Menu
Banan

Wszystkiego najlepszego, Legendo!

46. urodziny Zidane'a

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Gdy w styczniu 2016 roku Florentino Pérez ogłosił światu, że Zinédine Zidane zastąpi na stanowisku szkoleniowca Rafę Beníteza, na horyzoncie pojawiało się więcej znaków zapytania niż drzew w lesie. Czy to już ten moment? Czy nie brakuje mu doświadczenia? Czy nie zszarga sobie nazwiska? Czy jako początkujący trener będzie w stanie pozbierać do kupy kompletnie rozbity zespół? Chyba każdy z nas zadawał sobie podobne pytania, niezależnie od tego, czy byliśmy za czy też przeciw zatrudnieniu Zizou.

Dziś nasz Łysy Mistrz obchodzi 46. urodziny, dając nam tym samym okazję, by po raz kolejny sięgnąć pamięcią wstecz i przypomnieć sobie, jak piękny rozdział napisał w historii Realu Madryt. By uświadomić sobie, jak bezzasadne były wszelkie obawy, kiedy przyszło mu z marszu wejść do najbardziej wymagającej szatni świata. Zidane okazał się facetem, który nie potrzebował błyszczeć na konferencjach i stosować wojskowych metod, aby wyrobić sobie autorytet. Od początku wydawało się, że do trenerki – tak samo jak do kopania piłki – ma po prostu naturalny talent i charakter. Efekt? Żeby się nie pogubić, najlepiej wymienić od myślników:

– Mistrzostwo Hiszpanii
– Superpuchar Hiszpanii
– Superpuchar Europy x2
– Klubowe Mistrzostwo Świata x2
– Liga Mistrzów x3
Dziewięć trofeów w 2,5 roku. Amen.

Oczywiście, można by się przyczepić, że w zeszłym sezonie wyjątkowo szybko wypisał się z walki o mistrzostwo Hiszpanii i odpadł w niezbyt porywającym stylu z krajowego pucharu. Można wytknąć momentami bolesny dla uzębienia styl gry czy kolorowanie rzeczywistości w trudnych momentach. Zarzuty te zestawione jednak z wymykającym się ludzkim wyobrażeniom osiągnięciem, jakim były trzy z rzędu triumfy w Champions League, sprowadzają się co najwyżej do rangi niezbyt uwierającego kamyczka w bucie.

Choć najświeższe wspomnienia dotyczą rzecz jasna Zidane'a – trenera, wyjątkową ignorancją byłoby nie przypomnieć sobie także Zidane'a – piłkarza. Piłkarza magicznego, pełnego gracji i kapitalnego pod względem techniki użytkowej. Zizou był jednym z tych zawodników, którzy wlewali w serca kibiców spokój i dodawali pewności, gdy tylko piłka znajdowała się pod jego nogami. Najbardziej pamiętanym momentem Zidane'a w Realu jest niewątpliwie wspaniały gol w finale Ligi Mistrzów w Glasgow. Tym niemniej, ograniczanie się tylko do tego byłoby dla Francuza wyjątkowo krzywdzące.

Zresztą, tu nie ma co pisać – tu trzeba oglądać (przed odtworzeniem filmu radzimy wyłączyć dźwięk):


Dziś Zizou już w Madrycie nie ma, a życie toczy się dalej. Tak czy inaczej, Francuz – wróci do nas czy nie – w naszej pamięci na zawsze pozostanie legendą. Z okazji urodzin życzymy ci, byś nigdy nie stracił swej niebywałej klasy i byś potrafił być szczęśliwy nie tylko w stolicy Hiszpanii. Takich, jak ty nie tylko teraz się już nie produkuje, w przeszłości bowiem również próżno było szukać podobnych tobie.

I pomyśleć, że to wszystko zaczęło się od serwetki, którą dostał od Florentino...

Joyeux anniversaire, Zizou!
Wszystkiego najlepszego, Legendo!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!