REKLAMA
REKLAMA

Piłka chodzi, a Real galopuje

Analiza wczorajszego meczu
REKLAMA
REKLAMA

Poniższą analizę dla dziennika MARCA wykonał Enrique Ortego. Dołączono do niej zamieszczone tutaj obrazki taktyczne z ustawieniem zespołu na początku i na końcu spotkania z Sevillą.

Gdy Real Madryt gra, to gra naprawdę. Widać to było wczoraj w trakcie pierwszej połowy. Od sierpnia i rewanżowego starcia w Superpucharze Hiszpanii piłka nie chodziła w zespole Zidane'a z taką szybkością i dokładnością. Nie wykorzystywano też w taki sposób przestrzeni w kontrze, pokazując w niej głębokość i skuteczność.

Przypadek czy nie, w obu spotkaniach nie zagrali Casemiro i Isco, którym Zidane wczoraj dał odpocząć. Wtedy bez Brazyliczyka obowiązek pilnowania Messiego dostał Kovačić, a Kroos i Modrić zajęli się rozgrywaniem i jak wczoraj stworzyli parę mediocentros. Bez Hiszpana to Lucas i Asensio zajęli skrzydła. W sierpniu przez zawieszenie nie zagrał Cristiano, a sam w ataku pozostawał Benzema.

Casemiro i Isco, czyli debata na temat środka pola i wolnego rozgrywania
Ten przypadek może być zwykłym zbiegiem okoliczności, ale może też mieć znaczenie piłkarskie. W żadnym wypadku nie można jednak uznawać Casemiro za winnego czegokolwiek. On jest niepodważalny w aspekcie defensywnym. Poza tym z nim na murawie to ciągle Kroos i Modrić zajmują się wyprowadzeniem piłki. Prawdą jest jednak, że bez niego robią krok do przodu, a rozegranie wydaje się płynniejsze.

Co do Isco, otworzyła się debata czy z powodu jego obecności we wszystkich strefach boiska piłka nie jest zbyt długo przetrzymywana w pierwszej fazie rozegrania i czy Hiszpan czasami sam nie trzyma jej za długo. Ci, którzy bronią takiej tezy, dodają, że z Asensio drużyna gra płynniej i czuje się dużo lepiej w kontrze.

Takie mecze jak ten wczorajszy powiększają te dyskusje, ale w żadnym wypadku nie powinny ani nie mogą odbierać Hiszpanowi zasług w wielkim sezonie, jaki rozgrywa. Jeśli Isco ma jakiś grzech, to chęć brania na siebie za dużej odpowiedzialności i pragnienie robienia zbyt dużo dla drużyny, nawet ponad jego zakrezesem obowiązków czy możliwości. To wszystko z powodu jego osobowości.

Odstawiając te debaty na bok, pierwsza połowa Realu była wczoraj praktycznie perfekcyjna. Królewscy oddali pole tylko na 10 minut, między 10. a 20. minutą. Od drugiego trafienia gospodarze rośli w takim tempie, w jakim zmniejszała się bezbarwna Sevilla. Kiedy zespół błyszczy drużynowo i indywidualnie, notuje wspaniały występ.


Wielka koncetracja ekipy w obronie
To jest podstawa. Keylor obronił, co miał obronić. Boczni obrońcy wyglądali perfekcyjnie w ataku i obronie, a Achraf nawet dorzucił bramkę. Stoperzy znajdowali potrzebne rozwiązania. Opierali się na przewidywaniu i ustawieniu, a Nacho także dorzucił swoje trafienie.

Modrić i Kroos przejęli swoją strefę. Świetne wstrzymywanie rozegrania i jeszcze lepsze przyśpieszanie. Lucas i Asensio mocno uczestniczyli w grze, szczególnie ten drugi, który wymieniał się pozycjami z Cristiano. Kiedy Portugalczyk chciał startować ze skrzydła i wyciągać kryjącego go rywala, Asensio szukał gry w środkowym korytarzu. Występ zdobywcy Złotej Piłki zawierał dużo więcej niż tylko dwa gole. Rozgrywał, rozdawał podania i rządził na boisku.

W obronie pomimo wielu braków ekipa praktycznie nie dopuściła do groźnych sytuacji. Wysoki pressing, intensywność i jasny pokaz tego, że to był dzień, w którym cały zespół musiał pomóć i ochronić swoją ostatnią formację.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (22)

REKLAMA