Menu
El Jarek / RealMadryt.pl

RealMadryt.pl w Warszawie: Mecz na najwyższym szczeblu

Spotkaliśmy się z najważniejszymi działaczami

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Razem z dyrektorem generalnym José Ángelem Sánchezem po meczu z Legią.

Real Madryt zmierzył się w Warszawie z Legią. Taka wizyta Królewskich oznacza nie tylko sam mecz, ale też przygotowania do niego, treningi czy rozmowy między działaczami. Dzięki uprzejmości Legii Warszawa jako portal nie mieliśmy problemów ze wstępem na sportowe części całego tego wydarzenia, ale mogliśmy też uczestniczyć w spotkaniach obu klubów na najwyższym szczeblu – przed meczem w restauracji i w czasie meczu w loży honorowej na Stadionie Wojska Polskiego.

Tradycyjny obiad działaczy zaplanowano na 13:00 w środę w restauracji Belvedere w Łazienkach. Przedstawiciele Królewskich przyjechali na niego po porannym zwiedzaniu Warszawy. Wszyscy podkreślali piękno stolicy Polski, ale przede wszystkim historię naszego kraju, jaką poznawali w kolejnych odwiedzanych miejscach. W oczekiwaniu na wszystkich gościu z obu stron spotkanie rozpoczęło się od zwykłych rozmów o pogodzie czy właśnie Warszawie.

Wbrew wstępnym zapowiedziom do Polski nie przyleciał Florentino Pérez. W czasie posiłku dowiedzieliśmy się, że prezesowi ciągle odradza się dłuższe podróże po zabiegu na kamienie nerkowe. Real Madryt na tym spotkaniu reprezentowali szef delegacji i członek zarządu José Manuel Otero Lastres, dyrektor generalny José Ángel Sánchez, dyrektor ds. instytucjonalnych Emilio Butragueńo oraz dyrektor ds. komunikacji Antonio Galeano. Ze strony Legii pojawili się właściciel i prezes Bogusław Leśnodorski, właściciel Maciej Wandzel, wiceprezes Jakub Szumielewicz, dyrektor sportowy Michał Żewłakow, dyrektor ds. rozwoju Dominik Ebebenge, dyrektor ds. komunikacji Seweryn Dmowski, koordynator Działu Sportu Marta Wasiluk. Poza mną przy stole zasiedli jeszcze ambasador Hiszpanii w Polsce pan Agustín Nunez oraz delegat UEFA na to spotkanie Sergei Ilyich.

Początkowo tematem rozmów przy stole były polowania, których fanami są panowie Otero i Leśnodorski, ale szybko pojawiły się też debaty czysto piłkarskie. Tutaj wiele do powiedzenia miał José Ángel Sánchez, który poruszył między innymi kwestię dominacji finansowej Anglików. Tłumaczył, że z jednej strony kluby z Premier League otrzymały spore pieniądze, ale z drugiej odczuwają skutki decyzji o Brexicie. Jeszcze w maju kurs euro do funta oscylował nieco ponad 0,7, a dzisiaj to już ponad 0,9. Co ciekawe, Hiszpan cytował środowy kurs z dokładnością do czterech miejsc po przecinku. Rzucił też interesującym przykładem pensji Pepa Guardioli, który podpisując przed sezonem umowę w funtach mógł liczyć na około 15-16 milionów euro netto rocznie. Dzisiaj po wymianie to już zaledwie 12 milionów euro netto rocznie. Prezes Leśnodorski zauważył, że płace i wydatki na drużynę rosną zbyt szybko i ta bańka może pęknąć, z czym zgadzali się działacze Królewskich. Z drugiej strony, dyskutowano nad tematem relacji płacowych między szkoleniowcem a jego zawodnikami.

