znaleźli się teraz Los Blancos, trzeba cofnąć się w czasie o prawie cztery dekady.
Dokładnie 37 lat temu Realowi nie udało się wygrać żadnego z pierwszych sześciu wyjazdowych meczów sezonu 1981/82. Królewscy zanotowali wówczas trzy remisy (Sevilla, Saragossa i Carl Zeiss Jena) i tyle samo porażek (Tatabánya, Real Sociedad i Espanyol). Dopiero siódmy mecz poza własnym stadionem przyniósł zwycięstwo na San Mamés przeciwko Athletikowi. Trenerem Los Blancos był wtedy Vujadin Boškov, a w swoim zespole miał takich graczy jak Camacho, Gallego, Stielike, Del Bosque, Juanito czy Santillana. Fatalny start sezonu skończył się tym, że Królewscy zajęli drugie miejsce w lidze, choć mieli tyle samo punktów co Real Sociedad, który sięgnął po tytuł. Drużyna była też o włos od zdobycia Pucharu Europy, ale w finale na Parc des Princes przegrała z Liverpoolem 0:1.
Równie przeciętny początek poza domem miał też miejsce w sezonie 1984/85, gdy zespół prowadzony przez Amancio zanotował jedną wygraną, dwa remisy i trzy porażki. Kiepsko było też tuż po przejęciu klubu przez Florentino Péreza, gdy ekipa Del Bosque wygrała raz, zremisowała trzykrotnie i dwa razy musiała uznać wyższość rywali. Największy problem tego Realu polega jednak na tym, że najbliższy wyjazdowy mecz odbędzie się na… Camp Nou. Jeśli nie uda wygrać się z Barceloną, Lopetegui może stać się trenerem z najgorszym startem sezonu poza domem.
Tak źle poza Bernabéu nie było od 37 lat
Fatalne wyniki Realu na wyjeździe
REKLAMA
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się