Real Madryt pokonał w Kijowie Liverpool 3:1 i po raz trzynasty w historii sięgnął po Puchar Europy. Poniżej prezentujemy oceny, jakie zawodnikom Królewskich wystawili: Banan, Cover, El Jarek, Klatus, Kristobal, Leszczu, Mateo, Paczi, Piwwwko i Rauer. Autorem komentarzy jest Leszczu. Skala 1-6. W wystawianiu not udział wzięło także 1377 użytkowników.
Liverpool oddał tylko jeden celny strzał, a Keylor znakomicie poradził sobie z uderzeniem Alexandra-Arnolda i złapał piłkę. Poza tym bramkarz Królewskich musiał kilka rzy interweniować na przedpolu i zwykle radził sobie bez zarzutu. Tylko w jednej sytuacji można by się do niego przyczepić, ale po takim spotkania przyzwoitość mówi nam jednak, że byłoby to nie na miejscu.
Ocena redakcji
6,0
Ocena użytkowników
5,2
Minuty
96
Gole str.
1
Interwencje
1
Odbiory
7
Straty
9
Faulował
0
Faulowany
1
Kartki
-
Daniel Carvajal
Znowu miał ogromnego pecha i nie mógł zagrać w finale Ligi Mistrzów do końca. Przez 36 minut swojego pobytu na murawie spisywał się w kratkę. Całkiem dobrze radził sobie w defensywie, gdzie uniknął poważniejszych błędów. Z drugiej strony brakowało go nieco w ataku i jedno z jego pierwszych ofensywnych wejść zakończyło się urazem. Nie najlepiej też zachował się, gdy w dziwny i nieodpowiedzialny sposób próbował odegrać piłkę do Sergio Ramosa, a ostatecznie wyleciała ona poza boisko. Mimo wszystko najważniejsze dziś jest jego zdrowie.
Ocena redakcji
6,0
Ocena użytkowników
4,5
Minuty
36
Gole
0
Asysty
0
Strzały
0
Strzały celne
0
Podania kluczowe
1
Odbiory
3
Straty
8
Faulował
0
Faulowany
2
Kartki
-
Raphaël Varane
Nawet na moment nie stracił koncentracji i często wygrywał pojedynki z Roberto Firmino. Ratował Królewskich już w pierwszej minucie, jednak udanych interwencji miał całe mnóstwo. Kolejny znakomity i dojrzały występ Francuza, który może cieszyć się z czwartego Pucharu Europy w wieku 25 lat.
Kapitan nie zawiódł. Zanotował świetny mecz i potrafił zachować zimną krew w trudnych sytuacjach. Dobrze radził sobie z ofensywną trójką Liverpoolu. Jest stworzony do takich meczów. Trzy sezony w roli pierwszego kapitana Królewskich – trzy Puchary Europy. Nic więcej nie trzeba dodawać.
Spotkanie Brazylijczyka możemy podzielić na dwie części – przed zejściem Salaha i po. Kiedy Egipcjanina nie było już na boisku, lewy obrońca Królewskich w końcu mógł sobie pohasać w ofensywie. Ostatecznie zakończył mecz z dwiema asystami, choć nie był bez winy także przy trafieniu Mané.
Harował jak wół od początku meczu i wiele razy poświęcał się w defensywie. Kiedy Królewscy wreszcie zaczęli atakować, wokół niego oczywiście kręciła się gra w ataku pozycyjnym. Zinédine Zidane musi jak najszybciej znaleźć sposób na to, jak sklonować chorwackiego czarodzieja.
Źle zaczął pierwszą połowę. W odbiorze był nieco bezradny, a rywale nie dawali mu wielu szans na walkę o piłkę. Rzadko był przy futbolówce, zwłaszcza kiedy The Reds atakowali wysokim pressingiem. Gdy odżył Real, odżył też Case. Nie rozegrał wielkiego meczu, ale w porę wrócił do żywych.
