REKLAMA
REKLAMA

Nielegalny ruch byłych władz Katalonii bez wpływu na sport

Żaden klub nie będzie wyrzucony z rozgrywek
REKLAMA
REKLAMA

Wczoraj kataloński parlament przyjął o 15:40 deklarację niepodległości i utworzenia Republiki Katalońskiej. Cztery godziny później hiszpański rząd rozwiązał władze tego regionu, anulując ich decyzję i ogłaszając wybory do parlamentu na 21 grudnia. Hiszpanie czekają teraz na rozwój sytuacji na wschodzie kraju, a co to zamieszanie oznacza dla sportu?

Rządowa Krajowa Rada Sportu ogłosiła, że w aspekcie sportowym nic się nie zmienia, bo decyzja władz Katalonii „jest farsą i nie ma żadnego efektu prawnego”. Wszystkie rozgrywki w Hiszpanii i Katalonii mają być rozgrywane bez żadnych zmian w zgodzie z Prawem Sportu. Politycy ze stolicy zapewnili normalny przebieg rywalizacji.

Przy tym należy zaznaczyć, że jeśli którakolwiek z poszczególnych federacji sportowych ogłosi, że oficjalnie przyjmuje deklarację niepodległości i uznaje ją za wiążącą, to sportowcy i organizacje w niej zrzeszeni zostaną automatycznie wykluczeni z hiszpańskich rozgrywek, bo Prawo Sportu nie pozwala ekipom z federacji nienależących do Hiszpanii na grę w krajowych rozgrywkach. Wpisanym do ustawy wyjątkiem jest jedynie Andora. Nie wydaje się jednak, że którykolwiek z prezesów czy działaczy zdecyduje się na taki krok.

Naczelny dziennika MARCA podsumowuje, że poza reakcją rządu nie można było na poważnie brać nielegalnej i niekonstytucjonalnej deklaracji, którą oparto na niewiarygodnym referendum, które zorganizowano typowo pod publiczkę i które prawdopodobnie zostało nawet sfałszowane. Ponadto w parlamencie zorganizowano tajne głosowanie, bo nikt pod nazwiskiem nie chciał wziąć odpowiedzialności za swoje czyny, za które w hiszpańskim prawie grozi odsiadka w więzieniu. Dlatego hiszpański świat sportu na dzisiaj pozostaje absolutnie niezmieniony, a bez buntu konkretnych federacji czy klubów nie ma mowy o wyrzucaniu kogokolwiek z rozgrywek.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (6)

REKLAMA