Jak informuje Radio Catalunya, były prezydent Francji, Nicolas Sarkozy, wziął udział w dość nietypowym zdarzeniu podczas środowego meczu Barcelony i Paris Saint-Germain na Camp Nou. Polityk jest zdeklarowanym fanem paryskiego klubu, dlatego zasiadł w specjalnej loży przeznaczonej dla tego klubu, znaleźli się tam też niepowołani na to spotkanie przez Emery'ego Maxwell i Thiago Motta.
Po bramce Cavaniego na 1:3 Francuz zaczął ekstrawagancko celebrować swą radość. Według niektórych fanów Blaugrany, również znajdujących się w tej loży, polityk cieszył się nawet za bardzo. Znany ze swego temperamentu Sarkozy nie uciszył się, ale zaczął dodatkowo krzyczeć w ich stronę: „Hala Madrid!”. Nastroje musiała uspokoić ochrona, która poprosiła byłego prezydenta o opuszczenie loży na kilka minut.
Gdy Sarkozy wrócił na swoje miejsce, był już osamotniony, bowiem Motta i Maxwell przy stanie meczu 4:1 dla Barcelony udali się do szatni, aby towarzyszyć kolegom z zespołu po meczu. Politykowi przyszło więc zobaczyć ostatnie minuty remontady gospodarzy, a zdaniem wielu ekspertów także wielki sędziowski skandal, jedynie we własnym towarzystwie. Z jego strony nie doszło już do żadnego innego incydentu.
Całe zdarzenie dementuje otoczenie polityka. Opinia publiczna we Francji śmieje się z Sarkozy'ego, twierdząc, że do takiej sytuacji nie mogło dojść z bardzo prostego powodu – były prezydent nie zna języków obcych. Ostatecznie należy jednak uznać, że aby powiedzieć „Hala Madrid” nie trzeba być biegłym w hiszpańskiej mowie.
Sarkozy krzyczał „Hala Madrid!” na Camp Nou
Zabawna sytuacja z udziałem francuskiego polityka
REKLAMA
Komentarze (15)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się