Dla niego też na pewno nie był to perfekcyjny występ. W pierwszej połowie brakowało kontroli w środku boiska, spokoju i koncentracji. Później wszystko ułożyło się po myśli jego i Los Blancos. Niemiec tradycyjnie niemal nie mylił się przy podaniach i choć nie błyszczał, ostatecznie dobrze będzie wspominać wieczór w Kijowie.
Był jednym z nielicznych w pierwszej częśći meczu, który próbował czegoś ekstra. Mimo niezłych pomysłów notował sporo strat i grał poniżej oczekiwań. W drugiej połowie znalazł się przed świetną szansą, ale piłka zeszła mu z nogi i uderzyła w poprzeczkę.
Przez bramki Benzemy i Bale'a oraz słowa Portugalczyka po spotkaniu naprawdę trudno będzie zapamiętać sam występ napastnika. Choć w tej edycji rozegrał już w Lidze Mistrzów wielkie mecze, w finale nie potrafił potwierdzić znakomitej dyspozycji w tych rozgrywkach. W pełni rozumiemy za to jego frustrację z końcówki meczu, gdy podczas niezłej sytuacji jeden z kibiców wbiegł na murawę.
W pierwszej połowie nie notował zbyt wielu strat i był jednym z najlepszych zawodników Królewskich. Bramka tylko to potwierdziła. Szczęście sprzyja lepszym, a Karim był w sobotę lepszym od wielu graczy. Wreszcie strzelił gola w finale i był jednym z tych, który pomógł Królewskim w sukcesie. Bez niego byłoby o triumf znacznie trudniej.
Ocena redakcji
6,0
Ocena użytkowników
5,0
Minuty
92
Gole
1
Asysty
0
Strzały
4
Strzały celne
2
Podania kluczowe
2
Odbiory
0
Straty
8
Faulował
0
Faulowany
1
Kartki
-
Nacho
Zawsze i wszędzie daje Królewskim stabilność i nie inaczej było w sobotę. Wszedł za Daniego Carvajala bez rozgrzewki, ale dobrze się spisywał, choć oczywiście w ataku nie był tak skuteczny jak w obronie. Mimo wszystko oddał strzał, który mógł zaskoczyć Lorisa Kariusa. Tak czy inaczej canterano potwierdził, że jego miejscem na ziemi jest Real Madryt, a Królewscy mogą cieszyć się, że mają w składzie taki skarb.
BOOM. Już od dawna prezentował wysoką dyspozycję, dlatego pytania dotyczące jego obecności w pierwszej jedenastce nie były bezzasadne. Wszedł na boisko, nie załamał się decyzją Zidane'a o pozostawieniu go na ławce i znakomicie pokazał swoją przydatność zespołowi. Kapitalna bramka z przewrotki, odważna próba z dystansu i wykorzystanie błędu Kariusa. Książę z Walii rozegrał największy mecz w barwach Królewskich od momentu transferu z Tottenhamu.
Powtórzył jedenastkę z Cardiff i na początku meczu trudno było przyznać mu rację. Ostatecznie na boisku pojawił się w końcu Gareth Bale i nikt nie jest w stanie powiedzieć, że jeśli grałby od początku, miałby tak wielki wpływ na końcowy rezultat. Zidane'owi nie można nic zarzucić. Liga Mistrzów, Real Madryt i Zinédine Zidane to historia wielkiej miłości.
Ocena (redakcja)
6,0
Ocena (użytkownicy)
5,5
Sędziowanie
Milorad Mažić nie miał bardzo trudnego zadania, choć trzeba przyznać, że bardzo dobrze się spisał. Słusznie nie uznał trafienia Karima Benzemy w pierwszej połowie, Mané nie był też na spalonym przy golu dla Liverpoolu. Wątpliwości nie ma też przy bramce Benzemy po wyrzucie Kariusa. Francuz był za daleko od bramkarza, by uniemożliwiać mu wznowienie gry. Po prostu przejął piłkę zmierzającą do jednego z obrońców. Trójka sędziowska uniknęła kontrowersji i zostawiła po sobie bardzo dobre wrażenie. Starcie Ramosa z Salahem było jednym z najważniejszych w tym spotkaniu, ale sędzia na pewno nie popełnił drastycznego błędu.
Komentarze (29)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się