Odejście Cristiano Ronaldo z Realu Madryt i jego możliwy transfer do Juventusu jest już w decydującej fazie. Po rozmowach Jorge Mendesa z dyrektorem generalnym klubu, José Ángelem Sánchezem, ostatnim i definitywnym krokiem będzie oficjalna oferta Juventusu za Portugalczyka. Mowa o słynnych już stu milionach, dzięki którym napastnik mógłby zmienić klub.
Za tą cyfrą kryje się jednak mały szczegół, w sprawie którego nie dogadały się dwie z trzech zainteresowanych stron – Real Madryt i Cristiano Ronaldo. MARCA nazywa to „bitwą o to, jak odejść”. Sto milionów jest w tej kwestii na drugim planie. Za pieniędzmi, klubem i piłkarzem kryje się bowiem sposób, w jaki piłkarz mógłby pożegnać się z klubem, w którym spędził dziewięć ostatnich lat. Real Madryt chce „ustalonego” rozstania, w którym Cristiano bierze na siebie odpowiedzialność za transfer, co usprawiedliwiałoby to, że Królewscy zaakceptują taką ofertę Starej Damy.
W dalszym ciągu pojawiają się też informacje na temat miliardowej klauzuli, jaka znajduje się w kontrakcie Cristiano z Los Blancos. Intencje Królewskich są w tej kwestii podwójne. Z jednej strony daje im to przewagę przy negocjacjach i pozwoli być może na wynegocjowanie nieco większej sumy niż 100 milionów. Z drugiej natomiast jest wiadomością dla opinii publicznej, że klub nie zamierza pozbywać się piłkarza. Inny scenariusz wybrał za to Ronaldo. Na obranej przez niego ścieżce powodem odejścia jest… bycie zmuszonym do tego przez klub. Obecnie ta kość niezgody jest znacznie ważniejsza niż sto milionów.
Bitwa o to, jak odejść
Są w życiu ważniejsze rzeczy niż 100 baniek
REKLAMA
Komentarze (140)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się