Menu
El Jarek / RealMadridTV

Zidane: Nie poddam się po 3-4 słabszych miesiącach

Zapis wczorajszej konferencji z trenerem

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Zinédine Zidane pojawił się wczoraj na konferencji prasowej przed dzisiejszym rewanżem z Numancią. Przedstawiamy zapis tego spotkania trenera Realu Madryt z dziennikarzami w Valdebebas. Warto dodać, że szkoleniowiec pojawił się w sali prasowej z ponad 1,5-godzinnym opóźnieniem, które wynikało z długiej rozmowy z ekipą przed wczorajszym treningiem.

[RMTV] Jutro zagracie pierwszy mecz na Santiago Bernabéu w tym roku. Jaki Real Madryt chce zobaczyć Zinédine Zidane?
Mamy rewanż, w którym chcemy dobrze zakończyć ten dwumecz. Znamy wynik, 3:0 i chcemy dokończyć to dobrą grą i awansem.

[La Sexta] Odbył pan rozmowę z drużyną. Jakie było pańskie przesłanie? Jest pan zmartwiony? Wkurzony? Co powiedział pan graczom?
Nie muszę mówić, o czym rozmawialiśmy [śmiech]. To normalne rozmowy w drużynie. Możecie to analizować jak chcecie, że to kryzys i takie tam. My jak zawsze jesteśmy tu od tego, by szukać rozwiązań, rozmawiać i szukać poprawy. Ta rozmowa była trochę dłuższa niż inne, ale nic więcej.

[RTVE] Nie powie pan o czym rozmawialiście, ale jakie są po niej wnioski? Jakie macie przemyślenia z drużyną? Gdzie są problemy? Mówił pan, że musi zlokalizować przyczyny. Jakie one są? Co trzeba poprawić?
Mimo wszystko nie będę wchodzić w szczegóły. Mogę jednak jak zawsze zapewnić, że gdy dzieje się coś takiego i nam nie idzie, to wracamy do pracy. Nic więcej. Ja wierzę wtedy w pracę, w takie nastawienie. Myślę, że zawodnicy uważają tak samo i będziemy pracować bardziej niż kiedykolwiek, pod każdym względem. To nie tylko forma fizyczna czy głowa, liczy się wszystko i trzeba pracować. Trzeba iść dalej z mocą, nie ma innego środka.

[SER] Nie chce pan wchodzić w szczegóły tej rozmowy, ale czy ona była konieczna? Czy była wręcz nieodzowna? Trzeba było ją przeprowadzić po tym początku sezonu? Czy ona wzmacnia klub na wszystkich poziomach?
[śmiech] Oczywiście. Moim zdaniem rozmowa jest ważna, tak. Nie robię spotkania dla samego spotkania, to jest raczej jasne. Uważam, że gdy zbieramy się, to chcemy coś wynieść z tego spotkania, tak, oczywiście.

[Chiringuito] Ostatnio jasno powiedział pan, że nie potrzebuje nowego bramkarza. Jakbym zapytał o napastnika, byłby pan tak samo stanowczy? Real Madryt nie potrzebuje teraz napastnika?
Nie potrzebuję nikogo, tyle. By być jasnym, nie chcę nikogo, ani niczego i tyle. Jesteśmy tu, zaczęliśmy z tą kadrą i ja w nią wierzę, w moich zawodników. W sezonie są trudne momenty, może teraz jak nigdy, bo to teraz przekazujecie czy chcecie przekazywać. Ja tak nie sądzę, ale cóż… Ja uważam, że mamy wszystko przed sobą i zobaczymy, co wydarzy się na koniec sezonu. Wtedy analizuje się rzeczy i jeśli będzie trzeba coś zmienić, będą zmiany.

