Piłkarze i włodarze Realu Madryt nie mają za co dziękować Fernándezowi Borbalánowi po spotkaniu derbowym z Atlético na Wanda Metropolitano. Być może to właśnie zachowanie sędziego jest tym, co wzburzyło kibiców najbardziej. Podczas schodzenia do szatni piłkarze Królewskich dali mu znać, że są niezadowoleni z tego, jak prowadził mecz. Ten jednak tylko się zaśmiał i wyglądało na to, że nie przykładał większej wagi do skarg Blancos, którzy tracą już obecnie dziesięć punktów do FC Barcelona.
Niezadowolenie piłkarzy Zidane'a ogniskowało wokół czterech akcji: kopnięcia w twarz Ramosa przez Lucasa (uważano, że powinien być karny), uderzenia piłki przez Correę w stronę Benzemy (zachowanie nie zostało ukarane), wejścia Savicia w Kroosa (Czarnogórzec został ukarany żółtą kartką, ale w Realu sądzi się, że zasłużył na więcej), a także kolejnego potencjalnego karnego za zagranie ręką Godína. W szatni Królewskich miały nawet paść takie słowa: „Wiedzieliśmy, po prostu wiedzieliśmy, że z tym arbitrem przydarzy nam się coś takiego”.
Pewnym jest, że ten sędzia nie należy do ulubionych dla Realu. Był już rozjemcą spotkania ligowego z Valenicą, w którym wskazywano na konieczność odgwizdania jedenastki za przetrzymywanie Benzemy przez Parejo lub ręki Rúbena Vezo w polu karnym. Do tego nie doszło. Blancos byli niezadowoleni, ale prawdziwy „popis” Borbalán dał dopiero na Metropolitano.
Z Realu napływają przypomnienia o potrzebie zmiany wybierania arbitrów. Uważa się, że w tym sezonie wielokrotnie naruszono interesy klubu w sposób bezpodstawny. W dwunastu meczach nie odgwizdano choćby nawet jednego karnego na korzyść drużyny Zidane'a. Nie zrobił tego też Borbalán, na którego Blancos nie chcą już więcej trafić.
„Wiedzieliśmy, że z Borbalánem przydarzy nam się coś takiego”
Królewscy nie chcą trafiać na tego sędziego
REKLAMA
Komentarze (37)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się