Kolejnym zajmującym tematem były prawa do transmisji telewizyjnych. Real Madryt przedstawiał swoje stanowisko, w którym bronił indywidualnych negocjacji i pozyskiwania środków przez każdy klub. Legia przekonywała, że jest za kolektywnymi negocjacjami, bo musi też dbać o całą ligę. Nie zabrakło polskich wątków. W pewnym momencie dyrektor Butragueńo zadzwonił do trenera Leo Beenhakkera, który swego czasu prowadził Polaków i między innymi Michała Żewłakowa. Pojawił się też temat Roberta Lewandowskiego. Dyrektor Sánchez wspominał o próbie spotkania z Cezarym Kucharskim, którego nazwał swoim przyjacielem. Rozmowy zostały jednak odłożone na inny czas, bo napastnik musi najpierw zdecydować sam, co zrobi z ofertą nowej umowy od Bayernu Monachium. Widać było jednak wyraźnie, że Królewscy nie są obojętni wobec napastnika i we wcześniejszych doniesieniach mediów można było znaleźć ziarno prawdy.

Prezes Leśnodorski był osobą, która starała się aktywnie uczestniczyć we wszystkich konwersacjach. Z kolei pod nieobecność Florentino Péreza delegacji Realu przewodził pan Otero. Jak sam przekonywał, jest jedną z kilku osób, których prezes słucha w kwestiach sportowych. Opowiadał między innymi o tym, jak Florentino głowił się, czy zapłacić spore pieniądze za wtedy młodziutkiego Sergio Ramosa, co Otero miał mu doradzać. Hiszpan powiedział też, że zwrócił uwagę sternika klubu na Bale'a, gdy ten dopiero zaczynał błyszczeć w Tottenhamie, grając jeszcze w obronie. Zapytany o obecny rynek, wymienił Karamoko Dembele z Celtiku. Jego zdaniem 13-latek to nowy Messi, którego nie wolno wypuścić i którego trzeba pozyskać bez względu na ryzyko. Jeśli chodzi o canterę, pan Otero wskazywał na wypożyczonego Marcosa Llorente, który – jak zapewniał – wróci do klubu i ma wszystko, żeby zostać topowym zawodnikiem.

W trakcie obiadu prezes Leśnodorski twittował o lekcji człowieczeństwa, którą wyniósł od szefa delegacji Królewskich. Wywiązało się to z pytań wiceprezesa Szumielewicza o Cristiano Ronaldo, jego ego, etykę pracy i faktyczny nakład treningowy. Pan Otero przekonywał, że Ronaldo tylko wygląda na wyniosłego i obnosi się dumą tylko przed nieznajomymi. Dla niego i każdego, przed kim się otworzy, jest wielkim człowiekiem i pomaga praktycznie we wszystkim. Warto dodać, że dla Hiszpana Cristiano nie jest najlepszy na świecie (dobrze przeczytaliście), ale jednym z najlepszych, a po zakończeniu kariery nadal pozostanie wielki dzięki swoim cechom i zachowaniu, które odróżnia go od Leo Messiego. Argentyńczyk został pochwalony za wrodzony talent i panowanie nad piłką, lecz po prostu nie jest takim typem człowieka jak Portugalczyk.

Całe spotkanie trwało dwie godziny, a posiłek składał się z sześciu części. Przed ostatnią z nich główni przedstawiciele obu klubów wygłosili przemówienia. Prezes Leśnodorski dziękował Realowi za traktowanie Legii jak partnera i przekonywał, że cała wyprawa do Madrytu była wielką nauką. Dodał, że ma nadzieję, iż kiedyś obie drużyny będą równorzędnymi rywalami w Lidze Mistrzów, a Królewscy któregoś razu będą chcieli pozyskać jakiegoś zawodnika z warszawskiej szkółki. Pan Otero po przekazaniu pozdrowień od Florentino gorąco dziękował za przyjęcie w Polsce. Hiszpan stwierdził, że pod względem gościnności Legia jest topowym klubem, a on – pracując dla Realu od 1989 roku – nie pamięta tak świetnych zachowań drugiego zespołu już w dzień przed meczem, kiedy zespół odbywa trening na stadionie gości. Szef delegacji odpowiedział też, żeby Legia była spokojna, bo jeśli tylko wychowają świetnego gracza, to Real na pewno się po niego zgłosi. Obiad zakończył się wymianą pamiątek. Prezes Leśnodorski przekazał na ręce pana Otero specjalną złotą tabliczkę dla Florentino, która upamiętniała starcie obu klubów. Do tego wymieniano się zestawami klubowych pamiątek. Oczywiście tematów rozmów i niuansów było zdecydowanie więcej niż te kilka akapitów, ale nie wszystkie słowa, liczby czy daty możemy podać do informacji publicznej.