[COPE] Te dwa lata były praktycznie perfekcyjne, trudno wyobrazić sobie, by mogły być lepsze. Prosi się teraz jednak pana o decyzje, o rozwiązania. Czy widzi pan słabą formę zawodników, którzy zazwyczaj grają w pierwszym składzie? Czy myśli pan o zmianach? O posadzeniu podstawowych piłkarzy na ławce do czasu złapania lepszej formy? Ma pan takie plany? Czy raczej w kolejnych meczach niewiele się zmieni pod tym względem?
Jak zawsze, mamy wiele meczów i będę potrzebować wszystkich piłkarzy. Mówisz o tym, co myśli wielu ludzi. Wielu ludzi uważa, że niektórzy są w złej formie i trzeba ich wyrzucić z zespołu. Ja myślę inaczej, jeśli piłkarz jest w złej formie, będę mu pomagać, będę szukać z nim rozwiązań. Mnie interesuje bardziej jedność. Nie jestem z tych, że gdy idzie źle, to nie będę nikogo obrzucać gównem. Nie, jesteśmy razem na jednym statku, nigdy nie wyrzucimy nikogo, ani jednego. Nie będziemy zrzucać winy na nikogo, nie będzie wskazywania palcem. Winni jesteśmy wszyscy, wszyscy razem, ja najbardziej, bo jestem trenerem i największym odpowiedzialnym. Jeśli coś idzie źle, wina zawsze leży po stronie wszystkich, a nie jednego czy dwóch ludzi. Chcę przy tym wrócić do tego, o czym powiedziałeś. Mieliśmy dwa spektakularne lata. Dziękuję, że to powiedziałeś. Ważne jest też przekazanie ludziom, żeby nie zapominali o tym. Jasne, że najważniejszy jest kolejny dzień, ale nie, nie jest tak, że to się nie liczy. Nie żyjemy przeszłością, ale nie wyrzucę tego, co zrobiliśmy 15 dni, 20 dni temu czy 3 miesiące temu. Ja tego nie odrzucę. Teraz będziemy mocno pracować, bardziej niż kiedykolwiek, by się poprawić. Wy i wielu ludzi mówicie, że wszystko jest gównem. Nie, przeciwko Celcie były też dobre rzeczy [uśmiech]. Ja zostaję z dobrymi rzeczami. Poprawimy się, potrzebujemy tego, postaramy się, wszystko przed nami. Remis komplikuje nam sprawy, oczywiście, a przy 2:1 druga połowa nie była dobra. Nie poszło tak, jak chcieliśmy. Jednak nie oszalejemy i wierzymy, że pracą z tego wyjdziemy. To spróbujemy zrobić.

[oficjalna strona] Jak przygotowujecie się do rewanżu, gdy wygraliście pierwszy mecz 3:0?
To jest dwumecz, więc trzeba rozegrać dobre drugie spotkanie. Musimy postarać się zachować czyste konto i postarać się trafić. Trzeba rozegrać dobry mecz, nic więcej.

[Onda Cero] Znowu maksymalnie broni pan swoich zawodników, mówiąc, że nie potrzebuje wzmocnień i że zostaje z tym, co ma. Teraz dodał pan stanowczo, że płyniecie razem do końca. Jednak co do wzmocnień, ostatnie słowa o bramkarzu miały ogromny wydźwięk. [śmiech Zidane'a] Tak, tak było. Wszędzie cytowano pana w głównych miejscach.
Ta, ta, tak, tak, zaraz ci odpowiem, jasne [uśmiech]. Zapytaj.
Pan wypowiada te wszystkie słowa po to, żeby drużyna czuła wsparcie od trenera i wierzyła, że idziecie do końca razem? Czy mówi pan tak, bo żaden transfer nie poprawiłby tego, co pan ma? Na przykład, nowy bramkarz nie byłby lepszy od tych, których pan ma teraz.
Mówię tak, bo wierzę w swoją kadrę. Dlaczego ty czy ktoś mi wmawia, że mam myśleć inaczej po 3-4 miesiącach, bo pojawiły się 2 czy 3 złe wyniki. Nie zmienię się. Mnie najbardziej bolą wasze komentarze, że ja walczę z prezesem i klubem, że rzucam im wyzwanie. Tu naprawdę ludzie mnie nie znają, gdy to mówią. Ja nigdzie nie walczę, ja jestem tu jednym z wielu, nic więcej. Jestem tu przejściowo, doskonale o tym wiem. Nikt nie jest ponad Realem Madryt, Real Madryt to Real Madryt. Ja nigdy nie będę rzucać wyzwania klubowi, kibicom, którzy są bardzo ważni i mojemu prezesowi, który na mnie tu postawił. Nigdy. Jedyna sprawa jest taka, że gdy tak mówię o mojej kadrze, to dlatego, że w nią wierzę. To jestem ja, mam coś takiego, to moje wartości, będę bronić jej do śmierci, tyle. A jak trzeba będzie dokonać zmian łącznie ze mną, bo ludzie uważają, że nie jestem odpowiednim człowiekiem, to zostaną one dokonane i tyle, koniec. Jednak ja wierzę w to, co robię i będę wierzył do końca, aż mnie zmienią. Tyle, nic więcej.

[MARCA] Mieliście przez dwa lata wielkie chwile, ale też momenty z trudnościami. Czy ta druga połowa w Vigo zmartwiła pana szczególnie? Czy zobaczył pan tam negatywne rzeczy, których nie widział pan wcześniej?
Tak. Tak, mówiłem o tym trochę po meczu. Szczególnie chodzi o straty przy wyprowadzaniu akcji, stratę 2-3 łatwych piłek, co nie jest dla nas normalne. Do tego głębokie cofanie się… Bo można się cofać, ale być przy tym dobrze zorganizowanym. To, co działo się w tej drugiej połowie, było pod tym względem najgorsze. Jednak cóż, dlatego mówię, że teraz praca pozwoli nam wyjść z tej sytuacji. Do tego rozmowa i poprawa ze strony każdego z nas. Wiem, że każdy może dać z siebie więcej, a szczególnie wtedy, gdy sprawy idą trochę gorzej. Gdy idzie dobrze, to jest dobrze [śmiech], wszystko jest łatwe. Jednak kiedy robi się brzydko, potrzebujemy wtedy więcej z każdej strony. Tego właśnie teraz nam trzeba.

