REKLAMA
REKLAMA

Złe wrażenie zostało zatarte

Koszykarze odegrali się na Panathinaikosie
REKLAMA
REKLAMA

Realowi udało się uniknąć scenariusza z pierwszego meczu i wygrać z Panathinaikosem. Zaważyło nastawienie na parkiecie, szczególnie w defensywie. Zresztą właśnie dlatego Anthony Randolph nie zagrał w pierwszej piątce. Hiszpanie lepiej poradzili sobie w pierwszych minutach meczu, nie pozwalając rywalom odskoczyć.

Real świetnie spisywał się w obronie – w czterech ostatnich minutach drugiej kwarty zawodnicy Panathinaikosu trafili tylko jedną trójkę i dziewięć rzutów osobistych. Świetny okres w tej części gry miał Filipe Reyes, który zdobył osiem punktów niemal z rzędu i pozwolił Królewskim utrzymać kontakt punktowy z rywalem.

O losach zwycięstwa zdecydować miała jednak kwarta trzecia – zdecydowanie najlepsza w wykonaniu Królewskich. Drogę do triumfu wskazał Reyes, który zdobył dziesięć punktów, wspomógł go Carroll z czternastoma na koncie. Zawodników z Madrytu rytmu nie wytrąciło nawet błędy arbitra, jak przy nieodgwizdanym faulu Chrisa Singletona na Luce Dončiciu. Byłemu graczowi Washington Wizards uszło na sucho.

Grecy próbowali jeszcze grać w czwartej kwarcie kartą Mike'a Jamesa, ale nie wystarczyło to do zwycięstwa. W końcówce zaważyły trafienia Thompkinsa i Dončicia. Udało się zatrzeć złe wrażenie z pierwszego meczu, wzmocnić morale, a dla zespołu Realu to ważne.

82 – Panathinaikos Superfood (21+19+21+21): Singleton (11), Lojeski (4), Rivers (0), Antetokounmpo (5), Paine (13), James (20), Calathes (12), Denmon (5), Vougioukas (0), Gist (5), Gabriel (3), Pappas (1).

89 – Real Madryt (16+20+32+21): Ayón (8), Tavares (2), Dončić (8), Randle (0), Carroll (17), Fernández (10), Causeur (2), Randolph (4), Thompkins (12), Reyes (18), Yusta (0), Taylor (8).

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

REKLAMA