Gra w pierwszym składzie Realu Madryt nie jest głównym celem walki „drugiego garnituru”. Zawodnicy, którzy nie mają zapewnionego miejsca w drużynie, będą walczyć o to, by znaleźć się w samych powołaniach Zinédine'a Zidane'a. A zdobycie miejsca w obecnej kadrze nie jest wcale takie proste.
W pierwszym oficjalnym meczu tego sezonu, w Skopje z Manchesterem United, aż sześciu piłkarzy musiało oglądać Superpuchar Europy z trybun. Pierwszymi skreślonymi w tym sezonie byli Ceballos, Llorente, Vallejo, Mayoral, Achrad i Luca Zidane. Theo Hernández jako jedyny z nowych zawodników dostał powołanie od Zizou i usiadł na ławie. Tak samo jak Marco Asensio, jedyny reprezentant kadry U-21, który dostał szansę w konfrontacji z Czerwonymi Diabłami.
Jeśli Królewscy nie wykonają już żadnych ruchów na rynku transferowym, to Zidane będzie musiał w każdym meczu skreślać sześciu zawodników: jednego bramkarza i pięciu piłkarzy z pola. Pierwszymi ofiarami tak szerokiej kadry, liczącej 24 zawodników są Jesús Vallejo, którego pozycja w Eintrachcie nie podlegała dyskusji, Marcos Llorente, który zawsze mógł liczyć na regularną grę w Alavés, Dani Ceballos, gwiazda Betisu, o którego zabiegała również Barcelona, czy Mayoral, który wraca z niemieckiego Erasmusa.
W pierwszym meczu o Superpuchar Hiszpanii do kadry załapie się prawdopodobnie Ceballos, który zajmie miejsce zawieszonego za kartki Luki Modricia. Były zawodnik Betisu rozegrał najwięcej spotkań przeciwko Dumie Katalonii spośród wszystkich nowych twarzy w zespole. 21-letni pomocnik grał z Barçą cztery razy. Z kolei Marcos Llorente zaliczył trzy występy przeciwko Barcelonie.
Trudne zadanie Zidane'a
Francuz musi skreślać sześciu zawodników w każdym meczu
REKLAMA
Komentarze (11)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się