Autorem poniższej analizy w całości jest Enrique Ortego z dziennika MARCA. Tutaj można znaleźć dołączy do tekstu obrazek z ustawieniem Realu przed zmianami i po nich.
Kolejne wymęczone zwycięstwo. Kolejna wygrana wypracowywana do ostatnich minut, tym razem z Athletikiem, który pomimo swoich braków pokazał poziom w wysokim pressingu i mocno utrudniał Królewskim życie nawet po bramce Moraty. Williams mógł dać Baskom remis.
Zaczyna być już tradycją, że rywale grają z Realem bez kompleksów także na Santiago Bernabéu i że wykorzystują pobłażliwość w defensywie, gdy Real nie ma piłki. Gracze Valverde pokazali te słabości, ale ostatecznie nacisk gospodarzy i ogromne możliwości wszystkich zawodników, podstawowych i zmienników, pozwoliły wyciągnąć wynik. Mimo wszystko zaczyna być to stąpaniem po cienkiej linii.
Isco ponownie zagrał od początku ze sporą swobodą ruchów. Zaczynał po lewej stronie w 4-3-3, ale rzadko był na swojej pozycji, gdy ekipa traciła piłkę. W ataku był wszędzie, jak przy pierwszym golu, ale przy powrotach nie zdążał na czas.
Uwagę zwracało, że Cristiano od razu ustawił się jako drugi napastnik. Lewą flankę całkowicie odpuszczano Marcelo i na tej podstawie Athletic zaczął budować swoją strategię ofensywną. Lekue i Eraso atakowali, a Williams szukał wybiegania za plecy defensywy.
Bale na lewej flance zrównoważył ekipę
Real znowu poprawił się dzięki zmianom. Lucas przywiązał się do prawej strony, Bale przeszedł na lewą, dając głębokość i szerokość gry, a Benzema i potem Morata grali obok Cristiano. 4-4-2 w obronie, 4-2-4 w ataku. Walijczyk grał dużo bardziej głęboko na swojej naturalnej stronie i do tego nadał zespołowi równowagę bez piłki. Athletic po doprowadzeniu do remisu oddawał teren. Wprowadzono San José jako trzecie stopera do obrony złożonej z pięciu graczy. Mimo wszystko nadszedł gol Moraty.
Przewidywalny, pobłażliwy, zachowawczy
MARCA analizuje mecz z Athletikiem
REKLAMA
Komentarze (40)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się