Menu
Leszczu

Kostaryka nie wytrzymała do końca

Keylor zakończy turniej na fazie grupowej

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Brazylia i Kostaryka zawiodły w pierwszym meczu i dziś miały szanse zmazać zły wizerunek po ubiegłotygodniowych potyczkach. Keylor Navas długo był górą w starciach z Canarinhos, ale skapitulował w doliczonym czasie gry. Po dośrodkowaniu Marcelo i zagraniach Firmino i Jesusa pokonał go Philippe Coutinho. Bramkarz Realu Madryt może już myśleć o wakacjach, ponieważ w Rosji nie będzie zbyt długo.

Brazylijczycy szybko przejęli inicjatywę, ale – tak jak w wielu spotkaniach tych Mistrzostw Świata – niewiele z tego wynikało. To Kostaryka jako pierwsza stworzyła groźną sytuację, ale do przerwy na tablicy wyników widniał bezbramkowy remis. Pierwsze celne uderzenie widzieliśmy dopiero pod koniec pierwszej połowy, ale strzał Marcelo prawą nogą nie sprawił Keylorowi Navasowi żadnych problemów. Lewy obrońca Canarinhos niemal nie miał zadań defensywnych, ale też nie potrafił zrobić dużej różnicy w ataku. Wiele akcji i tak opierało się na nim, ale jego zespół nie potrafił zamknąć rywala w okolicach pola karnego na dłużej.

W drugiej połowie wreszcie więcej roboty miał Keylor. Już pierwsze minuty pokazały, że Tite powiedział swoim zawodnikom, by zdecydowanie częśćiej myśleli o atakowaniu. Kilkanaście pierwszych minut przyniosło kilka celnych strzałów, ale za każdym razem portero Realu Madryt był na posterunku. Znakomitą szansę miał też Neymar, ale uderzył obok bramki. Brazylijczycy już witali sie z gąską, kiedy Björn Kuipers odgwizdał rzut karny, ale chwilę później holenderski arbiter wycofał się z tej decyzji. W końcówce emocji było mnóstwo, Canarinhos coraz bardziej się denerwowali, a ich napór niewiele dawał.

Wreszcie dośrodkowanie Marcelo i wykorzystanie dużego zamieszania pozwoliło Coutinho na zdobycie decydującej bramki. Canarinhos zawodzili przez 90 minut, ale w odpowiednim momencie się nie pomylili. Keylor Navas długo robił, co tylko mógł, by utrzymać swoją drużynę na turnieju, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. W siódmej minucie doliczonego czasu gry Casemiro rozegrał piłkę, podał do Douglasa Costy, ten odegrał do Neymara i było już 2:0. Kostaryka jedzie do domu, a Brazylia, przynajmniej na kilka godzin, zasiada na fotelu lidera grupy E.

Brazylia – Kostaryka 2:0 (0:0)
1:0 Coutinho 90'+1' (asysta: Jesus)
2:0 Neymar 90'+7' (asysta: Douglas)

Brazylia: Alisson; Fagner, Silva, Miranda, Marcelo; Paulinho (68' Firmino), Casemiro, Coutinho; Willian (46' Douglas Costa), Jesus (90'+3' Fernandinho), Neymar.
Kostaryka: Keylor; Gamboa (75' Calvo), Acosta, González, Duarte, Oviedo; Borges, Guzmán (83' Tejeda); Bryan Ruíz, Venegas; Ureńa (54' Bolańos).

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!