Menu
Klatus

Zniszczeni na tablicach

Druga porażka w Eurolidze

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Królewscy przegrali drugi mecz z rzędu w Eurolidze. Tydzień temu podopieczni Pablo Laso polegli w starciu z Chimki Moswka, a tym razem okazali się gorsi od Maccabi Tel Awiw. Realowi wyraźnie brakowało dziś siły i centymetrów Gustavo Ayóna. Brak typowego centra sprawił, że Izraelczycy zupełnie zdominowali Los Blancos pod koszem i zebrali niemal dwadzieścia piłek więcej…

Od początku spotkania widać było, że Królewscy będą mieli problem na tablicach, gdzie rządził potężnie zbudowany Arciom Parachouski. Real skutecznie omijał jednak białoruskiego centra i rzucał przede wszystkim z półdystanu oraz dystansu. Za trzy trafiali Luka Dončić, Anthony Randolph czy Rudy Fernández, ale kwarta należała przede wszystkim do Facundo Campazzo, który nie pomylił się ani razu i miał na swoim koncie dziewięć oczek. Po pierwszych dziesięciu minutach Los Blancos prowadzili aż ośmioma punktami.

Druga kwarta okazała się być zupełnym przeciwieństwem pierwszej. Wystarczy napisać, że Real rzucił w niej… 12 punktów i nie trafił żadnego rzutu za trzy, co prawdopodobnie jest najgorszym wynikiem w tym sezonie. Nie funkcjonowało praktycznie nic, a najlepszym podsumowaniem była akcja, gdy Królewscy ruszyli z kontrą 3 na 1, nie trafili pierwszego rzuty, potem dobitki, a na końcu zgubili piłkę. Za to Maccabi już zupełnie zdominowało grę pod koszem, a pałeczkę dominatora przejął Alex Tyus, który zbierał praktycznie każdą piłkę. Jego koledzy dołożyli jeszcze do tego rzuty z dystansu. Już po czterech minutach był remis, a w pewnym momencie Los Blancos tracili nawet dziewięć punktów. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 47:42 dla Izraelczyków.

Królewscy odzyskali inicjatywę w trzeciej kwarcie, a wszystko za sprawą dobrej i agresywnej gry Felipe Reyesa w obronie, a przede wszystkim w ataku. Kapitan zdobył pierwsze dziesięć punktów, a cały zespół grał zdecydowanie żwawiej i agresywniej. Błyszczeć zaczął również Luka Dončić, który popisywał się kapitalnymi podaniami do kolegów i Real szybko odzyskał prowadzenie, które utrzymał do zakończenia kwarty.

Niestety w ostatnich dziesięciu minutach Królewscy prezentowali się niemal identycznie, co w drugiej kwarcie. Już na początku czwarty faul złapał Reyes i musiał usiąść na ławce, a to przełożyło się na to, że gospodarze znów mieli mnóstwo wolnego miejsca pod koszem. Przygasł Dončić, który rzucał z nieprzygotowanych pozycji, a Campazzo grał wręcz fatalnie i podawał piłki do rywali lub kibiców. Maccabi szybko uciekło na kilka punktów i do końca powiększało już tylko przewagę. Mecz zakończył się ostatecznie wynikiem 90:83.

Trudno mieć w zasadzie pretensje do Pablo Laso i jego koszykarzy, bo scenariusz tego spotkania dało się przewidzieć już w momencie, gdy wiadomo było, że niezdolny do gry będzie Ayón. Real nie był w stanie przeciwstawić się o wiele silniejszym rywalom, którzy pod koszem robili to, na co mieli ochotę, choć i tak wypada pochwalić Randolpha, który miał dziewięć zbiórek. To było zdecydowanie za mało na tak atletyczną ekipę. Żal można mieć jedynie do tych, którzy mieli kąsać z dystansu, bo statystyka 23% celnych rzutów za trzy pozostawia nieco do życzenia. Wszystko może jednak wyglądać o wiele lepiej w niedzielę, ponieważ do tego czasu do drużyny powinien dołączyć już mierzący 221 cm Walter Tavares. Amerykanin może zostać rzucony na głęboką wodę, bo Real czeka teraz starcie z Barceloną.

90 – Maccabi Tel Awiw (22+25+17+26): Thomas (21), Roll (16), Kane (1), Tyus (14), DiBartolomeo (0), Cohen (4), Segev (0), Cole (10), Bolden (8), Parachouski (3) i Jacskon (13).

83 – Real Madryt (30+12+24+17): Causeur (2), Randle (2), Randolph (13), Rudy (8), Dončić (19), Mačiulis (2), Reyes (12), Campazzo (12), Carroll (3), Thompkins (5) i Taylor (5).

Statystyki | Tabela

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!