[Gol] Chcę zapytać jak czuję się pan osobiście? Zanotował pan dwa fantastyczne lata pod względem wyników i tytułów. Jak czuje się pan teraz? Czy ta sytuacja nie pozwala panu spać? Czy traci pan motywację? Jak pan przechodzi przez ten delikatny okres?
Nie podoba mi się ta sytuacja, bo chciałbym mieć lepszą sytuację szczególnie w lidze, bo o tym się głównie mówi. Możemy poprawić się we wszystkim. Ja muszę dalej pracować, pracować, pracować, dawać z siebie maksimum, to mnie interesuje. Muszę próbować robić to samo z zawodnikami. To nie wystarczy, więc każdy musi dawać z siebie trochę więcej.

[Radio MARCA] Pan powtarza, że rola trenera jest taka, że zawsze będzie krytykowany, a tym bardziej w Realu Madryt. Widzę jednak, że jest pan przygnębiony, że to pana boli [uśmiech Zidane'a]. Czy teraz przekonuje się pan, że bycie trenerem jest niewdzięczne? Po gorszej serii cała przeszłość nie ma znaczenia. Czy pan to tak odbiera? Czy boli pana jakaś krytyka, której się pan nie spodziewał?
Nie, temat krytyki nie zmienia się, to mnie nie boli, tak jest, trzeba to akceptować. Kiedy ja mam głos, też staram się mówić swoje zdanie. Co do niewdzięcznej pracy trenera, wiedziałem, że to trudna praca. Przygotowywałem się do tego każdego dnia przez 3,5 roku. Wiedziałem, że może nadejść taki moment czy trudniejsze chwile, tym bardziej tutaj [śmiech]. To część mojej pracy, moich spraw, nie zawsze wszystko może być świetne. Nie da się, życie takie jest. Jedyna sprawa jest taka, że nikt nie odbierze mi chęci na dalszą mocną pracę. Nikt, nic, żaden komentarz, nic.

[L'Équipe/RMC; pytanie po francusku] Wydaje mi się, że nigdy nie był pan tu tak stanowczy, tak poważny. Chciałbym zapytać dlaczego dzisiaj odpowiada pan tak mocno? Jaki jest pański plan i nastawienie na to, co chcecie zrobić do końca sezonu?
Odpowiadałem tak, by wytłumaczyć te sprawy. Wszyscy widzą teraz same negatywy. Mogę to zrozumieć, bo taka jest praca dziennikarzy, by komentować i pisać, a teraz wszystko jest dla nich negatywne. Jednak ja na to odpowiadam, szczególnie na te słowa, że jestem przeciwko prezesowi, że rzucam wyzwanie mu czy klubowi. To mi się nie podoba, bo to nie jest prawda. Nawet gdyby to była prawda, ale nią nie jest. Jak mówię, ja wiem, że to kiedyś się skończy, ale do końca będę pracować na 3000%. Mówię tak, bo w to wierzę. Wierzę w swoją pracę, w to, co robimy, w zawodników, w ich pracę. Po słabszych wynikach czy 3-4 słabszych miesiącach nie wyrzucę wszystkiego i nie poddam się, nie. Nie jestem taki. Przyjmuję swoje obowiązki i odpowiedzialność, będzie tak do samego końca. A plan jest taki, by pracować. Trzeba pracować, pracować i pracować. Będziemy nawet pracować ciężej, bo dotychczas nasza praca nie była wystarczająca.

[AFP; pytanie po francusku] Wierzy pan w swoją pracę. Co powiedział pan zawodnikom dzisiaj w tym trudnym okresie, gdy przez 2 lata byliście na absolutnym szczycie światowej piłki? Jak tłumaczy pan im w ogóle obecną sytuację? Jak pan ich motywuje, by z tego wyjść?
Jest to trudne. Ta ekipa wygrała wiele meczów i tytułów, a motywacja to bardzo ważny czynnik. Zawsze trzeba analizować sytuację z graczami i patrzeć na to, w czym można się poprawić. To prawda, że można uznawać, że liga jest skończona i jesteśmy bez szans, ale dzisiaj to nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, co możemy zrobić i co możemy wnieść, by wygrać, by zdobyć tytuł, by zrobić coś ważnego. Zobaczymy, co stanie się w lidze, ale mamy też Puchar Króla czy Ligę Mistrzów, gdzie gramy 14 lutego. Dojdziemy tam w końcu, ale ten moment trzeba przygotowywać już, trzeba znowu zacząć motywować zawodników, by znaleźć rozwiązania.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!