Menu
Leszczu

Real B też bez błysku

Real Madryt – CD Numancia 2:2

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Zinédine Zidane może przez dwadzieścia najbliższych lat powtarzać, że wszyscy są tak samo ważni, jednak jasne jest, że dziś dziesięciu zawodników z wyjściowej jedenastki nie jest blisko wyjścia od pierwszej minuty na przykład w spotkaniu z Paris Saint-Germain. Z Numancią zagrał drugi garnitur. Po rozmowie szkoleniowca spodziewaliśmy się porządnego zrywu, ale dziś nic takiego nie zaobserwowaliśmy. Rezerwowi pokazali się z podobnej strony, co once de gala. Zabrakło tak wielu rzeczy, że warto oszczędzić wymienianie na kolejne akapity. Dziś padł wynik 2:2, który sam w sobie rzecz jasna aż tak wielką tragedią nie jest. A przynajmniej w porównaniu do poprzedniego meczu na własnym obiekcie.

Te same błędy. Brak zawodnika, który wziąłby na siebie odpowiedzialność w rozegraniu. Zbyt dużo podań na alibi. Zbyt rzadkie szukanie prostopadłych piłek. Brak zawodników, którzy do tych piłek mogliby wybiec. Zbyt częsta gra skrzydłami. Zbyt częste dośrodkowania. Mało efektywne boki obrony. Wygląda na to, że w ostatnich tygodniach zawodnicy, którzy oglądają poczynania swoich kolegów z ławki rezerwowych, trybun lub z kanapy, rzeczywiście poszli w ich ślady.

Bylibyśmy pewnie w stanie zrozumieć postawę Los Blancos, gdyby Zidane w dalszym ciągu perfekcyjnie zarządzał kadrą, postawiłby na mieszankę pierwszego składu z rezerwowymi, w lidze Królewscy niszczyliby każdego rywala. Mimo wszystko zdecydowana większość madridistas nie potrzebuje głębokich analiz, by widzieć, że dobrze byłoby z tych rezerw skorzystać, jednak ci zawodnicy nie pokazali nic, co mogłoby dać im przewagę czy choćby minimalny ból głowy trenerowi przed kolejnymi meczami. Oczywiste jest to, że to starcie należy traktować jako towarzyskie. Oczywista jest też prosta zasada: jeśli będziesz lepszy niż twój konkurent, zagrasz w kolejnym meczu (nie dotyczy Karima Benzemy). Zawodnicy zupełnie o niej zapomnieli.

Mecz był po prostu kiepski. Real Madryt w ofensywie nie pokazał nic poza dwiema bramkami Lucasa Vázquez a. W defensywie zaś największe pretensje można mieć do Nacho, który w takim stopniu zawiódł prawdopodobnie po raz pierwszy w tym sezonie. Ale pretensje można mieć nie tylko do niego. To jednak temat dla Zizou, który musi widzieć, że Marcelo czy Toni Kroos są w słabszej formie, ale ich rywale o miejsce w składzie nie pokazują właściwie nic więcej.

Kibice na Santiago Bernabéu na pewno nie tak chcieli przywitać 2018 rok. Trudno jednak było się spodziewać, że wczorajsza rozmowa trenera z piłkarzami zadziała na nich jak dotknięcie czarodziejskiej różdżki. Dziś nie było widać tak naprawdę żadnej poprawy. To w dalszym ciągu Real Madryt, który nie spełnia oczekiwań swoich kibiców.

Real Madryt – CD Numancia 2:2 (1:1)
1:0 Lucas Vázquez 11' (asysta: Carvajal)
1:1 Guillermo 45'+1' (asysta: Marc Mateu)
2:1 Lucas Vázquez 59' (asysta: Mayoral)
2:2 Guillermo 82' (asysta: Saúl García)

Pierwszy mecz: 3:0.
Awans: Real Madryt


Real Madryt: Casilla; Carvajal (46' Achraf), Vallejo, Nacho, Theo; Kovačić, Llorente, Ceballos; Lucas Vázquez, Mayoral (77' Casemiro), Asensio (63' Isco).
Numancia: Munir; Unai Medina (71' Markel), Elgezábal, Dani Calvo, Saúl García; Grego, Larrea; Nacho, Dani Nieto, Marc Mateu (66' Pere Milla); Higinio (41' Guillermo).

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!