Poniższy tekst został napisany przez dziennikarza i felietonistę dziennika MARCA, Santiago Siguero
To nie jest poważnie. To nie jest poważne, że wyniki o losach meczów Realu Madryt mają decydować Mariano i Vinícius. Że Bale doznaje kontuzji i pozostaje jeszcze chwilę na boisku, żeby wykonać rzut wolny, tak na wszelki wypadek. Bale. Przecież to samo było z Carvajalem cztery dni wcześniej i skończyło się dziurą w mięśniu o rozmiarze XXL, ponieważ nie zszedł z boiska w odpowiednim momencie.
To nie jest poważne, że teraz, kiedy nadeszły dwa mecze w tygodniu, zawodnicy Realu Madryt zaczęli padać jak muchy. Że Modrić i Varane przypominają finalistów mundialu w piłkarzyki, a nie tego z Rosji. Że Kroos popełnia juniorskie błędy przy podaniach. Że Nacho jest oficjalnym zmiennikiem Marcelo.
To nie jest poważne, że w Realu Madryt Ramos wykonuje rzuty wolne i karne. Że podłącza się do ataku kiedy ma na to ochotę, zaniechując swoje obowiązki defensywne. To nie jest poważne, że Real planuje ekspresową podróż do Vitorii. Nie wiem, czy z powodu niedocenienia rywala czy przez presję zawodników. Lub niedbalstwo trenera, co byłoby jeszcze gorsze.
To nie jest poważne, że Real Madryt stał się nieudaną wersją reprezentacji Hiszpanii z mundialu w Rosji. Podanie za podaniem i nikt nie odważy się złamać linii. To nie jest poważne, że Asensio, zawodnik z potencjałem na podbicie piłkarskiego świata, drepcze w czasie meczu na paluszkach, tak jakby go w nim nie było.
To nie jest poważne, że Lopetegui chowa się za zdobytymi punktami, tak jak Pellegrini. Że nie przyznaje, przynajmniej w przestrzeni publicznej, ani jednego błędu – czy to swojego, czy zawodników. To nie jest poważne, że Real Madryt gardzi w ten sposób La Ligą, niezależnie od tego, ile chwały (i pieniędzy) daje mu Puchar Europy.
Nie, to z pewnością nie jest poważne.
„To nie jest poważne”
Dziennikarz Marki o sytuacji Królewskich
REKLAMA
Komentarze (27)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się