Po dwóch oficjalnych meczach Realu Madryt Vinícius nie doczekał się jeszcze pełnoprawnego debiutu. Choć Brazylijczyk podczas pretemporady sprawiał dobre wrażenie, a duża część madridismo pokłada w nim wielkie nadzieje, to jednak Julen Lopetegui jak na razie wstrzymuje się z daniem szansy młodemu atakującemu.
Były gracz Flamengo tego lata dołączył do pierwszej drużyny i praktycznie z miejsca jego osoba zaczęła budzić olbrzymie zainteresowanie. Hierarchia pozostaje jednak hierarchią – w zespole wciąż główną rolę grają weterani. We wczorajszej potyczce z Getafe z ławki na murawie zameldowali się Casemiro, Modrić i Lucas, czyli trzej zawodnicy mający sporo do powiedzenia w szatni, którzy przy rozdzielaniu minut znajdują się w kolejce przed Viníciusem.
Podobnie sprawa miała się w potyczce o Superpuchar Europy. Pomimo tego, że niektórzy – nawet wewnątrz klubu – byli zdziwieni, iż szkoleniowiec nie skorzystał z usług Brazylijczyka w dogrywce, to jednak wejście Mayorala podlega bardzo prostej zasadzie. Hiszpan jest na ten moment zwyczajnie bardziej obyty z piłką na najwyższym poziomie i w przeszłości grywał już w meczach o podwyższonym ciśnieniu. Zdaniem Lopeteguiego Borja był w stanie w tamtej chwili dać drużynie więcej.
Nawet jeśli niecierpliwość będzie dalej narastać, plan nie ulegnie zmianie i nikt nie robi problemów z tego, że w dwóch pierwszych konfrontacjach Vinícius nie otrzymał ani minuty. Wraz z upływem czasu i kolejnymi treningami na pewno będzie jeszcze mógł się wykazać.
Vinícius musi zaczekać
Brazylijczyk jeszcze bez oficjalnego debiutu
REKLAMA
Komentarze (21)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się