Kulminacyjnym punktem całego wydarzenia był oczywiście sam mecz. Otrzymaliśmy zaproszenie do loży centralnej, gdzie spotkania oglądają najważniejsi działacze obu klubów i ich goście. Przedstawiciele Legii pojawili się w niej kilka minut przed rozpoczęciem meczu, a działacze Realu i ich goście przyjechali z drużyną kilkanaście minut po godzinie 19. Ciekawostką jest, że na meczu był między innymi wnuczek Florentino Péreza, który nazywa się… Florentino Pérez. Jeśli chodzi o wyposażenie takiej loży w środku, to jest w niej wszystko, czego możecie się spodziewać. Miejsce do wypoczynku, rozmów, jedzenia czy picia. Szeroki zestaw dań oraz robione na żywo sushi, a do tego cały wachlarz trunków. Wszystko przy telewizorach i przedmeczowej relacji Canal+.

W trakcie meczu atmosfera była już dużo luźniejsza, co wykorzystałem także ja, rozmawiając z każdym ze wspomnianych dyrektorów o naszym portalu i kibicach w całej Polsce. Wszyscy byli zaskoczeni, ale też zadowoleni, gdy usłyszeli, ile osób codziennie czyta nasze informacje, w jakim nakładzie je publikujemy i również w jakich liczbach potrafimy spotkać się na najważniejsze mecze. Dyrektor Sánchez stwierdził, że cieszy go takie pokrycie informacji o klubie i że klub pomyśli, jak można to docenić oraz sformalizować. Jeśli chodzi o rozmowy między działaczami, to załapałem się na dyskusję między panem Otero a dyrektorem Żewłakowem na temat futbolu, kibiców i nawet polityki. Pan Michał naprawdę mógł zaimponować poglądami na różne sprawy. Ten okres wykorzystałem też na załatwienie spraw związanych z pracą czysto dziennikarską. W ostatnim okresie nowych umów zawodników Królewskich kwestią do rozwiązania pozostawał kontrakt Coentrão. Na oficjalnej stronie klubu ostatnia wiadomość dotyczy 2017 roku, ale AS czy MARCA podawały, że Portugalczyk po cichu odnowił porozumienie odpowiednio do 2018 i 2019 roku. Ostatecznie dyrektor Sánchez potwierdził mi, że umowa obrońcy wygasa w 2018 roku.

Pierwsza połowa meczu przebiegała spokojnie, ale w drugiej, szczególnie po doprowadzeniu przez Legię do remisu 2:2, zrobiło się dużo goręcej. Przedstawiciele mistrza Polski bardzo przeżywali spotkanie, ale warto zaznaczyć, że była to po prostu szczera radość, a przynajmniej ja nie odbierałem ich ekscytacji jako jakiejś ofensywy. Działacze Królewskich zgodnie ze swoją etykietą nie podrywali się z miejsc i spokojnie reagowali nawet na wyrównujące trafienie Kovačicia czy poprzeczkę Lucasa. Dla Legii ten wynik jest bardzo ważny i w sumie byłem zaskoczony po meczu tym, jak wielu naszych fanów reagowało na radość Legionistów bardzo defensywnie. Mi na zawsze utkwi w pamięci scena, w której prezes Leśnodorski przy 3:3 podszedł do Dariusza Mioduskiego, trzeciego właściciela klubu, z którym obecnie nie ma najlepszych stosunków, mówiąc: „Niesamowite, co?”. To pokazało, co przeżywali gospodarze.

Nastroje po meczu były klarowne. Przedstawiciele Legii cieszyli się bardzo z wyniku i postawy drużyny, odbierając zasłużone gratulacje, a działacze Realu raczej nie tryskali optymizmem. Dyrektor Sánchez 45 minut spędził na rozmowie telefonicznej, a potem przeanalizował spotkanie z panem Otero. José Ángel wygłosił wiele uwag. Między innymi stwierdził, że ustawienia 4-2-4 nie stosuje się nawet w lidze regionalnej, ale niezależnie od taktyki czy doboru zawodników „nigdy nie może zabraknąć szacunku do rozgrywek”. Hiszpan zauważył, że obecnie drugie miejsce nie jest wcale tak dramatyczne, ale nie ma mowy o spekulacjach, bo porażka w Lizbonie może skomplikować sprawę samego awansu. Pojawił się temat Moraty i Benzemy. Pan Otero rzucił, że Hiszpan pokazał, iż nie nadaje się do gry w pierwszym składzie. Dyrektor odpowiedział krótkim: „A nadaje się Benzema w ostatniej formie?”.

