Menu
Banan

Ratowanie sezonu: Czas start

Zapowiedź meczu Leganés – Real Madryt

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

„Jak się nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma”, mawia pradawne powiedzenie. Choć tkwi w nim ukryta wielka mądrość, w praktyce bardzo trudno nieraz jest się z nią pogodzić i żyć w jej myśl. Szczególnie gdy jest się Realem Madryt, gdzie niezależnie od tego, ile wygrasz, apetyt nigdy nie zostanie w pełni zaspokojony. Czym prędzej przyjmiemy jednak do wiadomości, że na krajowym podwórku pozostaje nam już wyłącznie walka w Copa del Rey, tym lepiej dla naszego spokoju ducha.

Nie będziemy przekonywać nikogo siłą, że nazywanie Pucharu Króla rozgrywkami drugiego sortu nie ma swoich podstaw. Dla zespołów z czołówki stanowi on często ewentualne pocieszenie w razie fiaska w walce o mistrzostwo. Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, dwumecz z Leganés może jednak sprawić, że pod jednym względem przebijemy zeszły sezon – w poprzedniej edycji Pucharu Hiszpanii odpadliśmy bowiem właśnie w ćwierćfinale, przeciwko Celcie.

Ambicjonalne podejście podsyca również z pewnością fakt, że – jak już pewnie wspomnieliśmy milion razy – Zinédine Zidane nie zdołał zdobyć tego trofeum ani jako zawodnik, ani jako trener. Awans do dalszej fazy dałby także – przy optymistycznym założeniu – dobrą okazję, by odzyskać w pewnym stopniu zaufanie kibiców. Jeśli nie wydarzy się splot niewytłumaczalnych sensacji, wielce prawdopodobne, że w półfinale znajdą się zespoły z pierwszej piątki ligowej tabeli.

Żeby jednak nie wybiegać zbyt daleko, należy zaznaczyć, że do sukcesu jeszcze daleka droga. Nie chodzi tu tylko o drabinę, lecz przede wszystkim o samą grę. W Pucharze Króla, podobnie jak w lidze, do tej pory Real nie zachwycał. Nawet jeśli Zizou w bój posyłał głównie rezerwowych, to jednak w potyczkach z trzecioligowcem (Fuenlabrada) i drugoligowcem (Numancia) mieliśmy prawo wymagać lepszej postawy. Po oczach bije w szczególności to, że nie potrafiliśmy wygrać żadnego z dwóch meczów na Santiago Bernabéu.

Jeśli chodzi o Leganés, będzie to – przynajmniej w teorii – nasz najsilniejszy jak dotąd rywal w Copa del Rey. Trzynasta pozycja w Primera División może nie robi na nikim aż takiego wrażenia, jednak nie możemy dawać zwieść się pozorom. Ekipa spod Madrytu w poprzedniej rundzie krajowego pucharu potrafiła przecież wyrzucić za burtę naszego najświeższego pogromcę, czyli Villarreal. Ogórki (gdyby jeszcze ktoś nie wiedział, to nie nasze określenie poziomu rywala, lecz jego przydomek) najpierw u siebie wygrały 1:0 po golu Amrabata, na wyjeździe zaś przegrali 1:2 (trafienie El Zhara), ale zakwalifikowali się do ćwierćfinału dzięki lepszemu bilansowi wyjazdowych bramek.

Cel na ten wieczór jest prosty – przejechać się 25 kilometrów na Butarque i rozegrać pierwsze dobre spotkanie od dawna. Dziś czeka nas starcie z tych, które mają w wymierny sposób zadośćuczynić za grzechy popełnione w poprzednich miesiącach. Czas najwyższy przełożyć gadki o wydostawaniu się z kryzysu na rzeczywistość. Prosimy więc was, drodzy piłkarze, byście pokazali jaja i udowodnili, że ten sezon faktycznie da się jeszcze choć trochę uratować.

Początek meczu o 21:30. Transmisję przeprowadzi CANAL+ Sport.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!