Gareth Bale przeżywa teraz zapewne najgorszy czas od przyjścia do Realu Madryt, chociaż od 2013 roku nigdy nie miał w Hiszpanii za łatwo. MARCA informuje, że Walijczyk bardzo chciał pomóc drużynie w Klasyku po straceniu dużej części sezonu przez kontuję kostki, a następnie przegapieniu rewanżu z Bayernem. W niedzielę musiał jednak opuścić murawę po 37 minutach gry. Dokładny zakres urazu jego łydki mamy poznać dzisiaj.
Dziennik stwierdza, że atakujący jest ofiarą presji, jaką nakłada sam na siebie. Bale stawia sobie najwyższe wymagania i najlepiej miało być to widoczne w czasie rehabilitacji po operacji kostki, kiedy chciał jak najszybciej wrócić do gry. Ostatecznie udało się wyprzedzić założenia lekarzy, ale doprowadziło to do problemów z bólem nogi, który uniemożliwił mu występ w rewanżu z Bawarczykami w Lidze Mistrzów. Podobny problem miał miejsce przed Klasykiem, bo Bale miał mocno walczyć o powrót na mecz z Barceloną i ostatecznie zdecydował się forsować swój występ.
MARCA stwierdza, że Walijczyk wie, ile znaczy dla drużyny i całego klubu. Dlatego koniecznie chciał wystąpić w tak kluczowym spotkaniu. Po nim jednak nikt nie ma wątpliwości, że i Bale, i Zidane podjęli złe decyzje, śpiesząc się z powrotem zawodnika do gry. Wiele wskazuje na to, że dzisiejsze badania wykażą naderwanie włókien mięśniowych, a piłkarz być może wypadnie z gry nawet do końca sezonu ligowego, co tylko jeszcze mocniej naruszy status atakującego i działania szkoleniowca.
Bale jest ofiarą własnej presji
Walijczyk forsował występ w Klasyku
REKLAMA
Komentarze (56)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się