Niektórzy żałowali naszej sytuacji i braku szansy na spotkanie z Florentino, ale i tak całe to doświadczenie było niesamowite. Na pewno na mnie największe wrażenie zrobił dyrektor Sánchez – jego sposób wypowiadania, ogromna wiedza, spojrzenie na pewne sprawy i cała aura. Widać było wyraźnie, że to jeden z liderów całej organizacji. Pozostali przedstawiciele jednak od niego nie odstawali. Dyrektor Galeano bardzo spójnie odpowiadał na moje pytania czy wątpliwości, a dyrektor Butragueńo wykazywał się dużo większym luzem niż prezentuje w telewizji czy na konferencjach. Żartobliwie zapytał mnie między innymi dlaczego polski fanklub zamiast „Orzeł Biały” (Águila Blanca) nie nazywa się „Sęp Biały”, nawiązując do swojego przydomka. Pan Otero, który zastępował Florentino, miał wiele ciekawych historii do opowiedzenia i zapewniał, że czas prezesa jeszcze nie nadszedł i wystartuje on w czerwcowych wyborach, bo po prostu nie widać nikogo innego, kto mógłby przejąć pracę w klubie na takim poziomie. W tym kontekście ciekawe były też jego słowa o tym, że Pérezowi po śmierci żony została tylko firma i Real Madryt. Dzisiaj kocha tylko Zidane'a i Benzemę, a wszystko poświęca Królewskim, bo nie interesują go rozrywki dla bogatych ludzi jak imprezy, jeżdżenie na nartach czy gra w golfa.

Oddzielne słowa należy poświęcić działaczom Legii Warszawa. Dotychczas prezesa Leśnodorskiego znałem jedynie z mediów, ale okazał się prawdziwym gospodarzem, który odpowiednio dbał o gości, cały czas nakręcając atmosferę i tematy rozmów. Do tego bardzo pozytywnie przeżywał całe wydarzenie praktycznie grając ze swoim zespołem, dzięki czemu u mnie tylko zyskał. Podobnie w dobrych słowach mogę określić na przykład dyrektorów Żewłakowa czy Dmowskiego. Temu ostatniemu chcę podziękować w imieniu portalu za całą pomoc i wsparcie przy okazji dwumeczu Legii z Realem Madryt.

Ja sam i my wszyscy otrzymaliśmy wielką szansę. Mam nadzieję, że poradziłem sobie z oficjalnym zadaniem, jakim było pomaganie w tłumaczeniu dla obu stron, ale też tym mniej oficjalnym, czyli lobbowaniem na korzyść portalu. Było to dla mnie wielkie wyzwanie, ale też zaszczyt, że jako redaktor portalu o Realu Madryt mogę poznać funkcjonowanie najlepszych organizacji sportowych w swoich krajach od takiej strony. Piszę również jako my, bo to była szansa dla nas wszystkich. W dniu meczu na Weszło opublikowano wywiad z naszym redaktorem naczelnym, który opowiedział wiele ciekawych rzeczy o funkcjonowaniu portalu od środka czy wcześniejszych kontaktach z klubem, ale doczekał się też swojej krytyki, wśród której wyróżnię słowa o tym, że nie łączy nas nic z tym klubem. Mogę zapewnić was, że jest inaczej, bo jeśli najważniejsi działacze mówią o „naszej stronie tutaj” czy „naszych kibicach w Polsce” oraz po usłyszeniu o zasięgu myślą o spotkaniu z nami czy sformalizowaniu jakiegoś stosunku, to nie jesteśmy dla nich nikim. My wszyscy, bo jeśli byłem w tych miejscach w środę, to dzięki wam wszystkim, którzy nas czytacie i popychacie codziennie do dalszego działania, powiększając cały portal i nasz status. Dziękuję wam i mam nadzieję, że o tym wiecie. Teraz pozostaje życzyć sobie drugiej takiej szansy: tym razem na stadionie i z wami, i z kibicami Legii.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!