Menu
Kristobal / marca.com

Albiol: Cristiano i Benzema zasłużyli sobie na szacunek

Wywiad z Hiszpanem dla <i>A Diario</i>

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Raúl Albiol, były piłkarz Realu Madryt, udzielił wywiadu gazecie A Diario. Hiszpan opowiadał o swoich czterech latach w Napoli, różnicach między Neapolem a Madrytem i o obecnej formie Królewskich. Poniżej przedstawiamy zapis wypowiedzi obrońcy.

– Pozycja lidera? Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, jak układa nam się ten sezon. Teraz czeka nas najtrudniejsze, czyli utrzymanie się na pierwszym miejscu. Będziemy musieli jeszcze dużo wycierpieć, żeby wygrać mistrzostwo.

– Wszyscy wiemy, jak silny jest Real Madryt w Lidze Mistrzów. Nie tylko w ostatnich latach, ale w ciągu całej swojej historii.

Alcorconazo to był trudny moment. W Pucharze zawsze zdarzały się niespodzianki, a przecież Leganés jest ekipą z Primera División. Barcelona w końcu też się potykała, prawda? To jest właśnie piękne w Copa del Rey.

– Forma Realu Madryt? To nie jest normalne, bo są przecież przyzwyczajeni do wygrywania wszystkich trofeów. Oczywiście jest to dziwne, patrząc na to, jaki notują sezon. Zostaje im jednak Liga Mistrzów, a zawsze bardzo dobrze im tam szło, więc wydaje mi się, że w tym roku postawią właśnie na Champions League. Nie wydaje mi się, by problemem był brak głodu zwycięstw, bo w Realu Madryt grają najlepsi i oni są przyzwyczajeni do wygrywania. Być może chodzi o terminarz, a przecież nie jesteś w stanie utrzymywać się na najwyższym poziomie przez tyle lat. Moim zdaniem nie zmęczyli się wygrywaniem, nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek mógł się zmęczyć wygrywaniem. To najlepsze uczucie na świecie.

– Patrząc na wyniki, to normalne, że wszyscy się martwią, czy wygrają z PSG. Jeśli jednak ktoś może paryżan wyeliminować, to jest to Real Madryt. Myślę, że to będzie bardzo wyrównany i emocjonujący dwumecz, zobaczymy wiele bramek. W tych rozrywkach Real Madryt musi pójść na całość.

– Cristiano i Benzema? Jeśli są już osiem lat w Realu Madryt, to dlatego, że sobie na to zapracowali. Nie uważam, by przez kilka słabych wyników musieli odchodzić. Posiadanie Cristiano w Madrycie jest przywilejem, to samo z Benzemą. Zawsze był krytykowany, ale dał bardzo dużo Królewskim. Nie strzela pięćdziesięciu bramek na sezon, ale dużo daje drużynie. Ciężko pracowali, by być tam, gdzie są teraz.

– Jeśli grasz tak, jak gra obecnie Real Madryt, to nie myślisz o mundialu, tylko o następnym meczu.

– Są różni trenerzy. Tacy, którzy żartują i tacy, którzy tego nie robią. Niektórym zawodnikom przeszkadza trener z charakterem, ale to nie przypadek Zidane'a. Nie jest to trener, który by rządził twardą ręką, ale nie daje im też zbyt dużo swobody.

– Bardzo się cieszę, widząc znów Valencię tak wysoko, walczącą o najwyższe cele. Jest tam, gdzie powinna. Po tych wszystkich słabych meczach dobrze jest znów patrzeć na świetną atmosferę na Mestalla. Bardzo się z ich powodu cieszę.

– Marcelino? Jego pracę było widać od pierwszej chwili, gdy tylko jego drużyna zaczęła grać. Marcelino, tak jak i Zidane, byli fundamentalni dla dalszych sukcesów ich drużyn.

– Czuję się dobrze, więc jeśli selekcjoner mnie powoła, to bardzo się ucieszę z powrotu do reprezentacji. W Hiszpanii jest jednak wielu dobrych środkowych obrońców.

– Jesteśmy skupieni na lidze i Lidze Europy, ale wylosowano nam wymagającego rywala. Będzie to bardzo trudny dwumecz.

– Najlepszy trener? Nie mogę mówić źle o żadnym, z którym mi było dane pracować. Aragonés mi zaufał w reprezentacji. Od każdego się czegoś uczyłem i każdy był wielkim szkoleniowcem. Jednak najlepszą radę dał mi mój obecny trener. Od pierwszego dnia rozmawiał ze mną bardzo otwarcie. Uważam, że rozwinąłem się jako piłkarz i jestem w Napoli szczęśliwy.

– Spotykamy się w hiszpańskim gronie, ale niestety coraz mniej. Rzadko spotykam się z Pepe Reiną, bo mamy w sumie dziewięcioro dzieci i potrzebujemy całego autobusu czy restauracji tylko dla nas. Żyjemy tu tyle, że praktycznie jesteśmy neapolitańczykami. Wszyscy cieszymy się, że tu trafiliśmy.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!