Ostatnie dziesięć lat dowodzi, że dla Realu Madryt wygrana na El Sadar oznacza zdobycie mistrzostwa kraju. Od sezonu 2006/2007 Królewscy tylko trzy razy zdołali pokonać Osasunę na jej boisku – za każdym razem wygrywali później rozgrywki ligowe.
W listopadzie 2006 roku Real odwiedził ówczesny stadion Królestwa Nawarry i wygrał 4:1 po fantastycznym występie Ruuda van Nistelrooya, który strzelił wszystkie gole dla Los Blancos. Drużyna prowadzona przez Fabio Capello sięgnęła w tamtym sezonie po mistrzostwo kraju, kończąc trzyletni okres bez triumfu w lidze.
Rok później, już pod okiem Bernda Schustera, Królewscy powtórzyli sukces w Pampelunie. Odrobili stratę jednej bramki dzięki trafieniom Robbena i Higuaína, wygrali tamten mecz i przesądzili o zwycięstwie w całych rozgrywkach.
W następnych latach Realowi nie udawało się wygrywać na El Sadar aż do pamiętnego sezonu 2011/2012 – sezonu stu punktów. Zespół prowadzony wtedy przez José Mourinho rozbił Osasunę aż 5:1. Gospodarze mogli tylko biernie patrzeć, jak Cristiano Ronaldo (2 gole), Gonzalo Higuaín (2 gole) i Karim Benzema strzelają im kolejne bramki.
Dla przesądnych sprawa jest jasna – Real Madryt nie ma wyjścia i musi dziś wygrać na El Sadar. Kibice zdecydowanie za długo czekają już na triumf w La Lidze, żeby kusić los i nie walczyć o zwycięstwo na symbolicznym już obiekcie. Dla tych twardo stąpających po ziemi to po prostu kolejne spotkanie, które należy wygrać, chcąc myśleć o mistrzostwie kraju. Tak czy inaczej, zawodnicy muszą dziś dać z siebie wszystko.
El Sadar – symboliczny stadion
Wygrana w Pampelunie oznacza ligowy triumf?
REKLAMA
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się