REKLAMA
REKLAMA

Gospodarze przeszkodą w półfinale

Madryt zagra z Baskonią o finał Pucharu Króla
REKLAMA
REKLAMA

Czwartkowy ćwierćfinał Pucharu Króla przeciwko MoraBanc Andorra zapowiedział, że w tym roku o trofeum nie będzie tak łatwo. Real Madryt nie udźwignął miana faworyta i na własne życzenie utrudnił sobie przeprawę, wygrywając dopiero po dogrywce. Wyczerpujący pojedynek był jednak dopiero wstępem do prawdziwej rywalizacji. Niecałe dwie doby później czeka go walka o wejście do finału, w której jego przeciwnikiem będzie drużyna z Vitorii, Baskonia.

Gospodarze turnieju rozpoczęli go od dość pewnego zwycięstwa nad wiceliderem rozgrywek ligowych, Iberostar Tenerife. Wyśmienity występ zaliczył DeShane Larkin, który z pewnością sprawi kłopoty madryckim rozgrywającym. Amerykanin nie tylko kreował grę i podawał kolegom, ale i sam zabrał się za trafianie – oprócz 8 asyst zanotował aż 26 punktów. Obowiązkiem będzie upilnowanie całego obwodu, bowiem to z jego okolic Baskonia zdziałała w pierwszym meczu najwięcej.

Bohaterowie pierwszego półfinału znają się doskonale – będzie to już ich trzecie starcie w tym roku, a czwarte w całym sezonie. Dotychczas madrytczycy zdołali pokonać przeciwnika tylko raz, dwa tygodnie temu. Pablo Laso zapewnia, że baskijski klub dysponuje najlepszym składem od wielu lat, ale z pewnością bardziej martwi go postawa własnych zawodników i to, że nie potrafią stanąć na wysokości zadania. Zupełnie jakby nie byli świadomi, że każda porażka zakończy ich przygodę z tym pięknym turniejem.


Saski Baskonia i Real Madryt zmierzą się w półfinale Pucharu Króla w sobotę, o godzinie 18:30, w Fernando Buesa Arena w Vitorii. Zwycięzca tej rywalizacji zagra w niedzielnym finale, przeciwko lepszej drużynie z pary Valencia Basket Club – FC Barcelona Lassa.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

REKLAMA