Choć wielu ludzi odnosi wrażenie, że Karim Benzema od momentu przejścia do Realu Madryt nosi na sobie zbroję z tytanu, w rzeczywistości wcale tak nie jest. To, że nie reaguje on na krytyczne komentarze, nie oznacza bowiem, iż nie chce udowodnić swojej przydatności. Jego złość po zmianie na Estadio Mestalla, gdy z wściekłością rzucił dresem, stanowi dowód na to, jak bardzo zależy mu na zamknięcie ust swoim przeciwnikom.
Benzema chciał grać dalej, ponieważ uważał, że wciąż może jeszcze coś z siebie dać. Że jest jeszcze w stanie zdobyć bramkę, której w tej chwili potrzebuje bardziej niż ktokolwiek inny. Stąd też wzięła się jego wściekłość, której jednak nigdy nie kierował bezpośrednio w osobę Zinédine'a Zidane'a. Sam szkoleniowiec woli jednak mieć w swoich szeregach wkurzonego Karima... szczególnie w obliczu tego, co w najbliższym czasie czeka Królewskich.
Atakujący Los Blancos zdaje sobie sprawę, że za chwilę będzie miał najlepszą możliwą okazję, by uderzyć pięścią w stół – mecz z PSG i powrót do ojczyzny, gdzie również nie brakuje jego krytyków. Każda kolejna potyczka będzie dla Benzemy finałem. Dla napastnika najlepszym sposobem na odzyskanie wiary we własne umiejętności są gole. Tym bardziej w sytuacji, w której spośród ofensywnego trio ma ich na koncie najmniej. Salwa gwizdów na Santiago Bernabéu po powrocie po kontuzji jedynie podsyciła w nim złość. W odpowiedzi Karim w następnym spotkaniu strzelił gola z Leganés.
Słaba na przestrzeni wielu tygodni postawa zespołu mu nie pomagała, ale sam również zdaje sobie sprawę, że za całokształt odpowiedzialni są wszyscy. Na Mestalla jednak z grą drużyny poprawie uległa także gra Benzemy, który był dużo bardziej aktywny niż ostatnimi czasy. Co prawda nie trafił do siatki, ale zaliczył ostatnie podanie w akcji, gdy w polu karnym faulowano Cristiano, następną jedenastkę wywalczył zaś sam. Na przestrzeni całego spotkania wciąż znajdował się pod grą.
Głównym celem Zidane'a jest to, by Cristiano, Bale i Benzema właśnie osiągnęli szczytową formę przed wizytą PSG w Madrycie. Francuski szkoleniowiec jest przekonany, że plan idzie po jego myśli. Ronaldo i Bale zdążyli się odblokować, w przypadku Benzemy – poza skutecznością – potrzebna będzie natomiast również jego umiejętność łączenia linii pomocy z napadem, która sprawia, że lepiej gra cały zespół.
Zidane potrzebuje wkurzonego Benzemy
Karim wcale nie jest głuchy na krytykę
REKLAMA
Komentarze (22)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się