Menu
Banan

Każda droga ma swój początek

Zapowiedź meczu Fuenlabrada – Real Madryt

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Niedowierzanie i ekstaza. Uczucie porównywalne z trafieniem szóstki w totolotka. Miasto pijane od południa, najczęściej wykonywane połączenia telefoniczne wiążą się z wzięciem urlopu na żądanie, na wieczór załatwiony jest zaś już koncert miejscowej Mandaryny, po którym szykowany jest pokaz fajerwerków. Na drugi dzień wszyscy budzą się mocno wczorajsi, lecz pomimo fizycznego kaca każdy jeden w duszy powtarza sobie: „cholera, było warto!”.

Mniej więcej tak zazwyczaj wygląda schemat, gdy któryś z zespołów grających na co dzień w niższych ligach w pierwszych fazach rozgrywek o Puchar Króla trafia na Real Madryt. Potem w większości wypadków dochodzi co prawda to sążnistego lania, które jednak i tak nie psuje radości z chwili, nawet jeśli gdzieś tam głęboko z tyłu głowy tliła się – a tli się przecież zawsze – pozbawiona logiki nadzieja na utarcie nosa gigantowi.

Tak zapewne wygląda dziś podejście piłkarzy i kibiców zespołu z położonej 25 kilometrów od Madrytu Fuenlabrady.


* * *

„Po cholerę to wszystko?”. „Nie mogliby kazać nam grać od następnej rundy?”. „Dla nich może i przygoda, dla nas to jednak zwykłe zawracanie głowy pierdołami”, myślą sobie w tym samym czasie w stolicy Hiszpanii, gdzie w odniesieniu do Copa del Rey od zarania dziejów zastanawiają się tylko, na którym z późniejszych etapów rozgrywek można trafić na Barcelonę.

Wymienianie kontrastów pomiędzy klubami takimi jak Real Madryt i Fuenlabrada jest tak naprawdę równie sensowne, jak szukanie aspektów gry, w których Jakub Kosecki dominowałby nad Cristiano Ronaldo. Oczywistym jest, że jedynym satysfakcjonującym nas zakończeniem turnieju o Puchar Króla, jest jego wygranie. Równie oczywistym – choć czasami się o tym zapomina – jest jednak to, że w którymś momencie całą droga do triumfu musi się przecież także zacząć.

Wieczorem wspomnianą drogę rozpocznie starcie z Fuenlabradą, która występuje w Segunda División B. Tutaj od razu należy wspomnieć, że radzi sobie tam co najmniej dobrze – po dziesięciu ligowych kolejkach podopieczni Antonio Calderóna zajmują w tabeli drugie miejsce i coraz śmielej myślą o awansie na zaplecze hiszpańskiej ekstraklasy. Poza rzutem okiem na tabelę nie mamy raczej zamiaru zgrywać ekspertów i wymieniać najmocniejszych punktów rywala czy analizować ustawienia. Podejrzewamy bowiem, że nawet gdybyśmy wymienili tu kilku zawodników z imienia i nazwiska, nie pozostałyby one w pamięci dłużej niż przez kilka minut. Wyjątkami – występujący niegdyś w Getafe Cata Díaz i były trzeci golkiper Królewskich, Jordi Codina.

W kontekście Fuenlabrady najgłośniejszym nazwiskiem jest jednak Fernando Torres – to właśnie na jego cześć nazwano stadion dzisiejszego przeciwnika Los Blancos. Z innych ciekawostek, które na dobre powinny odwieść nas od myśli o lekceważeniu oponenta, warto napisać też, że gracze Fuenlabrady według (prawie) nieomylnego portalu transfermarkt.de są wyceniani wyżej niż chociażby piłkarze wicelidera Ekstraklasy, Górnika Zabrze (Fuenlabrada 4,15 miliona euro, Górnik – 3,48 miliona euro).

Przed pierwszym gwizkiem nie chcemy przesadnie pompować nastrojów. W kontekście konfrontacji z ekipą z trzeciego poziomu rozgrywkowego miałoby to bowiem dość nienaturalny wydźwięk. Ograniczymy się więc do stwierdzenia, że nawet na tym etapie krajowego pucharu potrafią czasami dziać się rzeczy nie z tej ziemi. I nie chodzi nam już tylko o prehistoryczne blamaże z Realem Unión za Schustera czy z Alcorcónem za Pellegriniego, ani też o szopkę z Cádiz, ale na przykład o coś takiego:


Tak, wiemy, że o Realu dziś trochę mniej, ale to celowy zabieg. Wykażmy się wyrozumiałością i nie psujmy Fuenlabradzie święta. Rzecz jasna nie licząc tego, co będzie się działo na boisku.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!