Menu
Klatus / MARCA

Eibarowi należał się rzut karny?

Analiza wczorajszej kontrowersji

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Kibice Realu Madryt przeżywają co kilka dni déjà vu. Każdy mecz wydaje się dostarczać tych samych emocji i tematów do rozmów – przeciętna gra Królewskich, brak skuteczności oraz sędziowskie kontrowersje. Nie inaczej było też wczorajszego wieczoru na Santiago Bernabéu. Na świeczniku znów znalazła się forma kilku zawodników i ich pudła, a także praca Álvareza Izquierdo. O ile pierwsze kwestie nie podlegają większej dyskusji, o tyle warto zadać pytanie, czy tym razem arbiter faktycznie powinien zebrać naganę ze swój występ?

Największe i w zasadzie jedyne emocje wzbudziła sytuacja z 55. minuty, gdy Casemiro starł się w polu karnym z Inuim. Na gorąco wielu ekspertów i komentatorów orzekło, że bez dwóch zdań Ebiarowi należał się rzut karny. Dodatkowo Brazylijczyk powinien obejrzeć żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną, ponieważ miał już na swoim koncie jeden kartonik. Cała sytuacja wygląda jednak zgoła odmiennie, gdy przyjrzymy się jej chłodnym okiem. Telewizyjne powtórki pokazują, że pomocnik Los Blancos nie zahaczył rywala i nie nadepnął na jego stopę. Prawdopodobnie doszło do kontaktu między nogami obu piłkarzy, ale Casemiro co najwyżej skrobnął Inuiego czubkiem buta, gdy stawiał swoją stopę na murawie.

Wątpliwości nie ma też Rafa Guerrero, który analizuje w Marce każdy mecz Realu Madryt pod kątem sędziowskich kontrowersji. Były arbiter stwierdza, że Casemiro dotknął lekko Inuiego, ale kontakt nie był na tyle mocny i znaczący, by Izquierdo mógł wskazać na wapno. Całą polemikę na temat tej sytuacji powinny kończyć też słowa José Luisa Mendilibara: „Protestowałem, ale Inui powiedział nam, że to nie był karny. Mówił jasno, że on go nie dotknął, bo nie potrafi kłamać ani oszukiwać”, stwierdził po meczu trener Ebiaru.

Trudno przyczepić się do Izquierdo o pozostałe decyzje. Guerrero uważa, że sędzia nie miał zbyt wiele pracy, ale spisał się dobrze, a jego asystenci podejmowali prawidłowe decyzje. Hiszpańskim arbitrom należą się więc w końcu pochwały. Oby nie ostatnie.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!