W finale klubowych mistrzostw świata Real Madryt wygrał po dogrywce z Kashimą Antlers 4:2. Królewscy szybko wyszli na prowadzenie, ale w drugiej połowie to oni musieli gonić wynik. Na szczęście w porę przebudził się Cristiano Ronaldo, który hattrickiem rozstrzygnął finał mundialu i zapewnił Los Blancos tytuł mistrzów świata.
To znów miał być łatwy i przyjemny mecz, ale Real Madryt dba ostatnio o emocje. Wszystko układało się zgodnie z planem. Gol Karima Benzemy już w 9. minucie meczu sugerował, że po kilku bramkach z mistrzem Japonii Królewscy nieco zwolnią i spokojnie będą czekać na ostatni gwizdek sędziego. Na to nie zgodzili się gracze Kashimy. Grali odważnie, nie bronili się całą drużyną i potrafili nastraszyć madrytczyków. Jeszcze w pierwszej połowie po dość dziwnych błędach defensywy wyrównali stan meczu.
Do pierwszego gola Japończyków Królewscy dominowali i wydawało się, że mimo tylko jednobramkowej przewagi w pełni kontrolują boiskowe wydarzenia. Cristiano, Lucas, Casemiro czy Varane mieli swoje szanse, ale nie mieli szczęśćia pod bramką rywala. Kashima zupełnie się tym nie przejmowała i nie zamierzała angażować w defensywę więcej graczy, niż powinna. Zamiast tego grała swoje, była odważna i nieustępliwa, za co spotkała ją nagroda. W 52. minucie prowadziła 2:1, a swoją drugą bramkę zdobył Shibasaki. Pomocnik wykorzystał poważny błąd Keylora Navasa, który był fatalnie ustawiony i zupełnie odkrył strzelcowi część bramki.
Królewscy ruszyli i szybko wyrównali stan meczu. Przebojowy Lucas wywalczył rzut karny, a jedenastkę na gola zamienił Cristiano Ronaldo. Bardzo długo Portugalczyk grał dziś fatalnie, notował mnóstwo strat, ale w kluczowych momentach nie zawiódł. Nadeszły one w dogrywce, kiedy najpierw napastnik wykorzystał świetne dogranie Benzemy, a później kiks Kroosa zamienił na gola numer cztery. W międzyczasie działy się różne rzeczy, które mogły martwić. W doliczonym czasie gry zamiast myśleć o kolejnym golu głową Ramosa, zastanawialiśmy się, dlaczego sędzia z Zambii nie wyrzuca go z boiska. I dlaczego mistrz Japonii potrafi zamknąć Los Blancos w okolicach swojego pola karnego przy takim rezultacie?
Wszystko skończyło się dobrze. Wielu znów zarzuci drużynie ogrom szczęścia, nie mniej osób będzie mówiło o błędzie sędziego w sytuacji z Sergio Ramosem. Królewscy mieli dziś w składzie kilka pereł. Świetne zawody rozegrał Karim Benzema (gol i asysta), znów na skrzydle nie do zdarcia był Lucas, a Modrić robił co mógł w środku pola. A najważniejszy, niemal jak zawsze, i tak okazał się Cristiano Ronaldo, który – chociaż potrafił irytować nawet dłużej niż przez 90 minut – znów wraca do domu jako mistrz świata.
Real Madryt – Kashima Antlers 4:2 (2:2, 1:1)
1:0 Benzema 9'
1:1 Shibasaki 44'
1:2 Shibasaki 52'
2:2 Ronaldo 60' (rzut karny)
3:2 Ronaldo 98' (asysta: Benzema)
4:2 Ronaldo 104' (asysta: Kroos)
Real Madryt: Navas; Carvajal, Varane, Ramos (108' Nacho), Marcelo; Casemiro, Modrić (106' Kovačić), Kroos; Lucas (81' Isco), Cristiano (112' Morata), Benzema.
Kashima Antlers: Sogahata; Shoji, Ueda, Nishi, Yamamoto; Nagaki (114' Akasaki), Ogasawara (67' Fabrício), Shibasaki, Endo (103' Ito); Doi (88' Suzuki), Kanazaki.
Japończycy postraszyli mistrza
Real Madryt – Kashima Antlers 4:2
REKLAMA
Komentarze (666)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się