Dzięki poniedziałkowemu zwycięstwu nad FC Barcelona Lassa, koszykarze Realu Madryt zbliżyli się do obrony krajowego mistrzostwa. Pablo Laso przypomniał kibicom, że do świętowania potrzebna jest jeszcze jedna wygrana.
– Było to prawie kompletne spotkanie w naszym wykonaniu. Odnieśliśmy wrażenie, że każdy, kto pojawił się na boisku, wniósł coś do gry. W trzeciej kwarcie sześć czy siedem naszych udanych akcji otworzyło wynik, choć był to bardzo wyrównany pojedynek w innych aspektach – przyznał Laso.
– Rozkojarzyła nas trochę kontuzja Jaycee’ego, ale potem wszedł Luka i poradził sobie dobrze. Przeciwnicy próbowali różnych rzeczy, ale ważne jest to, że poradziliśmy sobie w tych sytuacjach i szybko się do nich dostosowaliśmy.
– Jaycee? Myślimy, że było to tylko zwichnięcie i dlatego wpuściliśmy go z powrotem, kiedy był jeszcze rozgrzany. Widzieliśmy jednak, że cierpi. Zobaczymy, jak będzie się czuł jutro i w środę. Ważna dla drużyny jest świadomość, że siła leży nie tylko w zawodniku punktującym.
– Darzę ogromnym szacunkiem Xaviego, jako trenera, i wszystkich jego graczy. Uważam, że mistrzowskie zespoły zawsze ożywają, nie możesz ich uznać za martwe. NBA rozpoczęło zmagania później, a skończyło wczoraj. My wciąż gramy. Zasługuje to na ogromny szacunek.
– Rezultat jest bardzo ważny, ale nie najważniejszy. Był to dla nas bardzo trudny sezon, ale widzę, że wszyscy są zaangażowani mentalnie i fizycznie.
– Rozumiem, że kibice wybierają się w środę na świętowanie, ale powiedziałbym im, że fiesta rozpoczyna się wtedy, kiedy wygrywasz. Nie wybieramy się w środę na fiestę, tylko na wojnę.
Laso: Wybieramy się w środę na wojnę, nie na fiestę
Pomeczowa wypowiedź trenera
REKLAMA
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się