Menu
Mateo

Real Madryt w finale Ligi Endesa!

Koszykarze rozprawili się z Gran Canarią

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Udało się, Królewscy w najkrótszym możliwym czasie zagwarantowali sobie awans do finału Ligi Endesa. Dzisiaj po raz trzeci pokonali Gran Canarię, tym razem na wyjeździe, i mogą zacząć przygotowania najważniejszego pojedynku. Nie wiadomo jeszcze, z kim się zmierzą, chociaż wszystko wskazuje na to, że będzie to Baskonia, która prowadzi z Barceloną 2:0. Wracając jednak do spotkania madrytczyków, zdecydowanie najlepszym zawodnikiem na boisku był Rudy Fernández. Hiszpan zaprezentował swoją najlepszą wersję. Kanaryjczycy ambitnie walczyli, ale Królewscy byli od nich po prostu lepsi. Dla nich sam udział w półfinale jest sporym sukcesem, a madrytczycy grają w tej fazie praktycznie co roku.

Gran Canaria od samego początku wyszła na parkiet z dużą motywacją. Dla nich to był mecz ostatniej szansy, by przedłużyć rywalizację z Realem Madryt. Królewscy potrafili odpowiedzieć i spotkanie było bardzo zacięte. Żaden zespół nie był w stanie odskoczyć. Znakomicie spisywali się Rudy i Llull po stronie madrytczyków oraz Oliver i Báez w zespole Gran Canarii. Taka wymiana ciosów trwała do połowy meczu. Po dwóch kwartach na tablicy widniał wynik 50:50 i wszystko mogło się jeszcze zdarzyć.

Po powrocie na parkiet obraz gry się zmienił. Madrytczycy zaczęli odskakiwać, a w szeregi gospodarzy wkradała się nerwowość. Widzieli, że uciekają im jakiekolwiek nadzieje na finał. Blancos prowadzili nawet dziesięcioma punktami, ale można się było spodziewać, że w ostatniej kwarcie Gran Canaria podejmie ostatnią próbę walki. Tak też się stało, momentami Kanaryjczycy mogli marzyć o remontadzie, lecz za każdym razem któryś z zawodników Realu Madryt stawał na wysokości zadania i trafiał. Królewscy wygrali rywalizację z Gran Canarią w trzech meczach, jednak nie można powiedzieć, że przyszło to łatwo. Blancos mieli sporo problemów i momentami nie przypominali samych siebie. Na szczęście, Pablo Laso szybko przywoływał ich do porządku i dzięki temu mogą teraz myśleć o finale.

92 – Herbalife Gran Canaria (27+23+21+21): Oliver (10), Rabaseda (12), Radičević (4), Fischer (2), Báez (17), Eriksson (10), Mekel (4), Balvín (11), Pasečņiks (5), Paulí (2), Aguilar (15).

99 – Real Madryt (25+25+29+20): Causeur (4), Dončić (11), Carroll (17), Tavares (8), Thompkins (4), Randolph (2), Rudy (21), Campazzo (2), Ayón (6), Llull (13), Taylor (5), Reyes (6).

Statystyki

Ćwierćfinały (rywalizacja do dwóch zwycięstw)
Real Madryt (1) 2:0
Tenerife (8)
Baskonia (2) 2:0 Unicaja (7)
Barcelona (3) 2:1 Andorra (6)
Valencia (4) 1:2 Gran Canaria (5)
Półfinały (rywalizacja do trzech zwycięstw)
Real Madryt (1) 3:0
Gran Canaria (5)
Baskonia (2) 2:0 Barcelona (3)

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!