REKLAMA
REKLAMA

Wygrana albo koniec sezonu

Koszykarze przed czwartym starciem z Valencią
REKLAMA
REKLAMA

Role się odwróciły. Koszykarze Valencia Basket Club, wyśmiewani przez niektórych za przegranie wszystkich finałów w tym sezonie i typowani do porażki w kolejnym, postawili się wielkiemu faworytowi i obrońcy mistrzowskiego tytułu. Jeżeli pokonają w dzisiejszym starciu Real Madryt po raz trzeci, sięgną po trofeum. Jeżeli się nie uda – następny, ostatni już pojedynek zostanie rozegrany w stolicy.

Bardzo wątpliwe, aby klub z Walencji wypuścił z rąk taką okazję. Jedna wygrana dzieli go nie tylko od pierwszego mistrzostwa kraju w historii, ale i przerwania dziewięcioletniej dominacji Barcelony i Madrytu na hiszpańskich parkietach. Drużyna nie nacieszyła się wyłącznie obecnością w ligowym finale, pragnie zakończyć go zwycięstwem i, co w tym wszystkim najistotniejsze, pokazuje to na parkiecie.

Madrytczycy nie po raz pierwszy znaleźli się w tak trudnej sytuacji, nie po raz pierwszy też na własne życzenie. Zapewniali w minionych tygodniach o pełnym zaangażowaniu w finałową rywalizację, ale zupełnie inaczej wyglądało to na boisku. Brakowało im przede wszystkim pewności siebie, wiary we własne umiejętności. Sprawiali chwilami wrażenie nieobecnych, grających za karę. Dobrze wiedzą, że z takim nastawieniem zakończą sezon z pustymi rękoma.


Valencia Basket Club zmierzy się z Realem Madryt w piątek, o godzinie 20:30, w Pavelló Municipal Font de Sant Lluís w Walencji. Spotkanie będzie czwartym w finałowej serii Ligi Endesa. Rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw, dwa mają już na koncie koszykarze Valencii.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

REKLAMA